Tragedia na torach
Policjanci z komisariatu I wyjaśniają okoliczności wypadku, do którego doszło w bielskich Mikuszowicach. 39-letni bielszczanin został śmiertelnie potrącony przez pociąg relacji Zwardoń - Katowice.
Do wypadku doszło w miniony piątek tuż przed godz. 17.00 około 300 m przed stacją PKP Mikuszowice Krakowskie. Maszynista zauważył leżącego na torach mężczyznę. Rozpoczął manewr hamowania, ale nie zdołał zatrzymać rozpędzonego składu. Na skutek potrącenia mężczyzna poniósł śmierć na miejscu.
Szczegółowe okoliczności wypadku ustalają policjanci z komisariatu I. Maszynista był trzeźwy.
Szczegółowe okoliczności wypadku ustalają policjanci z komisariatu I. Maszynista był trzeźwy.
ab
Artykuł wyświetlono 2085 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 4
Ania
zgadzam się w 100 % z tomo i 8955....macie racje , ogólnie to jest jakaś paranoja.
ben
Czy dostrzegacie różnicę między wypiciem piwa w domu przed telewizorem a piciem w czasie pracy np. podczas prowadzenia lokomotywy ciągnącej skład pasażerski? Bo jak nie dostrzegacie, to idźcie do okulisty lub porządnego psychologa
8955
@tomo - masz rację. Często organizuje się przyjęcia w domu. Każdy pije alkohol (kulturalnie), są i dzieci. Ale czy im coś grozi w związku z tym? Ale gdyby coś się stało, np. dziecko spadło ze schodów i rozstrzaskało głowę? Rodzice mieliby chyba niezłe problemy, co według mnie jest kompletną paranoją. Przypomnę, że wystarczy wypić jedno piwo żeby być pod wpływem alkoholu...
tomo
Pociąg przejechał człowieka, który leżał na torach, "maszynista był trzeźwy". A gdyby maszynista był nietrzeźwy - to byłaby jego wina i koniec śledztwa ? Trzeźwy maszynista szybciej wyhamuje kilkuset tonowy pociąg ? Alkohol powoduje wypadki, ale nie tym razem. Dlaczego w ogóle maszynista był badany n a trzeźwość ? Jaki ma to związek ze zdarzeniem ?Podobnie wkurza mnie, gdy opisywane są sytuacje gdy np. dziecko ulegnie nieszczęśliwemu wypadkowi, a policja wpierw sprawdza, czy rodzice nie pili alkoholu. Czyli - siedząc w sobotę w domu, nie można napić się wina czy piwa. Bo jak (nie daj Boże) coś się stanie dziecku, to pójdzie do gazet, że rodzic był pijany, albo w najlepszym wypadku - nietrzeźwy.
W żadnym wypadku nie bronię jazdy pod wpływem alkoholu (jest to dla mnie niewyobrażalna głupota itd...), chodzi mi tylko o zdrowy rozsądek i nie szukanie najłatwiejszej drogi aby rozwiązać problem.

Klauzula informacyjna ›