Popsuta karuzela
Zaraz na początku pierwszej kadencji swojego urzędowania prezydent Jacek Krywult zapowiedział szybkie uporanie się z problemami, jakich przysparza miastu Fundacja Rozwoju Miasta. Niebawem skończy się jego druga kadencja, a fundacja za nic mając umowy, które dawno wygasły i orzeczenia sądowe, które obowiązują, nadal gra miejskim władzom na nosie, lekce sobie ważąc obowiązujące prawo.
Jaskrawym tego przykładem jest sprawa kiosków na przystankach MZK. By lepiej poznać istotę sprawy, należy sięgnąć do pradziejów tego przystankowego biznesu, zapoczątkowanego przez miejską spółkę „URBIS”, której prezesował obecny szef fundacji Leszek Wasiak. Mechanizm był taki sam, jak z telefonami komórkowymi za złotówkę: prawdziwe pieniądze nie brały się bowiem z czynszów dzierżawnych od kioskarzy, ale z przystanków produkowanych w Krośnie.
Cóż z tego, że nazwane kosmopolitycznie typu londyńskiego wiaty przystankowe z wkomponowanymi w nie kioskami nie były ani estetyczne, ani praktyczne i otrzymały dyskwalifikującą je opinię zarówno architekta miejskiego, jak i służb konserwatorskich skoro niebawem zaroiło się od nich w całym mieście. Nim postawiono ostatnią wiatę, okazało się, że należy już wymienić pierwszą, bo uległa zniszczeniu. Ten samonakręcający się biznes funkcjonował znakomicie, przynosząc zainteresowanym krociowe zyski. Część z nich była transferowana m.in. na potrzeby kampanii parlamentarnych i samorządowych nieżyjącej już Unii Wolności, bo akurat tak się złożyło, że większość decyzyjnych pracowników spółki należała do tego ugrupowania.
Jest też mało prawdopodobne, by jedna z prominentnych wówczas działaczek tej partii nie wiedziała, skąd tak naprawdę pochodzą pieniądze na jej parlamentarne wyścigi. Kiedy o procederze zaczęło być w mieście głośno, co stało się niebezpieczne, prezes Wasiak założył fundację, do której przeniósł wszystkie aktywa URBIS-u - m.in. nieistniejące już targowisko przy ul. Żywieckiej, dzierżawioną od miasta kamienicę przy ul. Barlickiego 15 oraz biznes przystankowy - zostawiając spółce jedynie niedochodowe parkingi miejskie.
Ponieważ stowarzyszenia działały na dużo luźniejszych zasadach niż firmy budżetowe, o wiele łatwiej można było działać, bo tam nikt nie patrzył na ręce. W pewnym momencie jednak biznes przystankowy załamał się i źródło przynoszące dotąd ogromne zyski wyschło. Chcąc ratować się przed plajtą, fundacja podnajęła miejsca na przystankach hurtowni papierosów „CARO” z Jasienicy, która ustawiła na nich swoje kioski (jeszcze koszmarniejsze od londyńskich) i w ten sposób podatki płacone przez kioskarzy zaczęły zasilać budżet Gminy Jasienica.
Niedługo jednak hurtownia straciła zainteresowanie tym interesem, w który weszła jakaś firma ze Śląska ze skutkiem, jaki możemy obecnie oglądać na bielskich ulicach, gdzie większość kiosków jest nieczynna. Fundacja, która nie tylko nie dotrzymała żadnej z umów wiążących ją z miastem, ale też musiała oddać wszystkie dzierżawione za bezcen od miasta nieruchomości, chwyciła się owych nieszczęsnych przystanków, jak tonący brzytwy. Dlatego właśnie prezes Wasiak i jego doradcy będą w nieskończoność odwlekać oddanie przystanków, uciekając się do wszelkich możliwych chwytów.
