Weź pan ulotkę!
O tym, że reklama jest dźwignią handlu wiedzą wszyscy. Ale niektórzy aż za bardzo wzięli to sobie do serca. Skutek jest taki, że zalewają nas reklamy. Natarczywe, bezmyślne, prymitywne. Począwszy od haseł reklamowych na poziomie przedszkolaka, skończywszy na banerach "uciekających" po całym ekranie monitora. Miliony ulotek rozdawanych każdego dnia na bielskich ulicach oznaczają kolejne ścięte drzewa.
Reklama stała się nieodłącznym fragmentem naszego codziennego życia. Nawet w dobie kryzysu, a może właśnie głównie wtedy, mniejsi i więksi przedsiębiorcy chcą pokazać swoją ofertę, przekonując, że warto zostawić u nich nawet ostatnią złotówkę. Ze ścian bielskich kamienic krzyczą do nas ogromne billboardy, a na ulicach ulotki wciskane nam są niemal na siłę. Reklama dopada nas nawet wtedy, gdy chcemy odebrać pocztę z naszej elektronicznej skrzynki w komputerze.
- To jest prawdziwa plaga - żali się mieszkanka Bielska-Białej. - Idąc ul. 11 Listopada, można spotkać po drodze kilkanaście osób wręczających różne ulotki. Wracając tą samą trasą kilka godzin później, widać przepełnione kosze, z których na ziemię wysypują się ulotki. Kiedyś szłam z dwoma ciężkimi siatami w obu rękach i kiedy zobaczyłam wyciągniętą w moją stronę dłoń z kolejną ulotką, to nie wytrzymałam i zapytałam, czy mam ją sobie wziąć w zęby!
Podobnie wygląda sytuacja na klatkach schodowych w blokach czy kamienicach. Porozrzucane po całym korytarzu ulotki, to norma. W ten sposób reklamowane jest wszystko: od dopalaczy po nową dostawę w ciucholandzie. Rzadko kiedy roznosicielom chce się załadować ulotki pojedynczo do każdej skrzynki. Zazwyczaj kładą je w pierwszym lepszym miejscu, a często po prostu rzucają na ziemię.
- Mamy specjalne skrzynki na ulotki, ale nikt z nich nie korzysta - mówi prezes Beskidzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej, Henryk Nalepa - Inna sprawa, że firma, która zostawia ulotki w naszych blokach, powinna zapytać o zgodę. Oczywiście, nikt tej zasady nie przestrzega. Nalepa dodaje, że za takie postępowanie można wytoczyć proces. Wiadomo jednak, ile czasu i energii trzeba byłoby na to stracić. Dlatego zarząd spółdzielni dzwoni czasem do takiej firmy. Przez kilka dni jest spokój, a potem wszystko wraca do normy.
- Rozdawanie ulotek na ulicy nie jest zabronione - podkreśla zastępca komendanta Straży Miejskiej w Bielsku-Białej, Edward Orliński. - Karać można jedynie osoby, które umieszczają plakaty w miejscach publicznych nieprzeznaczonych do tego celu.
Naklejanie ulotek czy plakatów w miejscach do tego nieprzeznaczonych lub bez zezwolenia zarządzającego danym miejscem jest wykroczeniem zagrożonym karą w wysokości 20-500 zł. Sytuacja jest mniej jasna, gdy chodzi o klatkę schodową. Prawo nie przysądza, czy jest to miejsce publiczne. Dlatego Orliński radzi, aby po prostu nie wpuszczać nieznajomych do swojego bloku. - Jeśli ktoś chce wejść razem ze mną, to pytam, do kogo idzie. Jeśli nie potrafi odpowiedzieć, znaczy, że przybył w innym celu niż odwiedziny.
Aż dziw, że do tej pory żadni bielscy ekolodzy nie podjęli tematu wycinania lasów do produkcji ulotek. Może jest zbyt mało spektakularny? A może zbyt trudno będzie dopiąć swego?
- Bezpośrednio nie zainteresowaliśmy się tą sprawą - przyznaje Jacek Bożek z Klubu Gaja. - Ale osobiście temat jest mi znany, gdyż spotkałem się z nim w Szwecji. Ludzie skrzyknęli się i zaczęli wywieszać znaki, że nie życzą sobie pozostawianie ulotek. Jak widać, potrzebne jest zdecydowane działanie mieszkańców. Bożek przyznaje, że nie widzi innego rozwiązania, gdyż prawnie nie można zabronić reklamy. Klub Gaja także nie zamierza podejmować żadnych konkretnych działań w tym kierunku, gdyż wymagałoby to opracowania całkiem nowej kampanii.
- Osobiście walczę z ulotkami na drzewach - mówi Bożek. - Nie dość że zaśmiecają krajobraz, to jeszcze kaleczą drzewa. Gdy widzę ulotkę czy plakat, to dzwonię na podany na nim numer i tłumaczę, że takie postępowanie jest niewłaściwe.
