Czy jest to sposób na wyciąganie pieniędzy od pacjentów czy też zwykła dezinformacja? Nasza Czytelniczka, której syn jest pacjentem jednego z bielskich Niepublicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej dowiedziała się, że jej dziecko nie może zostać zaszczepione, gdyż sanepid nie dostarczył szczepionek. Ale jeśli ma pieniądze, to może kupić szczepionkę prywatnie w... tej samej poradni. Politycy kłócą się o prywatyzację służby zdrowia, a ta jest już faktem!
 
Syn naszej Czytelniczki ma sześć lat i zgodnie z harmonogramem szczepień obowiązkowych - które formalnie są bezpłatne - powinien zostać w tym roku zaszczepiony przeciw błonicy, tężcowi oraz poliomyelitis, czyli chorobie Heinego-Medina (tzw. porażenie dziecięce). Gdy nadszedł przewidziany czas szczepień, Czytelniczka przyszła do swojej przychodni, by dowiedzieć się, że dziecko nie zostanie zaszczepione, gdyż sanepid nie przysłał szczepionek OPV (przeciw poliomyelitis).
 
Pielęgniarka uprzejmie wyjaśniła jednak, że szczepionkę można kupić prywatnie w ich poradni. Nie wiadomo bowiem kiedy sanepid wywiąże się ze swoich ustawowych obowiązków. Szczepionka kosztuje - bagatela - 119 lub 160 zł, w zależności od sposobu podania. Czytelniczka stwierdziła, że skoro coś jest bezpłatne, to ona nie będzie za to płacić wcale przecież niemałych pieniędzy i poinformowała o sprawie nasz portal.
 
Opóźnione szczepionki
 
Z interwencją udaliśmy się do bielskiego sanepidu. - Są pewne zakłócenia w dystrybucji szczepionek, ale to nie jest zależne od nas. Podobna sytuacja jest w całej Polsce. Opóźnienie nie zagraża jednak wykonaniu zaplanowanych szczepień w tym roku - poinformował nas Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Bielsku-Białej, Jarosław Rutkiewicz.
 
 - Rzeczywiście, mamy chwilowy brak szczepionki OPV - przyznaje Aleksandra Poniewierska z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bielsku-Białej. - Nie dostaliśmy jej bowiem z wojewódzkiej stacji, a ona pewnie od swojego dostawcy. Ale w lipcu ma przyjść dostawa. Pisma z taką informacją wysłaliśmy do wszystkich bielskich przychodni.
 
Poniewierska potwierdziła że rzeczywiście, szczepionkę przeciw chorobie Heinego-Medina można kupić na własną rękę, ale nie ma to większego sensu, gdyż wszystkie dzieci zostaną zaszczepione do końca roku. Dwumiesięczne, czy nawet półroczne opóźnienie nie stwarza żadnego zagrożenia.
 
Można kupić, ale gdzie?
 
Rodzice, którzy nie czekając na dostawę z sanepidu będą chcieli zaszczepić swoją pociechę w wyznaczonym wcześniej terminie, mogą mieć spory problem z kupnem specyfiku w bielskich aptekach. Właściwie we wszystkich, do których zwracaliśmy się, nie ma szczepionki przeciw poliomyelitis. Tylko w jednej na naszą prośbę miła pani farmaceutka obdzwoniła kilka hurtowni, po czym poinformowała nas, że owszem, może sprowadzić szczepionkę, ale wyłącznie IPV. OPV nie jest dostępna.
 
Różnica polega na tym, że OPV (Oral Poliovirus Vaccine) zawiera żywe wirusy i jest podawana dzieciom doustnie. IPV natomiast (Inactivated Poliovirus Vaccine) zawiera martwe wirusy podawane pozajelitowo, czyli poprzez popularną szczepionkę w postaci zastrzyku. We wspominanej aptece specyfik kosztuje 66 zł. Dlaczego więc naszej Czytelniczce kazano zapłacić w poradni ponad sto złotych?
 
Kierownik - widmo
 
Niestety, nikt w przychodni nie umiał nam wytłumaczyć, skąd wzięła się owa różnica cen. Chcieliśmy w tej sprawie skontaktować się z kimkolwiek z kierownictwa firmy euroMedica, w której to właśnie zarejestrowany jest syn Czytelniczki. Wystraszone panie w recepcji nie posiadały jednak numeru telefonu swojego szefa, a na pytanie posłane na podany adres e-mailowy nikt nie raczył nam odpowiedzieć.
 
W tej sytuacji nie dowiedzieliśmy się, czy było to celowe wprowadzenie w błąd osoby uprawnionej do bezpłatnego świadczenia zdrowotnego czy może brak kompetencji pracownic poradni. Trudno się natomiast oprzeć wrażeniu, że prywatyzacja naszej służby zdrowia staje się faktem wbrew deklaracjom politycznym płynącym z najwyższego szczebla. Wkrótce może się okazać, że pacjent przywieziony przez karetkę pogotowia na intensywną terapię musi kupić lek ratujący życie, gdyż akurat nie dowieziono jego bezpłatnej wersji do apteki szpitalnej.
 
Magdalena Dydo