Kiedyś, gdy w Ratuszu zasiadała inna ekipa, wszystko było o wiele łatwiejsze. Teraz FRMBB została sama na placu boju. Cała ta sytuacja nasuwa skojarzenie z pełną pasażerów kręcącą się karuzelą, której zepsuł się mechanizm. W głowie się kręci, wymiotować się chce, a wysiąść nie ma jak.
Andrzej Jakubiczka
Autor jest byłym radnym Rady Miejskiej w Bielsku-Białej.
Artykuł wyświetlono 3200 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 10
nowy
czemu w bielsku jeszcze nie powstały biletomaty przecież mamy XXIwiek. np. w warszawie przy CZYNNYCH kioskach są takie automaty i nie zamyka sie z powodu tego kiosków.
jarczan
obiecanki cacanki.i co z tego pewnie pan K. obieca że w następnej kadencji napewno się z tym upora,
ELA
"JAKAŚ FIRMA ZE ŚLĄSKA" TO FIRMA "KARTEL". UDAJEMY CZY NIE WIEMY ?
100% BB
FRM nie zależało na kioskach z prostej przyczyny utrzymywac to trzeba a dochodu takiego jak przystanki autobusowe- wiaty ( reklamy tam umieszczene ) nie przyniosą nigdy wiec pozbyli sie tego kłopotu oddając jakieś firmi czy osobie prywatnej z Gliwic, i czynsze tak poszy do góry ze opłacalność, prowadzenia takiego punktu podobno jest żadna. Coz tego że gmina wyrokiem sądowym odzyska w koncu przystanki - wiaty jak kioski nadal beda zapewne w rekach prywatnych gdzie widac ze chyba nie pieniadze sa najwazniejsze skoro osoby prywatne posiadajace kioski nic sobie nie robia z tego ze wiele z nich jest zamknietych i nie mają i ne beda mieli z tego spodziewanych dochodów. FRM widzi tylko biznes tam gdzie go nie widziała majątku sie pozbywała i dziwne przecież tylko był wydzierżawiony przez gminę BB na jakis określony czas z opacją przedłużenia z ktorej obecny prezydent miasta nie zaakceptował.
ZIZ
> Andrzej Jakubiczka / Wygląda na to, że w swoim czasie posiadał Pan wiedzę o czymś, co nazywa Pan "procederem głośnym i niebezpiecznym" i jako radny użytku ze swej wiedzy nie zrobił. Więc co się Pan dziwi, że obecna ekipa ze sprawą przystanków przez 7 lat się nie uporała. Oczywiście dziwiło, że wiaty i kioski są produkowane akurat w Krośnie a nie w bielskim Metalplaście. Ostatni akapit tekstu jest niezbyt zrozumiały i to nie ze względu na opis karuzeli. Sformuowanie o "innej ekipie (za której) wszystko było o wiele łatwiejsze" nie precyzuje, czy łatwiejsze było kręcenie lodów (karuzeli?), czy też zarządzanie przez Ratusz majątkiem gminnym? A poza tym bielszczan interesuje przede wszystkim kiedy powróci normalność w funkcjonowaniu kiosków i przystanków. I tu wkleję pewien wpis z konkurencji: "Sprawą kiosków i przystanków zajęły się GW i DZ a lokalne gazety nabrały wody w usta. FRM, wieloletni dzierżawca przystanków, była dzieckiem poprzedniej ekipy rządzącej i przypuszczam, że dla obecnej jest bękartem. FRM miast dołożyć starań i tak zarabiać na przystankach z reklam aby też kioski można było podnajmować bez zarzynania najemcy, rozpędziła się nieco, oddając zarządzanie pazernej firmie zewnętrznej. I o ile przeciętnego bielszczanina te przepychanki figę z makiem interesują, to właśnie jemu - czyli nam - na nieczynnych 50kioskach najbardziej się oberwie. A co do biletów braku wystarczającej sieci sprzedaży biletów, to uważam,że sposób przyjęcia pieniędzy za usługę powinien być wyłącznie problemem sprzedawcy. U nas jest na odwrót, to klient musi się głowić w jaki sposób
przekazać pieniądze za usługę. Ponadto warto wspomnieć o droższych biletach u kierowcy. I tu będzie problem, bo : " Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie nie miał wątpliwości, że za bilet kupiony od kierowcy nie może on pobierać wyższej opłaty niż wskazuje cena.
