Gdy sąsiadka jest prostytutką
Prostytutka, to najstarszy zawód świata. Podobno od zawsze był i prawdopodobnie zawsze będzie. Nie nam oceniać moralność kobiet pracujących w domach publicznych albo ich klientów i osób prowadzących takie interesy. Ale kiedy sąsiedztwo agencji towarzyskiej staje się uciążliwe dla pozostałych obywateli, to sprawa nabiera zupełnie innego wymiaru.
Przeciętny mieszkaniec stolicy Podbeskidzia nie zdaje sobie nawet sprawy, ile agencji towarzyskich funkcjonuje tylko w centrum jego miasta. Nie wie tego nawet policja, choć w komendzie miejskiej zapewniają, że znają problem. - Dawniej tego rodzaju przybytki były pod nadzorem policji, która dokładnie wiedziała, ile ich jest i gdzie są zlokalizowane - mówi Roman Waluś z KMP w Bielsku-Białej. - Obecnie mamy pewne rozeznanie w sytuacji, ale nie prowadzimy takiego spisu, jak kiedyś.
Nie da ci ojciec, nie da ci matka
Są jednak bielszczanie, którzy bez problemu potrafią wskazać adres najbliższej agencji towarzyskiej. Wiedza ta nie wynika bynajmniej z faktu, że są jej klientami, ale stąd, że z paniami lekkich obyczajów mieszkają ściana w ścianę. Sąsiedztwo domu uciech, w którym kobiety uprawiają seks za pieniądze, przypadło w udziale m.in. pani Ewie. Nasza Czytelniczka nie ukrywa, że najchętniej pozbyłaby się uciążliwych sąsiadów.
- To nie jest tak, że ktoś krzyczy czy awanturuje się po nocach na klatce schodowej - tłumaczy pani Ewa, która zastrzegła sobie anonimowość. - Ale zdarza się, że o trzeciej w nocy ktoś zadzwoni na nasz domofon lub też szarpie za naszą klamkę w drzwiach. Ostatnio zapukał młody mężczyzna. Otworzyłam ubrana w fartuszek do gotowania, a on popatrzył na mnie zdziwiony i wyszeptał tylko, że chyba się pomylił.
Bielszczanka nie ukrywa, że ciągła obecność różnych „ciemnych typów” pod bramą - podczas gdy jej córka wraca czasem późnym wieczorem do domu - jest bardzo stresująca. Do listy skarg i zażaleń dodaje leżące na schodach i na podwórku zużyte gumy do żucia, pety oraz inne śmieci. No i to całonocne trzaskanie drzwiami domofonowymi, kiedy kolejni klienci kończą swoje „wizyty”. - Boję się, że tam są narkotyki - dodaje pani Ewa. - Widziałam parę razy te dziewczyny w dziwnym stanie, a nie było czuć od nich alkoholu.
„Chętnie wynajmę alfonsowi”
O dziwo, bielscy policjanci nie odnotowują wielu podobnych skarg. - Zarówno właścicielom takich lokali, jak i ich klientom zależy na dyskrecji. Dlatego raczej nie zachowują się głośno i nie robią awantur - podkreśla Waluś. - Jeżeli już, to ewentualne zgłoszenia dotyczą podejrzeń o handel narkotykami, sutenerstwo lub nielegalny pobyt w naszym kraju.
Waluś zaznacza jednak, że jeżeli jakiś obywatel rzeczywiście ma podobny problem, jak nasza Czytelniczka, powinien go zgłosić dzielnicowemu. Właściciele agencji nie szukają problemów. Dlatego upomnienie czy wizyta policjanta mogą pomóc w unormowaniu stosunków międzysąsiedzkich. Nie ma co jednak liczyć na wyprowadzkę uciążliwego sąsiada, gdyż zlikwidowanie domu publicznego raczej nie wchodzi w rachubę.
W Polsce prawo nie zakazuje prostytucji - wykroczenia nie popełnia ani prostytutka, ani jej klient. Karane jest tylko stręczycielstwo, kuplerstwo i czerpanie korzyści z cudzego nierządu. Są to przestępstwa bardzo trudne to udowodnienia, gdyż podczas wizyty policjantów w agencji często okazuje się, że panie wykonują wyłącznie masaż. Innym razem funkcjonariusze dowiadują się, że właściciel lokalu pobiera od dziewczyn pieniądze za wynajem pokoi, a co one w nich robią z klientami, to już nie ich problem. - Sprawa jest prosta tylko wtedy, kiedy zgłasza się do nas dziewczyna z informacją, że ktoś zmusza ją do nierządu. Takie sytuacje zdarzają się jednak bardzo rzadko - dodaje nasz rozmówca.
Dobra kasa, trudna branża
W promieniu kilkuset metrów od miejsca, w którym mieszka pani Ewa prosperuje jeszcze kilka innych agencji. Wbrew pozorom, znalezienie lokum na tego rodzaju biznes w centrum miasta nie jest zadaniem trudnym. Osoby zainteresowane płacą zwykle za pół roku albo rok z góry i nigdy nie zalegają z opłatami. Cenią dyskrecję właśnie dlatego, aby pozostawać w cieniu i nie sprowokować zainteresowania Urzędu Skarbowego lub innej instytucji uprawnionej do zadawania kłopotliwych pytań.