O tym, że problem rzeczywiście istnieje i jest obecny w świadomości społecznej świadczy duża ilość forów internetowych, na których podjęto temat. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem, jakie widzą internauci, jest nie przyjmowanie ulotek lub też zabieranie ich i oddawanie na makulaturę.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 5033 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 23
Jimbeam
"- Osobiście walczę z ulotkami na drzewach - mówi Bożek. - Nie dość że zaśmiecają krajobraz, to jeszcze kaleczą drzewa. Gdy widzę ulotkę czy plakat, to dzwonię na podany na nim numer i tłumaczę, że takie postępowanie jest niewłaściwe." - Panie Bożek więc tak, na wiosnę nadrzewach na ul. Skarpowej wisiały kartki informujące "uwaga na żaby" czy coś w tym sensie, czy to czasami nie była Wasza akcja? Jeżeli tak to mam nadzieję że wykręciliście też do siebie nr telefonu ... eee przecież nie było tam nr telefonu, sorry :-)
hh
Największy roznosiciel to baba w zółtym berecie i pinoklach napół twarz
reni
jest to pewna forma zarabiania pieniędzyczy dobra nie wiem
Moja córka roznosi ulotki i nie płacone jej za godzinę ale za ulotkę, jak na osobę młodociana dość dobrze na tym wychodzi
Na swoje potrzeby typu ubrania i kosmetyki zarabia
Yo
Artykuł porusza wazny dla mnie temat. Zasuwam 11 listopada kilka razy w ciagu dnia i szlak mnie trafia od gadania wciaz "nie dziekuje". Wiem,ze z boku wyglada to na biadolenie, ale po miesiacu ciągłego zagadywania chce sie już dać komuś w gębę,a ja tak mam kilka lat.I pewnie nie tylko ja. A jeszcze są takie indywidua z mp3 na uszach, ktorym nawet nie chce sie japy otworzyc, tylko zachodza droge z wyciagnieta reka albo gadaja z druga osoba i nie patrzac wystawiaja reke. Nie wiem, czy lepszy efekt nie daloby postawienie zwyczajnego stojaka z czyimis ulotkami.
banan.eu
@pusiakto co ci wciska to nie ulotkę!!! ktoś chce ci ja dać ty jej nie bierzesz...taki straszny problem?!
poza tym piszesz o ulotkach w windzie...nie wiem gdzie mieszkasz ale u mnie w bloku ulotki dają do skrzynki i debilni sąsiedzi wyrzucają na ziemie lub dają na skrzynkę..potem już to tylko śmieć
sam tak pracowałem i jak czytam ten artykuł to nasuwa mi się tylko jedno...jak nie ma o czym pisać to wyjdźmy na miasto na pewno się coś znajdzie...
@kate
szok normalnie
tyle!
pusia
do simone/problem polega na tym że nie musisz czytac tego artykułu bo nikt cie nie zmusza.ale mnie na ulicy co rusz ktoś zaczepia i wciska mi ulotki nawet gdy ich nie chce.co dzień nowe ulotki leżą w naszej windzie i na klatce schodowej.roznosiciele podają sie przez domofon za listonosza żeby im otworzyć drzwi.każdy może mieć zwoje zdanie,dlatego twojego komentarza nie nazwę śmieciem
Beza
sama kiedys rozdawalam i nie widze problemu- nie chcesz nie bierz, nie marudz , ci co to rozdaja nie robia tego z wlasnej woli- to ich praca
Simone
Po co taki artykuł bicie piany i zapychanie niepotrzebnymi informacjami.Że jest problem każdy wie a gdzie rozwiązanie gdzie jakieś konkretne pomysły gdzie przykład gdzie pierwszy krok ????
Taki artykuł jak te ulotki to śmieć może tego nie życzmy sobie na ulicach i w internecie.
Oczywiście nie wszystkie artykuły i ulotki to śmieć tylko 90%
piotrek
Kasiu to jest osobna kwestia, w tym watku chodzi o tolerancje i poszanowanie przez przechodniow i o pomoc tym osobom, ktore pracuja jako 'ulotkarze'... Zgadzam sie z Toba, ale tak samo moge powtorzyc to, co napisali artur, anna i xxx :)To, ze ktos ich wykorzystuje to kolejny problem, ktory takze powinien byc jakos kompromisowo rozwiazany... Ale sam nie wiem co mozemy w tym kierunku zrobic...
kasia
do xxx, anna, artur/ Ciekawe, wzrusza los tych ludzi, którzy rozdaj ulotki, ale nie wzrusza Was to, że ktoś ich wykorzystuje... Widzi, że ktoś jest np. niepełnosprawny więc daje mu 3 zł za godzinę i wszyscy są zadowoleni, razem z Wami... To co, że cały dzień stania i rozdawania ulotek dostaną 20 zł... To już Was nie wzrusza, że ktoś robi z nich białych murzynów w biały dzień.
xxx
Ja zawsze biorę ulotki na ulicy ponieważ żal mi ludzi którzy pracują w ten sposób. Pomagam a nie narzekam żę to uciążliwe. Zachęcam równiez do pomocy a nie pierdzielenia glupot.
anna
Magdalena Dydo nie kazdy ma dobra prace rozumie to Pani?
artur
pomyslcie o tych ludziach ,ktorzy je rozdaja .nierzadko inwalidzi ludzie pokrzywdzeni przez los lub bezrobotni,znalezli prace moze nie najlepsza ale prace .czy ich los was nie wzrusza.tak latwo wydawac ostre sady kiedy nie jest sie w ich sytuacji.

Klauzula informacyjna ›