Latem na scenach teatralnych Bielska-Białej panuje cisza. Na widowni hula wiatr, a w kasie pająk pracowicie przędzie swoją pajęczynę. W wakacje nie tylko szkoły mają wolne. Jest to także przerwa w pracy teatrów przed rozpoczęciem nowego sezonu. Sprawdziliśmy, co bielscy artyści robią w tzw. wolnym czasie.

Miniony sezon był dla obu bielskich teatrów bardzo udany. W maju w Teatrze Lalek Banialuka odbył się XXIV Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej. Jednym z najciekawszych przedstawień był ,,Nadmiar” izraelskiej reżyserki Maayan Resnick. Artystka angażuje się w każdy etap realizacji spektaklu, od projektu przez scenariusz i reżyserię po animację wykonanych przez siebie lalek.

W ,,Nadmiarze” ukazuje historię życia twórcy, który na różne sposoby poszukuje natchnienia. Główny bohater jako dziecko za wszelką cenę próbuje zwrócić na siebie uwagę dorosłych, jako dojrzały mężczyzna poszukuje muzy w swojej ukochanej, a jako starzec boryka się z samotnością i strachem przed śmiercią. Sztuki Resnick są niezwykle emocjonalne, dramatyczne  i prawdziwe. W ,,Nadmiarze” artystka stworzyła wzruszającą ramę kompozycyjną: widzowie poznają bohatera jako starca, potem oglądają sceny z jego życia aż do momentu narodzin, by znów powrócić do gorzkiego smaku smutnego kresu życia.

Po ciężkiej pracy, artyści i pracownicy Teatru Lalek Banialuka udali się na zasłużony wypoczynek. - Przez cały sezon aktorzy muszą być w pełnej gotowości. Dlatego wakacje są ich jedynym czasem urlopowym. W tym roku w sierpniu zaplanowaliśmy tylko dwa występy na deskach innych teatrów - mówi Katarzyna Jacewicz, pracownik Banialuki.

Artyści Teatru Polskiego intensywnie pracowali do końca czerwca. Miniony sezon zakończyli wielkim sukcesem, zdobywając główną nagrodę - statuetkę Anioła Publiczności - na Wiosennym Festiwalu Teatralnym w Bielsku-Białej.

Mimo, że placówka w wakacje świeci pustkami, nie wszyscy jej pracownicy oddają się słodkiemu lenistwu. - Dla większości z nas sezon był bardzo intensywny, więc należy nam się relaks - podkreśla dyrektor Robert Talarczyk. - Trzeba jednak pamiętać, że tradycyjnie latem prezentujemy nasze spektakle na kilku festiwalach  teatralnych. Nagrodzone Aniołem Publiczności ,”Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami" wystawimy w Warszawie i Katowicach, a "Intercity" w Chorzowie. Wakacje są zatem dla nas czasem relaksu, ale również pracy.

Wielka szkoda, że artyści z bielskich teatrów występują na wakacyjnych scenach w różnych częściach kraju, podczas gdy  - wbrew zapowiedziom z Ratusza - w naszym mieście wciąż nie doszło do powołania letniej sceny. - To moje marzenie od wielu lat - tłumaczy Talarczyk. - Letnie przeglądy doskonale się sprawdzają w innych miastach. Jestem przekonany, że również w Bielsku-Białej podczas wakacji widzowie chętnie obejrzeliby jakiś spektakl. Mam nadzieję, że w końcu i nam uda się  zorganizować taki przegląd.

Same chęci jednak nie wystarczą. Brakuje głównie pieniędzy i wyobraźni urzędników miejskich, by otworzyć wakacyjną, plenerową scenę w stolicy Podbeskidzia. Do kiedy bielscy aktorzy będą musieli wyjeżdżać na wakacyjne saksy, by odpoczywać w pracy na obcych deskach?

W połowie wakacji większość aktorów wróci z urlopów, by zająć się przygotowaniami do nowego sezonu teatralnego. - Próby do pierwszej premiery rozpoczynają się już w sierpniu. Przedstawienie zaplanowano na 18 września - mówi dyrektor Teatru Polskiego Robert Talarczyk. - Będzie to "Norymberga" Wojciecha Tomczyka w reżyserii Doroty Ignatjew, z Jerzym Dziedzicem, Magdaleną Korczyńską i Jadwigą Grygierczyk w obsadzie. 

Agnieszka Pollak-Olszowska