Wysepka na niby
W miejscu, w którym będąca najważniejszą bodaj arterią komunikacyjną stolicy Podbeskidzia ulica Andersa przechodzi pod wiaduktem, którym biegnie ekspresówka Bielsko - Cieszyn, kierowcy notorycznie przejeżdżają przez wyłączoną z ruchu wysepkę, narażając się przy tym na kolizję z prawidłowo jadącymi. Przepisy łamie niemal co drugi przejeżdżający tamtędy kierowca.
O problemie - jak ustaliła „Kronika” - wie zarówno bielska drogówka, jak i Miejski Zarząd Dróg. Niestety i policja, i administrator drogi zgodnie twierdzą, że dla występującego w tym miejscu problemu trudno będzie znaleźć dobre rozwiązanie...
Kiedy nie tak dawno, bo zaledwie kilka lat temu, przebudowywano układ komunikacyjny w sąsiedztwie hali Makro - prace w dużej zresztą części były finansowane przez tego właśnie inwestora - mówiło się, że wreszcie będzie się tam jeździć wygodnie i przede wszystkim bezpiecznie. A miejsce to jest ważne, bo właśnie skrzyżowaniem z ekspresówką kończy się dwupasmowa ulica Andersa - było nie było - zachodnia obwodnica stolicy Podbeskidzia, wiodąca od największych osiedli mieszkaniowych, będących „sypialnią” Bielska-Białej. Nie wiadomo, czy zabrakło pieniędzy, miejsca, a może zwykłej wyobraźni, ale z wyjazdami z Andersa na ekspresówkę pojawił się problem.
Złe „ślimaki”
W normalnym układzie drogowym powinno być tak, że kierowcy chcący jechać w stronę Bielska-Białej zjeżdżaliby w prawo i łagodnym łukiem włączali się do ruchu na Bohaterów Monte Cassino, zaś jadący w kierunku na Cieszyn, w lewo i ślimakiem na przeciwległe pasy ekspresówki. Tymczasem oba wjazdy zrobiono w lewo. Lewego pasa trzymają się więc i ci, którzy z Andersa chcą zjechać w kierunku Bielska-Białej, jak i ci, którzy wybierają się w przeciwną stronę. By jedni nie zajeżdżali drogi drugim, wymyślono wysepkę na lewym pasie.
Aby wszystko było w porządku, jadący do Bielska powinni trzymać się lewej strony, zaś kierowcy udający się do Cieszyna - mający wyjazd na ekspresówkę kilkadziesiąt metrów dalej - powinni na lewy pas zjeżdżać dopiero po minięciu wysepki.
Tyle teorii. W praktyce wygląda to tak, że jeśli ktoś nie jedzie Andersa prosto, do Mazańcowic, zjeżdża na lewo. Ci, co jadą na drugi wyjazd - w kierunku Cieszyna - pakują się przez wysepkę na wprost. Większość postępuje tak z wygody i zwyczajnego drogowego cwaniactwa. Niektórzy dlatego, że zaskakuje ich nagle pojawiająca się namalowana na drodze „przeszkoda”. Jadąc tamtędy, trzeba mieć oczy naokoło głowy, by nie doprowadzić do zderzenia z innym samochodem...
Węzeł gordyjski
- Oczywiście, że wiemy, co się tam dzieje - mówi Krzysztof Gałuszka, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. - Absolutnie nie można powiedzieć, iż tolerujemy kierowców łamiących w tym miejscu przepisy. Widziałem kilka nagrań z wideorejestratora, na których widać samochody przejeżdżające przez wysepkę. Ich kierowcy zostali ukarani mandatami. Jeśli jednak poważnie myślimy o załatwieniu tego problemu, to chyba nie chodzi nam o to, by postawić tam policjanta wlepiającego mandaty, ale żeby zrobić coś, by kierowcy nie przejeżdżali przez wysepkę, by było tam bezpiecznie.
I tu niestety pojawia się problem. Logicznym i prostym rozwiązaniem byłoby podniesienie namalowanej tylko farbą wysepki. Można w tym celu wykorzystać specjalne plastikowe krawężniki, z których wykonuje się tzw. drogowe szykany, albo wręcz zwyczajne, betonowe krawężniki i wypełnić wszystko brukiem. Na taką wysepkę na pewno nikt świadomie nie wjedzie. Gorzej z tymi, którzy na nią wpadną. Mogą - w najlepszym razie - uszkodzić zawieszenie albo odbić się od krawężnika i wjechać pod auto na drugim pasie.
- Ciężarówka, która nie może się nagle zatrzymać, może tam narobić naprawdę dużego spustoszenia. Problem tego skrzyżowania nie jest ignorowany. Niestety, trudno będzie tam znaleźć jakieś rozwiązanie, które nie niosłoby za sobą pewnych zagrożeń. Tak czy inaczej, będziemy się nad tym zastanawiać. Zasygnalizuję ten problem na najbliższym zebraniu bielskiego zespołu do spraw bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Może uda nam się wypracować jakieś rozwiązanie.
