Piłkarze bielskiego Podbeskidzia zmierza się jutro z tegorocznym beniaminkiem ekstraklasy, Piastem Gliwice. Zespół obecnie prowadzony przez Marcina Brosza traci dużo goli, co może pomóc Ireneuszowi Jeleniowi w przełamaniu.
 
Siła zespołu z Gliwic bezsprzecznie tkwi w ofensywie, w której wyróżniają się Wojciech Kędziora, Tomasz Podgórski oraz Ruben Jurado. W bieżących rozgrywkach wspomniana trójka zdobyła aż 11 z 16 bramek i to na tych zawodników będzie musiała szczególnie uważać bielska defensywa. Zespół prowadzony przez Marcina Brosza, byłego szkoleniowca „Górali”, stracił w tym sezonie aż osiemnaście goli. Gorszy bilans mają tylko dwie ostatnie drużyny ekstraklasy.
 
W gliwickim klubie pracuje dziś kilka osób niegdyś związanych z Bielskiem-Białą. Oprócz wspomnianego już trenera Brosza, obecnie w sztabie Piasta zatrudnieni są także Bogdan Wilk oraz Matek Matuszek. W szerokiej kadrze drużyny znajduje się Adrian Sikora, który po sezonie spędzonym w Podbeskidziu, zasilił szeregi "Piastunek". Na murawie żadnych sentymentów jednak nie będzie.
 
W spotkaniu z Piastem Marcin Sasal nie będzie mógł liczyć na dwóch środkowych obrońców - pauzującego za kartki Damiana Byrtka oraz powracającego po kontuzji Bartłomieja Koniecznego. Pozostali zawodnicy trenowali na pełnych obrotach i z pewnością dadzą z siebie wszystko, by po raz drugi w sezonie schodzić z boiska w roli zwycięzców. Kibice "Górali" wciąż liczą na przełamanie Ireneusza Jelenia, który jeszcze nie zademonstrował pełni swoich wysokich umiejętności piłkarskich.
 
Sobotni mecz na stadionie w Gliwicach rozpocznie się o godz. 13.30 (więcej o tym spotkaniu czytaj na Sportowych Beskidach).
 
bak