Nowa płyta Rynku oraz placu Chrobrego nie podobają się znacznej części bielszczan, o czym świadczą m.in. maile i komentarze przysyłane do redakcji przez naszych czytelników. Krytycy podkreślają, że decyzje w tych sprawach podejmowano bez pytania mieszkańców miasta o zdanie. Wiele wskazuje na to, że podobnie kontestowana może być decyzja o sposobie zadaszenia dziedzińca zamku Sułkowskich.
 
Parę lat temu obiektem kontrowersji wśród mieszkańców miasta stał się też projekt przebudowy placu Wojska Polskiego. Konkurs architektoniczny wygrał zespół pod kierownictwem Stanisława Nestrypke, a zwycięska koncepcja „wyeksponowania pustki” zakładała m.in. pozbawienie tego miejsca zieleni oraz wprowadzenie nowoczesnej zabudowy do jednej pierzei. Projekt do dziś leży w „poczekalni”, gdyż władze miasta nie zdecydowały się na jego realizację i rozpoczęcie przebudowy placu.
 
Historia protestów historyka sztuki
 
Plany architektów oprotestowało wielu bielszczan. Pod listem protestacyjnym historyka sztuki Krzysztofa Czyża (pisaliśmy o tym prawie trzy lata temu w artykule Do wszystkich, którym nie jest obcy los Bielska-Białej) podpisało się ponad 40 osób z całej Polski, Irlandii, Słowacji i Węgier. Dziś pan Krzysztof protestuje w sprawie niektórych postanowień regulaminu konkursu na projekt zadaszenia dziedzińca zamkowego. Tym, co spina oba przypadki jest osoba architekta. Przewodniczącym komisji konkursowej jest bowiem... Stanisław Nestrypke.
 
Konkurs na „opracowanie koncepcji i dokumentacji technicznej zadaszenia dziedzińca zamkowego” ogłoszono na początku tegorocznych wakacji. Celem zmian architektonicznych - jak napisano w jego regulaminie - jest uzyskanie dodatkowej powierzchni wielofunkcyjnej dla potrzeb muzeum. Wytyczne architektoniczno-konstrukcyjne narzucone przez podmiot zamawiający zakładają m.in. przykrycie dziedzińca przeszklonym dachem oraz zapewnienie osobom niepełnosprawnym dostępu do obiektu poprzez zainstalowanie windy o napędzie hydraulicznym.
 
W materiałach konkursowych wskazuje się przewidywane miejsce lokalizacji dźwigu oraz sugeruje wprowadzenie przeszklonej kabiny windy. Natomiast wytyczne ochrony konserwatorskiej precyzują, że projektodawca powinien „zachować istniejące detale architektoniczno-sztukatorskie wystroju dziedzińca, za wyjątkiem bezpośredniego sąsiedztwa dźwigu osobowego”.
 
Jak dowiedział się nasz portal, do udziału w konkursie zakwalifikowano 53 zgłoszenia. Prace projektowe należy składać do 29 października br., a do 15 listopada sąd konkursowy - jak nazywa takie zespoły ustawa Prawo zamówień publicznych - powinien dokonać oceny wszystkich prac i wyboru najlepszej.
 
Winda w klatce
 
- Przykrycie dziedzińca szklanym dachem jest bardzo dobrym pomysłem - przyznaje Krzysztof Czyż. Ale już o windzie bielski historyk sztuki wypowiada się bez entuzjazmu. - Jakkolwiek w Sferze taki obiekt może pasować, to na małym zamkowym dziedzińcu będzie on nowością nie do końca wpisującą się w zabytkowy charakter miejsca. Takie elementy, jeśli już są na zamkach, zazwyczaj ukryte są w ich ścianach.
 
Zdaniem Czyża, winda w kształcie postulowanym przez dyrekcję muzeum może poprzez swoje gabaryty i formę zepsuć klimat i wygląd dziedzińca. - Jakoś trudno mi sobie wyobrazić Targ Dominikański z rycerzami jeżdżącymi w dół i w górę masywną szklaną windą po zamkowym dziedzińcu. Historyk sztuki żałuje, że organizatorzy nie pomyśleli wcześniej o obudowie windy w kształcie murowanej klatki schodowej na wzór innych dawnych zamkowych klatek schodowych.
 
Poprosiliśmy dyrektor Muzeum w Bielsku-Białej Iwonę Purzycką o odniesienie się do opinii Krzysztofa Czyża. Dowiedzieliśmy się, że przyszła lokalizacja windy jest poza dyskusją. - Jest to jedyne miejsce, w którym można zainstalować dźwig.
 
Rozterki historyka związane są też ze składem osobowym sądu konkursowego, w którym znajdujemy nazwiska architektów, konserwatora zabytków, historyka sztuki i urzędników. - Brakuje mi przedstawicieli tzw. czynnika społecznego - tłumaczy Czyż. - Z doświadczenia wiem, że wybór komisji złożonej w większości z architektów, którzy np. dworzec w Katowicach traktują jako ikonę architektury, bywa zupełnie inny od potrzeb mieszkańców. Nasz Czytelnik powołuje się na niechlubne przykłady szklanego biurowca na zamku w Ciechanowie oraz szklanej pierzei na Starym Rynku w Bydgoszczy.
 
Więźniowie przepisów?
 
 - Czasami sami urzędnicy niewiele potrafią zrobić, bo i oni są więźniami własnych przepisów. Szkoda, że o projektach nie będzie można się wypowiedzieć chociażby w jakiejś ankiecie.
 
Także z tymi opiniami polemizuje dyr. Purzycka. Jej zdaniem, skład osobowy komisji jest idealny i wynika z postanowień Prawa zamówień publicznych. Ta sama ustawa wyklucza podobno możliwość ankietowania społeczeństwa.
 
Krzysztof Czyż uważa, że dziedziniec powinien być utrzymany w ciepłych barwach, ze studzienką i skromną zielenią. Ubolewa jednak, że dyrekcja zamku nie znalazła dotąd czasu, aby odpowiedzieć na jego pismo zawierające alternatywne propozycje projektowe. Szkoda. Inwestycje w obiektach tak ważnych dla społeczności lokalnych, jak bielski zamek są z reguły przedmiotem kontrowersji. Nie ma przecież rozwiązania, które zadawala wszystkich.
 
Dążąc do kompromisu, trzeba jednak umieć rozmawiać i poszukiwać w przepisach takich akcentów, które ułatwiają dialog.
 
Robert Kowal