Przyjeżdżają z różnych stron Polski i świata. Każdy z innego powodu. W środku wakacji spróbowaliśmy sprawdzić, co przyciąga turystów do Bielska-Białej i jak oceniają nasze miasto.
 
Z naszych rozmów z turystami wynika, że przyciąga ich do Bielska-Białej głównie bliskość gór oraz liczne atrakcje dla całej rodziny. - Byłam już tutaj wiele razy. Najpierw sama, a potem z mężem i synkiem. Ale przyznam się, że nigdy nie zwiedzałam centrum miasta, bo dla mnie największą atrakcją są góry - mówi Katarzyna Tarnawska z Krakowa. - Wielkim plusem miasta jest to, że nawet miejskim autobusem można podjechać na początek szlaków czy stację kolejki prowadzącej na Szyndzielnię. Jeżeli ktoś przyjeżdża samochodem, parkingi znajdują się blisko interesujących turystycznie miejsc.
 
W stolicy Podbeskidzia dzieci nie mogą narzekać na nudę. - W Bielsku-Białej nie brakuje atrakcji dla dzieci - podkreśla mama dwójki maluchów, Aleksandra Wolszczak z Warszawy. - Większość dnia spędzamy na zabawie na Błoniach lub na górskich spacerach, a wieczorem jemy kolację w centrum. Przy okazji można zrobić sobie zdjęcie z Reksiem. Atrakcyjne dla nas są również ceny w centrach handlowych.
 
Oprócz miłośników gór i rodzin z małymi dziećmi, na ulicach Bielska-Białej można spotkać osoby, które preferują „turystykę handlową”. - W Tychach nie ma ani Sfery, ani Gemini Park. Za to są aż dwa OBI! - tłumaczy Ewelina Czekaj z Tychów. - W przyszłości ma być wybudowane jakieś większe centrum handlowe, ale na razie przyjeżdżamy do was na zakupy. Szczególnie podoba nam się Sfera II.
 
Jedną z najliczniejszych grup są turyści, którzy przyjeżdżają do stolicy Podbeskidzia, by spotkać się z rodziną. Gabriela Branicka z Wrocławia urodziła się w Bielsku-Białej.Tutaj są więc jej korzenie. W ciągu swojego życia mieszkała w wielu miastach, ale zawsze z utęsknieniem wraca do miejsc znanych od dzieciństwa.
 
 - Dla mnie największą atrakcją jest zabytkowa architektura i bliskość gór - mówi turystka sentymentalna z Dolnego Śląska. - Bielsko-Biała nie jest tak wielkim miastem, jak Wrocław, ale oferuje równie bogaty program kulturalny. W tym mieście czuje się ząb historii, który sięga kilkuset lat, bo nigdy nie było tak bardzo zniszczone przez wojny, jak Wrocław. Wadą są dla mnie korki na trasach dojazdowych do Bielska-Białej, szczególnie w piątki. Lubię tu przyjeżdżać z całą rodziną i obserwować, jak miasto się rozwija. Np. nieatrakcyjne hale zmieniają się w galerie handlowe, powstają podziemne parkingi. Gubię się w niektórych dzielnicach, tak szybko wszystko się zmienia.
 
Dzieci pani Gabrieli nie urodziły się w Bielsku-Białej, lecz traktują je jak swoje miasto rodzinne. Do drugiego domu przyjeżdżają kilka razy w roku. Także jej wnuki z niecierpliwością czekają na każdy urlop spędzony w naszym mieście.
 
Natomiast zagraniczni turyści przyjeżdżają do Bielska-Białej głównie przy okazji zwiedzania innych polskich miast, a często także w interesach. Niektórzy po prostu odwiedzają... rodzinę. Przykładem tego rodzaju turysty jest zachwycony przyrodą Podbeskidzia Chińczyk z Szanghaju. - Zaletą waszego miasta są piękne góry i duża ilość parków, w których nie ma tłumów. Bielsko-Biała jest dla mnie maleńkim miasteczkiem bez korków. Czuję się w nim przytulnie, jak na wsi. Dla mnie nowym doświadczeniem jest różnorodna architektura tutejszych kościołów i styl secesyjny. Nie mam zastrzeżeń do obsługi turystycznej, ale moim zdaniem za mało jest w waszym mieście tanich pensjonatów. Hotele, które mi proponowano są za drogie.
 
Obok ciekawych zabytków i pięknej przyrody, azjatycki turysta dostrzega jednak także PRL-owskie budowle i niekulturalne zachowanie niektórych bielszczan. - Nie podobają mi się bielskie osiedla. Domy powyżej czterech pięter szpecą miasto. Zupełnie inaczej wyglądają kamienice. Większość ludzi mówi po angielsku i chętnie pomaga zagranicznym turystom np. znaleźć drogę, lecz nie podoba mi się sposób, w jaki traktuje się starszych ludzi. Kiedyś, gdy spacerowałem po Bielsku-Białej widziałem, jak młodzież krzyczała, przepychała się między starszymi osobami. W Chinach to by było nie do pomyślenia.
 
A jak Chińczycy oceniają jedzenie serwowane w bielskich restauracjach? - Dla mnie tutejsze jedzenie jest monotonne, wszędzie widzę to samo menu. Bielskie chińskie restauracje nie mają nic wspólnego z Chinami poza nazwą. Podaje się w nich głównie mięso, podczas gdy u nas je się więcej warzyw i owoców.

Agnieszka Pollak-Olszowska