Walka w cieniu giganta
Kiedy bogaty inwestor, planujący budowę sporego sklepu, dostaje wszystkie niezbędne w przypadku takiej inwestycji decyzje administracyjne, szanse na jej zastopowanie ze strony zwykłego obywatela wydają się żadne. Przykład z bielskiej Wapienicy pokazuje jednak, że czasami mały może w sporze z wielkim sporo osiągnąć.
Małżeństwo bielszczan (personalia do wiadomości redakcji) mieszka w jednorodzinnym domu przy ulicy Zapora. Kilka lat temu za ich domem powstało deweloperskie osiedle, składające się z kilku wielorodzinnych domów i parkingu. Mieszkańcy jednego z tych budynków mogą teraz zaglądać przez okna do ogrodu pary bielszczan. Właściciele jednorodzinnego domu przy ulicy Zapora z tym faktem się pogodzili. Ale życie miało dla nich jeszcze jedną bardzo niemiłą niespodziankę. Otóż bielski ratusz dla działki sąsiadującej z parcelą pary bielszczan wydał warunki zabudowy i zagospodarowania terenu dla budynku handlowo-usługowo-mieszkalnego. Dotyczyły one sporych rozmiarów sklepu.
Wkrótce potem, bo na początku 2009 roku, inwestor otrzymał pozwolenie na budowę planowanego obiektu. I rozpoczął prace. Po wymurowaniu ścian pierwszego piętra prace zostały zatrzymane, ale to, dlaczego tak się stało, nie będzie nas interesowało. Dość, że od dłuższego czasu niedokończona budowa stoi w miejscu. Dla tej historii ważniejsze jest to, co dzieje się w sprawie wydanych dla tej inwestycji decyzji administracyjnych. A dzieje się naprawdę dużo i ciekawie.
Dziwnym zrządzeniem losu bezpośredni sąsiedzi planowanego sklepu nie zostali poinformowani o tym, że ktoś ubiega się o warunki zabudowy i zagospodarowania tego terenu. Taka informacja to standard, gdyż bezpośredni sąsiad musi być powiadomiony o takiej sprawie, aby móc zgłosić swoje uwagi bądź zastrzeżenia. Mówiąc językiem urzędowym, małżeństwo bielszczan było stroną w tym postępowaniu administracyjnym, ale jako strona zostało w nim pominięte.
O wydaniu korzystnej dla inwestora decyzji ludzie ci dowiedzieli się przypadkiem od działającego w terenie geodety. I odwołali się do ratusza od wydanej przez magistrat decyzji argumentując, że zapadła bez ich wiedzy. Dowodzili między innymi, iż planowany obiekt, z uwagi na dużą kubaturę, ograniczy nasłonecznienie ich domu. Ratusz przyznał, że omyłkowo nie zawiadomił o toczącym się postępowaniu małżeństwa bielszczan, ale przeprowadził postępowanie wyjaśniające, uzupełnił odpowiednie analizy i uznał, że wszystko jest w porządku. Czyli że mieszkańcy ulicy Zapora nie mają co protestować, bo decyzja o warunkach zabudowy wydana została zgodnie z przepisami.
Nieusatysfakcjonowani takim obrotem sprawy bielszczanie odwołali się od decyzji ratusza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bielsku-Białej. Kolegium przyznało, że choć można mówić o wadzie prawnej, polegającej na braku czynnego udziału małżeństwa bielszczan w tym postępowaniu, to jednak brak jest podstaw do uchylenia tej decyzji. Bo udział bielszczan w tym postępowaniu i tak nie wpłynąłby na podjętą decyzję.
Mieszkańcy ulicy Zapora sprawiedliwości postanowili więc szukać w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Gliwicach. I znaleźli, bo WSA uchylił zaskarżoną przez bielszczan decyzję SKO i orzekł, że nie podlega ona wykonaniu w całości. Na tym jednak nie koniec. Małżeństwo wystąpiło także z wnioskiem do bielskiego ratusza, aby uchylił swoją wcześniejszą decyzję dotyczącą wydania pozwolenia na budowę sporego obiektu przy ulicy Zapora. Ratusz odmówił, więc bielszczanie poskarżyli się wojewodzie śląskiemu. Ten zaskarżoną decyzję uchylił w całości, przekazując ją ratuszowi do ponownego rozpatrzenia.
Efekt sporu jest taki, że obecnie ratusz zobowiązał inwestora do uzupełnienia dokumentacji dotyczącej budowy sklepu przy ulicy Zapora. Przede wszystkim chodzi o stwierdzenie, czy będzie mieć miejsce zacienienie sąsiadującego ze sklepem prywatnego domu. Można mieć nadzieję, że po orzeczeniu sądu i decyzji wojewody śląskiego dokumentacja dotycząca tej inwestycji będzie zbadana wyjątkowo uważnie.
A na marginesie warto zauważyć, że to już drugie w niedługim czasie orzeczenie WSA unieważniające, na wniosek mieszkańców Bielska-Białej, korzystną dla bogatego inwestora decyzję SKO (niedawno opisywaliśmy podobny przypadek dotyczący deweloperskiej inwestycji powstającej na miejscu zburzonej willi Hauptiga w bielskiej Olszówce).
tekst i foto: Sławomir Horowski (Kronika Beskidzka)
.jpg)
.jpg)
Artykuł wyświetlono 2570 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 8
Diabeł
Bielskie Samorządowe Kolegium Odwoławcze niestety często wydaje decyzje świadczące o braku wiedzy i kompetencji składu orzekającego. Należy mieć nadzieję, że wreszcie ktoś to dostrzeże i rozgoni to towarzystwo.
gringo
Ta, jak i wiele podobnych spraw, są najlepszym dowodem na to, że w bielskim ratuszu czas na zasadnicze zmiany. Oby tylko się dokonały...
Strzelec
Takich przypadków znam więcej. Proceder toczy się od lat.
live
jak sie dostanie w łapę to można kazdą decyzję podjąc...
cynik
Przemo. Brak planu zagospodarowania przestrzennego Miasta jest świadomym, głęboko przemyślanym działaniem Ratusza. Pytanie dlaczego tak jest to z Twojej strony słodka naiwność. Wszyscy wiedzą dlaczego.
cynik
Łapówkę trzeba udowodnić, a to jest trudne jeśli obie strony są zadowolone z transakcji.Tutaj widać stronniczość i arogancję municypalnych urzędników. Dla nich świat składa się z urzędu i inwestorów. Reszta zwana społeczeństwem, a w przeszłości motłochem nie istnieje, a w każdym razie powinna zostać szybko unicestwiona aby im nie przeszkadzać w piastowaniu urzędów.
Sumienia natomiast mają czyste jak śnieg bo .......mało używane.
przemo
Brak planów zagospodarowania przestrzennego pozwala urzędnikom na dużą swobodę - temu damy zgodę, a temu nie. Czy może nam ktoś wyjaśnić, dlaczego do tej pory w BB żadna dzielnica nie ma takiego planu? Może tak komuś jest wygodniej... Chcemy wiedzieć i poznać prawdę.

Klauzula informacyjna ›