- Nie ma do tego żadnej podstawy prawnej - wyjaśnia Jacek Surmacz, sędzia NSA z Rzeszowa. Dodaje, że przed wydaniem wyroku, który zapadł w lutym tego roku, sąd przeanalizował ustawy Sejmu RP oraz wszystkie przepisy o samorządzie gminnym.
- Nie znaleźliśmy w nich żadnej podstawy, żeby ten sam bilet u kierowcy był droższy niż kupowany w innym miejscu - podkreśla Surmacz. Wyrok uprawomocnił się w kwietniu. Wcześniej podobny wyrok wydał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach - dotyczył on opłat pobieranych w Częstochowie. W obu miastach dopłata do biletów została natychmiast zniesiona." Władza w Bielsku-Białej wydaje sie nie przyjmować do wiadomości tego, że
organy władzy publicznej działają wyłącznie na podstawie i w granicach przepisów prawa (art. 7 Konstytucji RP). Tylko obywatel ma prawo robić to co nie jest zakazane. Jeżeli nie ma podstawy prawnej dającej możliwość wprowadzenie zróżnicowania cen biletów, to aby uzyskać taką możliwość należy zmienić ustawę, a nie kombinować, że jak nie ma zakazu, to można uchwalić!" Co polecam wszystkim radnym, którzy uchwalają prawo lokalne niezgodne np. z Konstytucją.
2217
nawet jeżeli firma Caro jest w Jasienicy, to przecież kioskarze wynajmujący kioski od Caro a prowadzący swoją działalność w Bielsku, nadal płacili swoje podatki w Bielsku :)
njoy
Hahahaha... Dobre :-)1. „Część z nich była transferowana m.in. na potrzeby kampanii parlamentarnych i samorządowych nieżyjącej już Unii Wolności, bo akurat tak się złożyło, że większość decyzyjnych pracowników spółki należała do tego ugrupowania.” - na takie sformułowania warto mieć dowody - inaczej można wylądować z wyrokiem za pomówienie, panie Jakubiczka.
2. „(...) przeniósł wszystkie aktywa URBIS-u (...) zostawiając spółce jedynie niedochodowe parkingi miejskie.”
Oj, bardzo niedochodowe, baaardzooo. Mogę prosić o sprawozdania spółki URBIS za tamte czasy?
3. „kioski (jeszcze koszmarniejsze od londyńskich)” - gusta, guściki... bez przegięć, te szare kioski były (są) dużo estetyczniejsze.
4. „(...)fundacja podnajęła miejsca na przystankach hurtowni papierosów „CARO” z Jasienicy, (...) w ten sposób podatki płacone przez kioskarzy zaczęły zasilać budżet Gminy Jasienica. (...) Niedługo jednak hurtownia straciła zainteresowanie tym interesem, w który weszła jakaś firma ze Śląska (...)” - a przepraszam, gdzie niby znajduje się Jasienica? Również na Śląsku, nie mówiąc o Bielsku... Zatem zły opis, panie radny...
5. Najważniejsze: 8 lat to faktycznie za mało żeby pozbyć się FRMBB? Hm, coś mi w tym śmierdzi. więc albo ktoś z władz miasta ciągle ma z tego korzyści (nie będę nic insynuował;) ale kto najwięcej krzyczy...) - albo ktoś jest bardzo nieudolny. Zdecydujcie sami.
były najemca kiosku
Wymienić urzędników w ratuszu, skoro nie mogą sobie poradzić z cwaniakami i oszustami, którzy żerują na naszych podatkach.

Klauzula informacyjna ›