Ilość „cichych” agencji w Bielsku-Białej dowodzi, że jest to opłacalny biznes. Kobiety uprawiające najstarszy zawód świata mają z tego niezłą kasę, ich alfonsi jeszcze lepszą, a najwięcej zarabiają ochroniarze oraz właściciele lokalu. Chcąc prowadzić „działalność towarzyską”, trzeba płacić tzw. ludziom z miasta za „ochronę”. Każda próba uniknięcia haraczu kończy się sankcjami: od perswazji fizycznej, po konieczność wycofania się z branży.
Wygląda na to, że sąsiedzi pani Ewy zgodzili się na „ochronę” i dlatego w spokoju mogą prowadzić swoją działalność. Ale spokoju nadal nie będą mieli lokatorzy kamienicy, którzy w determinacji próbują sięgać po różne środki. - Być może należy zamontować na klatce schodowej monitoring, niby w celach bezpieczeństwa. Wtedy większość facetów wstydziłaby się przychodzić do naszego domu w obawie, że zostaną nagrani i ktoś ich rozpozna.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 26974 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 13
...
Makabra. Ja mieszkam pod prostytutką na Ursynowie, nie da się tego znieść. Non stop się wydziera, słyszę łomot jak ja odwiedzają klienci. obłęd. nie sądziłam, że w blokach to się zdarza. wszystko słychać przez sufit i okna. niedobrze się robi, baba się drze jak stara tajska prostytutka. jednego goscia karmi, chyba podrobami z czosnkiem, suchnie na całą klatkę.
Mark
Jak było zarządzenie ze w godzinach od 10 do 12 tej, zakupy w sklepach mogą robić tylko osoby powyżej 65 roku życia i nikt więcej...to mama mojego znajomego, zgrabna 67 latka wróciła z zakupów bardzo szczęśliwa, bo nie wpuszczono ją do sklepu, argumentując ze na pewno ma mniej niż 65 lat.......tak sobie pomyślałem gdy przeczytałem ten artykuł...
Zdradzony
Pchi, ale "rewelacja", nie muszą być agencje, a prywatnie "chętne" od razu się znajdą, byle za forsę. Wierność? Jest dla romantyków i naiwnych, liczy się "kasa". Kto jej nie ma, jest nieudacznikiem, nie ma tego "coś" lub nie jest zaradny......
zuzka
No znajda sie i to napewno .piszecie o BB a niedaleko w wilkowicach jest to samo chociazby na wyzwolenia dom w ktory miescil sie bar i nielegalne automaty do gry oraz mieszkania pod wynajem .i to ponoc nie jest jedyne miejsce a ktos kto pisal o zgloszeniu dzielnicowemu to pisze bzdury .
ZdradzonyINieWierzącyWWierność
To "zabawna" opinia poprzedniczki, bo jak nazwać kobietę, która widzi "więcej" i "wypina się" do tego, by mieć więcej a nadal jest panną lub konkubiną? OK, może to nie "prostytucja", więc co?
jdhc
W Bielsku są tylko 2-wa burdele w dosłownym tego znaczeniu.Reszta to typowe mieszkaniówki.
Corleone
Faktycznie, takie towarzystwo może nie odpowiadać wielu, zwłaszcza tym, co mają dzieci albo są przedstawicielami starego pokolenia. Faktem jest jednak to, że z procederem działalności agencji towarzyskich powinno się walczyć. No ale kto podskoczy przeciwko "Sekretowi" przy ulicy Krakowskiej, o którym wiadomo, że właścicielką jest nie kto inny tylko matka samego "Rzeźnika", czyli Ryszarda Niemczyka, który z pewnością ma jakieś wtyki na zewnątrz w więzieniu, bo tak zwykle w przypadku działalności mafijnej jest. Oby tylko nie panoszyła się pedofilia w takich miejscach, bo sam nierząd to hańba, a kiedy dziecko pada ofiarą, to już jest straszne.
Ania
Monitoring... Kaptur n głowe i już nikt nie rozpozna. "ktoś" to znaczy kto? Przezież nie puszczą obrazu z monitoringu na Letniej Scenie Sfery.
elka
Nawet nie wiedziałam, ż etyle burdeli jest w Bielsku. Dla mnie facet odwiedziający takie miejsca jest skończony, zwłaszcza jak ma żonę czy dzieci. Kobiety trudniące się nierządem z własnej woli też nie są lepsze. Już lepiej iść ulice zamiatać.
Moni
A co jeśli kobieta nie zarabia więcej niż mężczyzna zarabia marne grosze więc dlatego dużo kobiet się tego podejmuje bo ma szybko pieniądze do ręki i grubsza kasę a za zamiatanie ulicy to ile zarobisz? albo brak pracy ze trzeba w ten sposób pracować by mieć pieniądze od razu by nie popaść w długi

Klauzula informacyjna ›