Działające na terenie naszego miasta firmy ochroniarskie na ogół nie cieszą się dobrą sławą. Nie brak wśród bielszczan opinii, że jedyne co pracujący w nich umięśnieni panowie potrafią, to straszyć wyglądem i bić gości bawiących się w pilnowanych przez nich lokalach. Kilka dni temu nasza Czytelniczka była świadkiem sytuacji, kiedy niewinnemu mężczyźnie agresywni chuligani pokiereszowali głowę butelką, a stojący kilka metrów dalej Spartanie biernie przyglądali się widowisku.
 
„Tulipanem” po głowie
 
W piątkowy wieczór nasza Czytelniczka siedziała ze znajomymi w jednym z ogródków piwnych na Rynku. Było już sporo po północy. Ludzi, jak na lekarstwo. Obok rozsiadła się grupa niezbyt przyjaźnie wyglądających młodych mężczyzn, a nieopodal ekipa techników rozkładała scenę na sobotni i niedzielny koncert. W pewnym momencie jeden z osiłków z sąsiedniego stolika zaczął dewastować rozkładaną scenę. Gdy monter zwrócił mu uwagę na niestosowność zachowania, wandal zareagował z agresją.
 
Urażony ruszył w stronę mężczyzny, który śmiał zwrócić mu uwagę, po drodze uzbrajając się w butelkę. Agresywny młodzian wezwał na pomoc kolegów z ogródka. Nasza Czytelniczka zadzwoniła po policję, gdy zobaczyła strumienie krwi lejące się z głowy człowieka zaatakowanego tzw. tulipanem. W obronie montera nie stanął nikt. Napastnicy wzięli nogi za pas na wieść o tym, że na pomoc wezwano policję.
 
W całej tej historii najbardziej oburzyła naszą informatorkę bezczynność osób, które w powszechnej opinii są powołane do utrzymania porządku publicznego. Kilka metrów wyżej, pod arkadami odbudowanej kamienicy, przyglądali się zajściu ochroniarze lokalu, do którego należy wspomniany na wstępie ogródek. Co więcej, Spartanie dobrze się bawili, oglądając na żywo krwawą jatkę.
 
Nie chcesz zrobić sobie źle - nie rób innym dobrze
 
 - Gdyby ochroniarze zareagowali na zdarzenie poza nadzorowanym przez nich terenem, to incydent mógłby skończyć się dla nich sprawą w sądzie o pobicie - odpowiada na zarzuty Marek Jaworski ze Spartan Patrol. - Co innego, gdyby osoby postronne przechadzające się po Rynku zaatakowały klientów ogródka. Po opuszczeniu lokalu, klienci mogą robić to, co chcą. Nas to już nie dotyczy.
 
Zapytaliśmy naszego rozmówcę wprost o to, czy ochroniarze słusznie nie wystąpili w obronie mężczyzny bitego po głowie rozbitą butelką. - Nie zareagowali, bo nie mają takiego obowiązku. W podobnych sytuacjach często później okazuje się, że awanturę wszczął ktoś inny i ciągają nas po sądach. Dlatego staramy się nie interweniować niepotrzebnie.
 
Zgodnie z pragmatyką służbową agencji ochrony, wszystko jest zatem w najlepszym porządku. Czy jednak na pewno zgodna z prawem jest bierność kilku zawodowych ochroniarzy - czyli osób silniejszych od przeciętnego człowieka, potrafiących się bić - w sytuacji, kiedy niewinny człowiek może na ich oczach stracić zdrowie, a nawet życie?
 
Ślepy tłum
 
Poza ochroniarzami, na Rynku byli obecni też inni ludzie. Czy gdyby sytuacja miała miejsce w biały dzień, to ktokolwiek stanąłby w obronie pokrzywdzonego? Niestety, można mieć co do tego poważne wątpliwości.
 
 - Kilka dni temu przypadkowi przechodnie ujęli nieletnich, którzy zaatakowali niepełnosprawnego mężczyznę - mówi podinsp. Roman Waluś z Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Zdarza się, że ktoś zatrzyma złodzieja, który ukradł starszej pani torebkę czy śledzi pijanego kierowcę, aby następnie powiadomić policję. W stosunku do ogólnej liczby przestępstw takich reakcji jest jednak bardzo mało.
 
Osób odważnych, którzy potrafią stanąć w obronie pokrzywdzonych jest niewiele (o tego rodzaju incydencie pisaliśmy w artykule Pobili niepełnosprawnego). - Społeczeństwo boi się. Ludzie wiedzą, że kiedy zareagują, to sami mogą zostać pobici.
 
Koncesjonowanym pracownikom agencji ochrony warto przypomnieć materiał, który prawdopodobnie przerabiali podczas kursu przygotowawczego. Art.304 kpk wyraźnie wskazuje, że KAŻDY ma społeczny obowiązek zawiadomić policję lub prokuraturę o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu. Natomiast art.243 kpk daje KAŻDEMU prawo ujęcia osoby na gorącym uczynku przestępstwa lub w bezpośrednim pościgu, jeśli zachodzi obawa ukrycia się sprawcy.
 
W polskiej obyczajowości, od ludzi wykonujących obowiązki służbowe w mundurze wymaga się więcej niż od cywili. Nawet, jeśli jest to tylko mundur ochroniarza.
 
Magdalena Dydo