Na początku czerwca weszła w życie nowelizacja ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Zgodnie z nowymi przepisami, przebudowa obiektu znajdującego się w gminnej ewidencji zabytków i nie objętego planem przestrzennego zagospodarowania terenu wymaga zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków. Niespełna dwa miesiące później zburzono zabytkową kamienicę przy ul. Batorego w Bielsku-Białej.
 
Kamienica pod numerem 3 została wybudowana w 1880r. Był to budynek podpiwniczony o przeznaczeniu mieszkalnym. Bez należytej opieki z czasem zaczął jednak podupadać. W ostatnich latach niewiele pozostało po dawnej świetności tego domu, choć jeszcze niedawno ówcześni właściciele zamierzali zaadaptować poddasze gmachu na cele mieszkaniowe, co mogłoby świadczyć o niezłej kondycji jego murów.
 
Ślady owych planów odnaleźć dziś można w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Bielsku-Białej. W czasie, kiedy sporządzano tę dokumentację obowiązywał miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który swoim zasięgiem obejmował m.in. ulicę Batorego. - Po tym, gdy plan został uchylony - powiedział nam szef bielskiej delegatury WUOZ Jacek Konior - przestaliśmy nadzorować ten obiekt. Kompetencje budowlane przejął w całości Urząd Miejski w Bielsku-Białej.
 
Dom kilkakrotnie zmieniał właścicieli. W lutym br. obecny inwestor otrzymał zezwolenie z wydziału urbanistyki i architektury UM na przebudowę i rozbudowę budynku mieszkalnego oraz stojącego nieopodal budynku gospodarczego. Następnie, w oparciu o decyzję Ministerstwa Infrastruktury w sprawie tzw. odstępstwa, bielski magistrat udzielił zgodę na częściową rozbiórkę kamienicy. Postawił jednak warunek: nietknięte powinny zostać ściana frontowa kamienicy oraz sąsiadujący z nią budynek myjni.
 
 - W tamtym stanie prawnym byłem bezradny - podkreśla miejski konserwator zabytków Piotr Kubańda. - Widziałem wizualizację nowego obiektu przedstawioną przez właścicieli, lecz nikt mnie nie pytał o zdanie.
 
Na początku sierpnia inwestor przystąpił do dzieła przy pomocy ciężkiego sprzętu budowlanego. Jednego dnia rozebrano budynek mieszkalny i myjnię. Z dziewiętnastowiecznego zabytku pozostał tylko kikut ściany frontowej z resztkami stolarki okiennej. - Do dokumentacji tej sprawy załączona jest ekspertyza konstrukcji nośnej kamienicy - wyjaśnia Kubańda. - Wynika z niej jasno, że stan techniczny budynku jest kiepski.
 
Miejski konserwator zabytków przekonuje, że gdyby dziś decyzja należała do niego, poparłby kolegów z wydziału urbanistyki i architektury. Jego zdaniem, część bielskich obiektów zabytkowych jest w tak złym stanie, że dla przyszłych pokoleń ocalić można tylko ich fasady. Jako przykład tego rodzaju ochrony naszego dziedzictwa narodowego wskazuje fronton kamienic przy ul. Cechowej 22 i 24, który wkomponowano w nowoczesny budynek drugiej części galerii Sfera.
 
Z naszych informacji wynika, że nowoczesny obiekt ze zrewaloryzowaną fasadą przy ul. Batorego będzie pełnił funkcje mieszkalno-usługowe. Wygląda na to, że inwestycja nieźle komponuje się na tle okolicznej zabudowy. W starej fabryce Merilany urządzono lofty, w pobliżu przybywa lokali gastronomicznych, do których można pójść z rodziną na niedzielny obiad.
 
Racjonalny sposób zagospodarowania okolicy nie zmienia jednak istoty sprawy. Niewiele jest przecież miast w naszym kraju posiadających podobne bogactwo zabytków, jak Bielsko-Biała. Ile decyzji o rozbiórce, które zapadły przed wejściem w życie nowelizacji ustawy, czeka wyłącznie na ciężki sprzęt budowlany? Co powiedzą o nas kolejne pokolenia, gdy się okaże, że po pomnikach świetności miasta pozostały im tylko protezy?
 
Robert Kowal