Z takiej zapowiedzi policji zadowolony jest administrator drogi, czyli Miejski Zarząd Dróg w Bielsku-Białej. W MZD też podkreślają, że podniesienie wysepki było już rozważane, ale wstrzymano się z nim, właśnie z obawy o bezpieczeństwo kierowców...
- Możemy przecież postawić krawężniki, wybrukować i niech kierowcy urywają koła, niszczą zawieszenia, a nawet rozbijają auta. W końcu każdy kierowca ma obowiązek patrzeć na znaki i przestrzegać przepisów. Ale chyba nie o to chodzi. Cieszę się z zapowiedzi naczelnika. Chętnie posłuchamy, co policja ma na temat tego miejsca do powiedzenia. Bo rzeczywiście, coś tam trzeba zrobić. Z namalowanej farbą wysepki kierowcy nic sobie nie robią - przyznaje Andrzej Kostyński, zastępca dyrektora MZD. - Mamy jeszcze pomysł, by na pasach z farby zainstalować plastikowe progi ze światłami odblaskowymi.
Z jednej strony wysepka będzie lepiej widoczna po zmroku, z drugiej strony, jak ktoś przez nią przejedzie, poczuje, że zrobił coś, czego nie powinien był robić. Im szybciej wjedzie, tym bardziej poczuje. Z drugiej strony nie będzie to niebezpieczne.
Tekst i foto: Łukasz Piątek (Kronika Beskidzka)
.jpg)
Artykuł wyświetlono 3766 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 22
kierowczyni
no tak...wszyscy wiedza a nic nie robia..jak zdarzy sie wypadek to beda gdybac...ot, polska rzeczywistosc....dyskutuja tylko nic z tej dyskusji nie wychodzi.....
kierowca z BB
Walus to sie nadaje ale do odsniezania grug ,a nie ich przebudowy.
gosc
Ja ostatnio (pierwszy raz w życiu) wjeżdżałem w tamtym miejscu na ekspresówkę do Cieszyna i najechałem na wysepkę, bo po prostu nie mogłem się połapać w tamtejszym oznakowaniu.
inwestycje
na skrzyzowaniu nie mozna zmieniac pasa ruchu, a wiec kierowcy jadacy od strony Mazancowic moga dopiero wjechac na prawy pas za miejscem, gdzie kierowcy od strony Katowic kierowcy skrecaja w prawo w strone os. Karpackiego
gury
@Inwestycje - Ci co skręcają z S1 w stronę os. Karpackiego nie mają wyjazdu bezkolizyjnego, bo wyjeżdżają na pas m.in. do skrętu dla Tych co jadą z Mazańcowic w stronę Katowic na S1. Więc ten STOP wcale nie jest taki głupi w tym miejscu, choć oczywiście praktycznie w ogóle nie jest respektowany. Wyjazdy powinny być szersze na tyle, by móc zrobić na końcówce po 1 pasie do skrętu w prawo i w lewo. To trochę by pomogło.Poza tym, to skrzyżowanie było budowane w czasie zanim powstały za Toyota 2 magazyny dystrybucyjne COTY i jednej z firm kurierskich, stąd teraz w dużej mierze ciężarówki tamują zjazd z S1 w kier. Mazańcowic.
a
Ludzie, czego się spodziewacie, skoro MZD kierowane jest przez takich "inteligentów" jak Waluś...
kierowca z BB
DLACZEGO PSEUDOINŻYNIER ZAPROJEKTOWAŁ TAK IDOTYCZNY WYJAZD NA DROGĘ Z CIESZYNA W KIERINKU KOMOROWIC POWINO BYC WŁĄCZENIE W LEWO Z KLUBOWEJ ,A NIE PRZEZ KLUBOWĄ W PRAWO NIE BYŁOBY TEGO SYFU I KORKÓW - ALE MATOŁY BUDUJĄ TO I TAK WYGLĄDA...
