W przeszłości postawą piłkarskiego zespołu BKS pasjonowało się całe miasto. Dziś sekcja piłki nożnej tego zasłużonego klubu boryka się z licznymi problemami. Czy zespół Marka Mandli wyjdzie z cienia sukcesów siatkarek i bardziej popularnego rywala zza miedzy? Niestety, na razie niewiele na to wskazuje.
 
Piłkarska sekcja BKS była niegdyś chlubą całego miasta. W czasie meczów tej drużyny trybuny boiska przy Rychlińskiego pękały w szwach. Który z wiernych kibiców tego klubu do dziś nie wspomina spotkań, po których bialszczanie byli bliscy awansu do ekstraklasy?
 
Wyniki ponad miarę
 
Barw tego zasłużonego klubu bronił m.in. znakomity bramkarz Józef Młynarczyk, który później wraz z drużyną FC Porto sięgał po Puchar Europy, a z reprezentacją Polski stanął na podium Mundialu w Hiszpanii. Jego trenerem w Bielsku-Białej był późniejszy selekcjoner kadry narodowej, Antoni Piechniczek. W klubie wychowało się wielu znakomitych piłkarzy pierwszoligowych z Czesławem Maruszką i Grzegorzem Więzikiem na czele.
 
Dziś zespół prowadzony przez Marka Mandlę występuje w III lidze śląsko-opolskiej i wydaje się, że nie ma szans nawiązać do chlubnej przeszłości. Drużyna bialskiej Stali przez dwa kolejne sezony była bliska awansu do II ligi, zajmując pozycję tuż za liderem rozgrywek. W sezonie 2008/2009 lepsi od BKS okazali się jedynie zawodnicy Ruchu Radzionków, a ostatnio promocję do wyższej klasy uzyskał Ruch Zdzieszowice. Szkoleniowiec Stali uważa jednak, że jego zespół i tak osiągnął wiele.
 
 - Nasze ostatnie wyniki są znacznie lepsze niż możliwości finansowe i organizacyjne klubu - twierdzi trener Mandla. - Rywale byli teoretycznie silniejsi od nas i równie dobrze mogliśmy toczyć walkę o miejsce w środku tabeli. Z zewnątrz wyglądało to tak, jakbyśmy byli drużyną walczącą o najwyższe cele. W rzeczywistości w naszym klubie nie ma pieniędzy, które pozwoliłyby na odpowiednie wzmocnienia i skuteczną walkę o awans.
 
Zapowiada się, że w nadchodzącym sezonie BKS będzie borykał się dodatkowo ze sporymi problemami kadrowymi. - PZPN nie ułatwia nam życia - żali się Mandla. - Niedawno centrala obniżyła wiek młodzieżowca o dwa lata. Dlatego będziemy mieli duże problemy ze skompletowaniem kadry. Musimy szybko znaleźć 6-7 młodzieżowców. Będzie to koniec pewnego etapu w dziejach naszej drużyny.
 
Skromnie, ale uczciwie
 
Największą przeszkodą w odzyskaniu dawnego blasku są problemy finansowe zespołu piłkarskiego. Nikt w klubie nie ukrywa, że sponsorzy wolą zainwestować swoje środki w drużynę siatkarek, która jest najlepszą ekipą w kraju i szykuje się do rywalizacji w Lidze Mistrzyń. Piłkarska sekcja BKS jest skazana na łaskę nielicznych sponsorów, a kolejny sezon może być w tym względzie jeszcze gorszy.
 
 - Budżet poszczególnych sekcji jest dostosowany do aktualnych możliwości finansowych klubu - zapewnia rzecznik prasowy BKS, Andrzej Pyć. - Kryzys odbija się także na nas. Na działalność sportową wydajemy tyle, ile możemy pozyskać od sponsorów i z działalności gospodarczej.
 
Mimo coraz skromniejszego budżetu, trener Mandla jest optymistą. - Mamy jasno ustalone warunki z działaczami. Nie są one zbyt hojne dla nas, ale są uczciwe. Wierzymy jednak, że nadejdą lepsze czasy. Działacze starają się, aby piłka nożna przetrwała w tym klubie.
 
Nie trzeba być wysokiej klasy specjalistą od marketingu, aby dostrzec, że negatywny wizerunek, jaki roztaczają wokół Stali pseudokibice nie sprzyja pozyskiwaniu potencjalnych dobroczyńców. Ale w klubie spoglądają na ten problem z innej perspektywy. - U nas nie można mówić o problemie stadionowego chuligaństwa, bo od wielu lat podczas meczów nie doszło do ekscesów - przypomina rzecznik BKS. - Na mecze piłkarzy przychodzi grupa kibiców, którzy są zainteresowani kulturalnym dopingiem i z nimi staramy się współpracować.
 
Kiepska kondycja finansowa sekcji piłkarskiej BKS wynika też z faktu, że w takim mieście jak Bielsko-Biała nie ma miejsca na dwie drużyny grające na wysokim poziomie. Tylko w dużych miastach, jak Łódź, Warszawa czy Kraków jest to możliwe. Potencjalni inwestorzy wolą angażować swoje środki w działalność klubu, który gra w wyższej klasie rozgrywkowej. Także kibice wybierają widowiska na wyższym poziomie sportowym. Dlatego wiele wskazuje na to, że jeszcze długo BKS nie wyjdzie z cienia swojego lokalnego rywala.
 
Paweł Hetnał