W sobotę na polach Grunwaldu odbyła się inscenizacja wielkiej bitwy sprzed 600 lat. Przeciwko rycerzom Zakonu Krzyżackiego wspieranym przez kwiat rycerstwa zachodnioeuropejskiego stanęły wojska polskie, litewskie i sprzymierzone. Kilkaset lat później w ich role wcielili się m.in. pasjonaci z Podbeskidzia. Podczas inscenizacji bitwy wystąpili w składzie Chorągwi Mazowieckiej, która zdobyła sztandar krzyżacki.
 
Sobotnią inscenizację oglądało bezpośrednio ponad 100 tys. osób, relacjonowały ją liczne stacje RTV. Tylko uważni obserwatorzy widzieli jednak, że przed bitwą wojsku towarzyszyły białogłowy, które podawały wodę rycerzom zakutym w zbroje. Ocierały im też pot z czoła. Tzw. pojki stanowiły element - używając współczesnego języka wojskowego - zaplecza logistycznego sił zbrojnych. Częścią jednostek wsparcia była także reprezentacja Podbeskidzia, która przez kilka dni przebywała na polach Grunwaldu.
 
 - Na pole bitwy dotarliśmy w piątek rano - relacjonuje zmęczony Bartłomiej Zontek. Nasz rozmówca jest kapitanem bractwa rycerskiego, który odpowiada w nim m.in. za stan zbroi i mieczy. - Z naszej Chorągwi Żywieckiej było dziesięć osób oraz pięć ze współpracującego z nami Grodu Niedźwiedzia. Widziałem też kilka osób z kompanii św. Stanisława z Bielska-Białej. Ale oni nie występowali w szyku zwartym. Z tego co wiem, są w rozsypce.
 
Członkowie żywieckiego bractwa są pasjonatami historii średniowiecza. Należy do niego kilkanaście osób, które pełnią role giermków, paziów, służek i rycerzy. Na czele tej hierarchii stoją mistrz i kapitan. Większość jest pełnoletnia. Są w różnym wieku, wykonują różne zawody. Np. Zontek jest w „cywilu” specjalistą od reklamy. Wraz z przyjaciółmi pracuje przez cały rok, by podczas wakacji pokazać się w zbroi na turnieju rycerskim lub na inscenizacji jakiejś bitwy. Studiują teksty źródłowe o historii średniowiecza, a następnie sami szyją buty i odzież, a nawet kolczugi. Podczas spotkań w czasie wolnym od nauki lub pracy zawodowej uczą się sztuki strzelania z łuku i władania mieczem.
 
W 2010 roku pod Grunwaldem bractwo rycerskie z Żywca weszło w skład Chorągwi Mazowieckiej, którą historycznie dowodził książę Janusz. Obozowisko chorągwi znajdowało się blisko 100 m od pomnika grunwaldzkiego i zajmowało ok.250 m kw. Rycerze z Żywca i ich świta przywieźli ze sobą trzy namioty. Po sąsiedzku stacjonowali rycerze z Krakowa. - W tych dniach na polach Grunwaldu przygotowano wiele atrakcji dla widzów - mówi Zontek. - Natomiast największą atrakcją dla nas była budowa obozowiska wedle średniowiecznych wzorów.
 
Namioty w kształcie stożka uszyli samodzielnie. Przez kilka dni żywili się we własnym zakresie. Gotowali na ognisku potrawy według historycznych receptur. Ciężkozbrojny rycerz musi mieć krzepę. Dlatego głównymi składnikami kociołka jest kasza i mięso. Oprócz wody, pili wino i miody. Okrągły chleb rozdawali organizatorzy imprezy. Rzecz jasna, upieczony został zgodnie z przepisem z epoki. W wolnym od służby czasie oddawali się tańcom i zabawom dworskim.
 
Jeden z żywczan brał nawet udział w inscenizacji bitwy. Jako szeregowy rycerz walczył w składzie Chorągwi Mazowieckiej, która w zgiełku bitewnym zdobyła sztandar krzyżacki z komturii zachodniopomorskiej. - Byliśmy w składzie chorągwi, dlatego czujemy się jakbyśmy sami zdobyli ten sztandar - chwali się Zontek.
 
W piątek i sobotę na polach grunwaldzkich było upalnie. Temperatura dochodziła do 33 st.C. 600 lat temu było znacznie chłodniej, podobno nieco ponad 20 st.C. Aby poradzić sobie ze skwarem, współcześni rycerze ubrani w stalowe zbroje i kolczugi wypijali ogromne ilości wody. Wodę wlewano też pod zbroje!
 
 - Jednoręczny miecz, do którego używa się tarczy, waży niecały kilogram - zdradza kapitan. - Ale to niewiele w porównaniu z oburęcznym mieczem krzyżackim. Ten może ważyć nawet 7,5 kg.
 
W niedzielę rano rycerze z Podbeskidzia zwinęli obozowisko, spakowali się i ruszyli w drogę powrotną do Żywca. Planują krótki odpoczynek. W najbliższy weekend w Węgierskiej Górce odbędzie się II Turniej Rycerski. W programie przewidziano m.in. zawody łuczników, rzut włócznią i inscenizację zdobywania grodu. Publiczność będzie mogła też oglądać kramy rzemieślników - płatnerza, garncarza i miecznika.
 
Robert Kowal
 
O pasjonatach średniowiecza z Bielska-Białej pisaliśmy tutaj: Rycerze bezdomni z chorągwi bielskiej.