Po dwunastu kolejkach ekstraklasy piłkarze Podbeskidzia zajmują lokatę w strefie spadkowej, a Lech jest w tabeli trzeci i zadziwia skutecznością w defensywie. Jutro oba zespoły zmierzą się ze sobą na bielskim stadionie miejskim.
 
Poniedziałkowy mecz na stadionie przy ul. Rychlińskiego zapowiada się nadzwyczaj atrakcyjnie. Do Bielska-Białej przyjeżdża poznański Lech, który ma także swoje problemy. Jeszcze przed starciem poprzedniej kolejki z Legią Warszawa poważnej kontuzji nabawił się lider formacji defensywnej Kolumbijczyk Manuel Arboleda. Najskuteczniejszym strzelcem Lecha jest 32-letni napastnik Bartosz Ślusarski z pięcioma trafieniami.
 
Głównym atutem Lecha jest postawa w defensywie i tylko dziewięć straconych goli w 12 meczach. Z sześciu gier na boisku rywala podopieczni trenera Mariusza Rumaka wygrali aż pięć. Silnymi punktami drużyny „Kolejorza” są reprezentanci Polski - Rafał Murawski i Łukasz Trałka oraz węgierski skrzydłowy Gergo Lovrencsics. Wobec wyraźnej zwyżki formy „Górali” pod wodzą trenera Marcina Sasala zespół Podbeskidzia nie jest bez szans w meczu z faworyzowanym Lechem. Z powodu nadmiaru żółtych kartek jutro na boisku zabraknie Marka Sokołowskiego i Dariusza Łatki.
 
Bielscy kibice pamiętają pucharową rywalizację z "Kolejorzem" w sezonie 2010/2011, gdy wtedy pierwszoligowi „Górale” byli o krok od sensacyjnego wyeliminowania poznaniaków na etapie półfinału rozgrywek. W poprzednim sezonie ligowym Podbeskidzie na własnym boisku znów postraszyło gości z Poznania, wywalczając bezbramkowy remis. Jutrzejszy mecz na stadionie przy ul. Rychlińskiego rozpocznie się o godz. 18.30. 
 
 ab