Bielski magistrat ogłosił właśnie przetarg na opracowanie projektu modernizacji lotniska w Aleksandrowicach. W przededniu wyborów decyzję trzeba uznać za odważną. Problem dzieli bowiem bielszczan od wielu lat. Przeciwnicy utwardzenia pasa raczej nie będą głosowali za ponownym wyborem Jacka Krywulta na stanowisko prezydenta Bielska-Białej.
 
O potrzebie utwardzenia pasa działacze Aeroklubu Bielsko-Bialskiego mówią od wielu lat. Ich zdaniem, inwestycja zmniejszy hałas związany z codziennym funkcjonowaniem lotniska. Na twardym pasie - argumentują - skróceniu ulegnie droga startu samolotów. Aby wznieść się w powietrze, piloci nie będą musieli korzystać nad miastem z pełnej mocy silników. Innymi słowy, co prawda wzrośnie ruch lotniczy, lecz będzie ciszej niż dotychczas. 
 
Beton czy asfalt?
 
Po drugiej stronie barykady okopali się radykałowie, którzy są zwolennikami wyprowadzenia lotniska z granic miasta. Inna silna grupa społeczna chciałaby lotnisko zatrzymać w miejscu. Są to przeciwnicy modernizacji płyty. Obawiają się oni, że po utwardzeniu pasa ruch lotniczy będzie się odbywał przez cały rok, „na okrągło”. Grupę tę zasilają głównie mieszkańcy osiedli, którymi przez minione kilkadziesiąt lat obrosły obrzeża lotniska. To oni najgłośniej manifestują niezadowolenie.
 
 - Takie kontrowersyjne decyzje powinny być poprzedzane referendum - podkreśla Grażyna Staniszewska, która kandyduje na stanowisko prezydenta Bielska-Białej. B. posłanka i senator RP ostatnie lata przepracowała w Parlamencie Europejskim, gdzie przyglądała się, jak społeczeństwa tzw. starej Unii radzą sobie w podobnych sytuacjach. - Referendum zamyka usta krytykom, bo z vox populi się nie dyskutuje. Wtedy pozostaje tylko modyfikacja projektu w zgodzie z interesami stron. W Europie to się nazywa kompromis - dodaje b. europosłanka.
 
W miniony piątek bielski Urząd Miejski ogłosił przetarg nieograniczony na „wykonanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej utwardzenia pasa startowego na lotnisku sportowym w Aleksandrowicach”. Decyzja prezydenta Jacka Krywulta oznacza początek kilkuletniego procesu inwestycyjnego, który w przyszłości być może przejmą jego następcy. Zasadniczą częścią zamówienia są projekty drogi startowej z nawierzchnią sztuczną o szerokości 24 m i długości 810 m, drogi kołowania, płyty postojowej oraz oznakowania poziomego powierzchni lotniskowych, w tym dróg kołowania i płyty postojowej oraz instalacji oświetlonych wskaźników kierunku wiatrów.
 
 - Nie jest przesądzone, czy będzie to nawierzchnia betonowa czy asfaltowa - powiedział nam dyrektor Aeroklubu Bielsko-Bialskiego Antoni Kufel. - Dla lotników nie ma to większego znaczenia.
 
Marchewkowe pole
 
W pełnej wersji projekt zakłada wydłużenie pasa startowego o 60 m w porównaniu ze stanem obecnym. Oznacza to konieczność wykupienia gruntu od kilku właścicieli działek, którzy w sąsiedztwie lotniska uprawiają marchewkę. Podobno rozmowy z nimi są zaawansowane.
 
Oprócz projektu nowego pasa startowego, przedmiotem zamówienia magistratu jest m.in. zaprojektowanie odwodnienia terenu lotniska, ogrodzenia wraz z bramami wjazdowymi, instalacji urządzeń radiowych oraz systemu oświetlenia obejmującego np. światła krawędzi, progów i końców drogi startowej. Trzeba też będzie wyciąć drzewa kolidujące z przebudową oraz zainstalować nocne i dzienne światła na wysokich budynkach w rejonie lotniska.
 
Dyrektor Kufel twierdzi, że po modernizacji ruch lotniczy wzrośnie najwyżej o kilkanaście procent. Więcej w tej sprawie będzie wiadomo z raportu o oddziaływaniu inwestycji na środowisko. Badania zlecono firmie zewnętrznej, a dokument ma być gotowy do 15 listopada br.
 
 - Po modernizacji, nie będzie całodobowego ruchu lotniczego - uspokaja dyrektor aeroklubu. - Chcemy, aby czas pomiędzy godz.22 a 6 był okresem ciszy.
 
Jak się da, to się da
 
Kufel ma nadzieję, że w związku z utwardzeniem pasa, do Bielska-Białej będzie przylatywać więcej biznesmenów. Dochody ABB wzrosną też na skutek przewidywanego rozwoju przewozów lotniczych. Wprawdzie nawet na zmodernizowanym lotnisku nikt nie posadzi pasażerskiego Boeinga, lecz w Aleksandrowicach będą mogły lądować maszyny przewożące do 20 osób, np. letnie czartery nad Bałtyk.
 
Przewiduje się, że za prace projektowe miasto zapłaci ok.1 mln zł. Pozostałe koszta pokryje Marszałek Województwa Śląskiego. Realizacja projektu nastąpić ma w kolejnych latach. Jak dowiedział się nasz portal, Ratusz chce, aby aeroklub dołożył się do inwestycji. Podobno mówiono o kwocie 2 mln zł, która miałaby zasilić wkład finansowy miasta. Tymczasem ABB ledwo wiąże koniec z końcem. Aby pozyskać środki na działalność statutową, organizuje odpłatne szkolenia oraz pikniki lotnicze.
 
Ratusz zażądał, aby dokumentacja projektowa spełniała wymagania określone zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego uchwalonego przez radnych w kwietniu br. dla obszaru obejmującego teren położony pomiędzy ulicami Cieszyńską, Smolną, Olszową, Lotniczą, Zwardońską i Antyczną oraz w rejonie ulic Wierzbowej i Pieczarkowej. Termin składania ofert cenowych mija 5 października 2010. Projektant będzie miał półtora miesiąca na wykonanie zamówienia.
 
Robert Kowal