Bez patosu w przemówieniach dygnitarzy oraz szumu medialnego odbyło się niedawno wmurowanie tablicy pamiątkowej poświęconej bielskim tramwajom. Tablica jest mało widoczna, gdyż umieszczono ją na poziomie bruku przed dworcem kolejowym przy ul. Warszawskiej. Mimo opóźnienia uroczystości, cieszą się wszyscy, którzy przez lata coś robili w tej sprawie.
 
Pozostałości po bielskim taborze tramwajowym są zabytkami i dlatego zgodnie z prawem, powinny być chronione. Tymczasem od wielu lat stoją pod prowizorycznym zadaszeniem na terenie zajezdni MZK przy ul. Długiej i niszczeją. Wyjściem z sytuacji miało być odtransportowanie wagonów do bielskiego Muzeum Motoryzacji, ale nie wiadomo, kto powinien zapłacić za tę operację. Do dziś spierają się o to Urząd Miejski w Bielsku-Białej oraz Bielskie Towarzystwo Tramwajowe, które zrzekło się eksponatów na rzecz miasta. Chodzi raptem o ok.16 tys. zł.
 
W ciągu tych lat sporządzono wiele planów wyeksponowania wagonów na terenie miasta. Były projekty ustawienia wagonu na placu Żwirki i Wigury obok Muzeum Techniki i Włókiennictwa. W ratuszu mówiono też o budowie kilkusetmetrowej bocznicy w parku nad Białą, nieopodal pomnika Adama Mickiewicza. Bilansowano koszty finansowe i zyski społeczne. Po dyskusji, wybrano kompromis w formie... pamiątkowej tablicy przed dworcem kolejowym, skąd kiedyś tramwaje ruszały do Cygańskiego Lasu.
 
 - Uznaliśmy, że najlepszym wzorem dla nas jest rozwiązanie przyjęte przez władze Torunia, które tablicą upamiętniły skasowaną linię tramwajową przebiegającą wcześniej przez most na Wiśle do dworca kolejowego - tłumaczy prezes BTT Józef Dzieniszewski.
 
Ratusz i towarzystwo tramwajowe uzgodnili szczegóły. Pomnik bielskich tramwajów składa się z tablicy pamiątkowej o wymiarach 70x80 cm wraz z emblematem BTT, do których po obu stronach przytwierdzono zabytkowe szyny. W budżecie Urzędu Miejskiego znaleziono nawet pieniądze na realizację projektu. Wydawało się, że pomnik stanie na dniach, gdy okazało się, że teren jego przyszłej lokalizacji należy do... PKP.
 
W tej sytuacji rozpoczęła się wymiana pism między Bielskiem-Białą i Katowicami, gdzie znajduje się siedziba spółki kolejowej będącej właścicielem gruntu. Procedura uzgadniania stanowisk trwała łącznie prawie... dwa lata. Wreszcie w czerwcu odbyła się cicha uroczystość przed dworcem. Jak dowiedział się nasz portal, cała inwestycja kosztowała 12 tys. zł. Świadectwem indolencji urzędniczej jest data wyryta na tablicy – „Miasto Bielsko-Biała 2008r.”. Czym są jednak owe dwa lata z perspektywy ponad 100-letnich dziejów bielskiego tramwaju?
 
 - Na początku nasze towarzystwo zabiegało o reaktywację komunikacji tramwajowej w Bielsku-Białej - opowiada Dzieniszewski. - Postulat ten okazał się z wielu powodów nierealny. W miarę upływu czasu apetyty nam malały. Dziś bardzo dziękujemy za ten symbol pamięci o okresie rozkwitu naszego miasta. Słowa uznania należą się m.in. miejskiemu konserwatorowi zabytków Piotrowi Kubańdzie oraz wykonawcy tablicy Wiesławowi Wajdokowi.
 
W zajezdni przy Długiej znajduje się obecnie osiem zabytkowych wagonów. Jeden z nich ma trafić do Zespołu Szkół Technicznych i Handlowych przy ul. Lompy, gdzie będzie pełnił rolę muzeum techniki na kółkach. Dwa kolejne zostaną wystawione w Warszawie, gdyż okazało się, że wagony, które w latach 90. miały trafić do Bielska z Poznania, tak naprawdę pochodzą ze stolicy. Wkrótce przyjadą po nie przedstawiciele warszawskich MZK. Podobno remont tego taboru ujęto już w planie na przyszły rok.
 
Zdaniem warszawskich urzędników miejskich, operacja przerzutu zabytków na odległość kilkuset kilometrów jest opłacalna. Dla doszczętnie zniszczonej w czasie II wojny światowej Warszawy są to eksponaty bezcenne. Ale podobny manewr logistyczny - tyle, że na dystansie kilku kilometrów - jest zbyt kosztowny dla samorządu gminnego w Bielsku-Białej. W każdym tego rodzaju sporze ostatecznie rację ma wyborca i to on już jesienią oceni priorytety przyjęte dla naszego dobra przez władzę.
 
Robert Kowal
 
O bielskich tramwajach pisaliśmy w artykułach: