Na początku tego miesiąca Ministerstwo Obrony Narodowej przystąpiło do tworzenia Narodowych Sił Rezerwowych. Jest to formacja ochotnicza, która uczestniczyć ma głównie w akcjach ratunkowych podczas klęsk żywiołowych. Jej członkowie są na co dzień cywilami. Mieszkają z rodzinami i pracują zawodowo. Założą mundur na wezwanie z jednostki, a za służbę wojsko zapłaci im i ich pracodawcom.
 
Idea NSR przypomina reguły funkcjonowania Gwardii Narodowej w USA i armii rezerwowej w Izraelu. W sytuacjach krytycznych rezerwiści wzywani są do koszar, by przez określony czas służyć w mundurze w swojej specjalności wojskowej. Główna różnica polega na tym, że polscy rezerwiści nie mogą przechowywać w domu broni i wyposażenia. MON nie wyklucza jednak, że w przyszłości otrzymają mundury na stałe.
 
Pomogą sobie i sąsiadom
 
Docelowo w formacji służyć ma 20 tys. osób, przy czym połowa z nich będzie powołana jeszcze w tym roku. Żołnierze NSR stanowić mają naturalne zaplecze armii zawodowej. - Stawiając niedawno na profesjonalizację sił zbrojnych, zrezygnowaliśmy z poboru do zasadniczej służby wojskowej - tłumaczy mjr Ryszard Warchocki z WKU w Bielsku-Białej. - Gdyby nie NSR, to za 20 lat mogłoby się okazać, że system obronny państwa pozbawiony jest odpowiednio wyszkolonej kadry rezerwowej.
 
Żołnierze z nowej formacji przeznaczeni będą głównie do uzupełniania jednostek wojskowych przewidzianych do użycia w sytuacjach kryzysowych oraz do służby przy likwidacji skutków klęsk żywiołowych, np. powodzi czy obfitych opadów śniegu. Zostaną skierowani do akcji ratujących życie i mienie mieszkańców okolicznych miejscowości. Będzie to więc de facto pomoc międzysąsiedzka. Oprócz tego, w każdym roku muszą odbyć miesięczne szkolenie wojskowe. Dowódca jednostki może zezwolić na realizację tego obowiązku w ratach, np. podczas weekendów.
 
 - W miarę wolnych etatów rezerwiści będą mogli być powoływani do służby zawodowej - podkreśla kpt. Mirosław Krzemiński. - Jako osoby dobrze znane dowódcom i świetnie wyszkolone, są najlepszymi kandydatami na wakujące stanowiska. Rezerwista może też wyrazić zgodę na wyjazd na zagraniczną misję wojskową. Powołany wtedy będzie do służby okresowej.
 
Każdy dowódca jednostki ma prawo określić liczbę potrzebnych mu żołnierzy NSR. W 18. bielskim batalionie desantowo-szturmowym limit ten wynosi obecnie 10 osób. Są wśród nich lekarz, pielęgniarka, ratownik medyczny oraz kierowcy. Specjaliści, którzy podpiszą z wojskiem kontrakty będą powoływani do służby w okresie ćwiczeń na poligonie, by szkolić się wspólnie z zawodowymi komandosami. W programie są m.in. skoki spadochronowe. Nie można wykluczyć, że w przyszłości bielszczanie z NSR będą brali udział w akacjach antyterrorystycznych, do których skierowany zostanie 18.bdsz.
 
Pieniądze dla pracodawców
 
Obecnie do nowej formacji przyjmowani są wyłącznie żołnierze przeniesieni do rezerwy po zwolnieniu ze służby zawodowej oraz po odbyciu zasadniczej służby wojskowej. Za każdy dzień ćwiczeń otrzymują identyczne uposażenie, jak żołnierze zawodowi w tym samym stopniu wojskowym. Np. miesięczna pensja szeregowego wynosi obecnie ok.2,5 tys. zł brutto. Natomiast dla żołnierzy zawodowych przeniesionych do rezerwy każdy miesiąc szkolenia oznacza dodatkowy miesiąc zaliczany do wysługi emerytalnej.
 
Rozporządzenie ministra obrony narodowej przewiduje rekompensaty finansowe dla przedsiębiorców, których pracownicy zostali wezwani na szkolenie wojskowe w NSR. Są to środki na opłacenie osoby zastępującej rezerwistę na opuszczonym stanowisku pracy. Rekompensata obejmuje pensję oraz koszty badań lekarskich, szkoleń, odzieży ochronnej oraz ubezpieczenia. Obecnie nie może być większa niż 270 zł dziennie na pracownika.
 
 - Będziemy pisać do pracodawców listy intencyjne, by im wyjaśnić idee służby w NSR - mówi major Warchocki. - Chodzi nam o to, aby stworzyć coś w rodzaju etosu tej formacji. Nic nie stoi na przeszkodzie, by do NSR wstępowali też przedsiębiorcy.
 
Jak dotąd, zainteresowanie służbą w NSR zgłosiło w WKU ok.80 bielszczan. Są w różnym wieku: od dwudziesto, trzydziestolatków do mężczyzn po... pięćdziesiątce. Aby podpisać 2-6 letni kontrakt z armią, każdy z nich musi przejść pomyślnie m.in. badania lekarskie, rozmowę kwalifikacyjną w dowództwie jednostki oraz sprawdzian z wychowania fizycznego. Kilku ochotników jest już na początku tej drogi. Prawdopodobnie jeszcze przed końcem wakacji podpisane zostaną pierwsze kontrakty z dowódcą 18.bdsz.
 
W przyszłym roku do służby przygotowawczej będą też przyjmowane osoby, które dotąd nie służyły w wojsku. Kandydaci na żołnierzy rezerwy zostaną skoszarowani, by po kilkumiesięcznym okresie szkolenia zasilić kadry NSR.
 
Robert Kowal
Więcej informacji o NSR: www.bielskobiala.wku.wp.mil.pl