inwestycje
budowa łącznicy Andersa-Katowice oraz budowa ronda turbinowego na skrzyżowaniu tejże łącznicy z al. Andersa oraz obecnie istniejącą Cieszyn-Andersa rozwiązałoby wszystkie problemy na tym węźle; obecna struktura węzła jest niewydolna (szczególnie rano)
inwestycje
ten wezel nalezy przebudowac - miejsce na to jest przewidziane w planie zagospodarowania; natomiast w ciagu najblizszych lat watpie, aby bylo to mozliwe; kolejna glupota na tym wezle jest znak STOP, ktory stoi przy wyjezdzie z S1 (jadac od Katowic w strone Cieszyna), kierowcy jadac z tamtego kierunku i chcacy skrecic w strone os. Karpackiego musza sie zatrzymywac na STOPie, mimo, iż maja bezkolizyjny wjazd na al. Andersa
xenon
Faktycznie, stawianie świateł w różnych dziwnych miejscach, często totalnie bez sensu, to jest to co MZD wychodzi najlepiej, a że przy okazji tworzą się korki i ruch jest utrudniony, to kogo to obchodzi. Jeszcze żeby chociaż ktoś sprawdził jak działa ta sygnalizacja w praktyce? Np. zielona strzałka do skrętu w lewo z partyzantów w stronę Bielmaru, gdy dojedzie się do środka skrzyżowania, to nigdy się nie zapali, co powoduje, że nie można skręcić, gdy jest duży ruch z przeciwnej strony.Podobnie skrzyżowanie Andersa z Armii Krajowej, gdzie wystarczy stanąć równo z linią zatrzymania i na zielone można czekać wieki. Już nie mówiąc o absurdzie wyjeżdżających z AK, gdzie często dochodzi do sytuacji, że świeci się zielone do skrętu w lewo, a do skrętu w prawo jest czerwone, co nie ma sensu, bo w tym momencie skręt w prawo z nikim nie koliduje.
barkom6299
Powinny tam od początku zostać wybudowane rondo, które przy okazji rozładowałoby korki tworzące się około 14 na pasie do zjazdu z ekspresówki w kierunku Bielska i Mazańcowic.
mm
Znając MZD, to skończy się na postawieniu świateł... i jakaś firma przy okazji zarobi
max
SUPER TEMAT. Wręcz taki na czasie. Dokładnie obrazuje istotne problemy 180 tysięcznego miasta. Tak w sam raz przed wyborami. Może o komentarz do istniejącej od 8 lat wysepki poprosić kandydatów ubiegających się o urząd Prezydenta?
kierowca
Chociaż są i plusz tego skrzyżowania- jeśli jest się posiadaczem starszego autka (któremu przydałby się remont) to na tej wysepce nie trudno o "stłuczke" z jakimś "Cwaniakiem drogowym", który jedzie przez wysepke
ja
z jakiejkolwiek strony się jedzie to skrzyżowanie to porażka, ja byłbym za przebudową tego skrzyżowania, jakiś dodatkowy pas czy coś...
pampers
faktyczny PROBLEM to skręt w lewo na Mazańcowice pod wiadukt! jak pisze mariusz to SKANDAL! szkoda że tego nie widzą decydenci, a wystarczy rondo przed wiaduktem w stronę makro
xenon
1. Po pierwsze wysepka powinna znajdować się wcześniej, i mieć kształt trójkątny, tak aby wymuszała na jadących lewym pasem skręt w lewo.2. Należy lepiej oznakować miejsce, przed wysepką, tak aby kierowca wyjeżdżający z Bielska nie miał wątpliwości, który pas ma zająć. A wysepkę zrobić z krawężników ze znakiem ostrzegawczym + odblaski na krawędziach i po problemie.
3. Wjazd od strony Cieszyna powinien być poszerzony o pas do skrętu w prawo.
4. Ktoś z MZD za rozwiązania komunikacyjne w tym miejscu powinien ponieść odpowiedzialność.
ja
To skrzyżowanie jest straszne... Chcący skręcić na BB często muszą prawie wymuszać pierwszeństwo, bo jadący od Mazańcowic zapieprzają jak potłuczeni. Wyjechać z podporządkowanej od Cieszyna w lewo, to prawie cud. Powinno być tam rondo turbinowe - to by miało szanse rozładować ruch i podnieść bezpieczeństwo.
lola
Ile razy jadąc na Cieszyn byłabym roztrzaskana przez buraków przecinających wysepkę, grrrrrr......
guest
Na tej wysepce nie ma dnia aby nie było widać śladów hamowania. Tym bardziej kiedy obecnie trwają prace na obwodnicy pojawił się wzmożony ruch. Problemem jest nie tylko sama wysepka ale i oznakowanie przed nim, dosyć nieczytelne, ci co jadą lewym pasem od ostatnich świateł od strony miasta (łukoil) w przypadku kiedy na prawym jest dosyć dużo aut nie widzą, że muszą zmienić pas aby potem dostać się na lewoskręt do Cieszyna. Albo dzieje się też tak, że w ostatniej chwili jak robi się korek na pierwszym wyjeździe wymuszają pierwszeństwo tym co jadą obok. Poza tym na jadącym prawidłowo też ciąży obowiązek upewnienia się czy przy zmianie pasa ruchu (drugi lewoskręt na pas wewnętrzny) nie będzie kolidował z innymi uczestnikami nawet jeśli jadą nieprawidłowo i łamią przepisy. Zależy na jakiego trafi się policjanta albo firmę ubezpieczeniową która to wykorzysta i w orzeczeniu pokryje połowę kosztów naprawy.

Klauzula informacyjna ›