Znanej restauratorce warszawskiej Magdzie Gessler nie wyszła „kuchenna rewolucja”, którą zamierzała przeprowadzić w Goczałkowicach Zdroju. Właściciele restauracji Matalmara mogą jednak czuć się zadowoleni. Zainteresowanie ich lokalem znacznie wzrosło.
 
Restauracja Matalmara przy ul. Szkolnej w Goczałkowicach proponuje konsumentom „prawdziwą kuchnię domową”. Styl lokalu wzorowany jest na epoce króla Francji Ludwika XVI, co podkreśla wystrój wnętrz oraz liczne bibeloty. W menu znajdują się potrawy, które kojarzyć się mają z dynastią Burbonów. Lokal prosperuje na trudnym rynku. W uzdrowisku nie ma wielu osób z zasobnym portfelem.
 
Właściciele restauracji zaprosili znaną „kreatorkę smaków” oraz autorkę telewizyjnego programu „Kuchenne rewolucje”, aby pomogła im przyciągnąć większą liczbę konsumentów. Magda Gessler zaproponowała zmianę nazwy lokalu oraz w wystroju sali, a także wprowadzenie do karty nowych potraw. Na potrzeby programu w TVN właściciele zgodzili się na korekty, lecz gdy po kilku tygodniach Gessler wróciła do Goczałkowic, aby cieszyć się z „rewolucji kuchennej” w Matalmarze, okazało się, że sytuacja w restauracji wróciła do przedrewolucyjnej normy.
 
Wczoraj wieczorem w TVN wyemitowano odcinek poświęcony goczałkowickiej restauracji. Niezadowolona Magda Gessler uznała, że wystrój lokalu i dania z menu są pretensjonalne. Zażądała od właścicieli lokalu, aby w reklamie nie powoływali się na jej nazwisko. Emisja spotkała się z żywą reakcją telewidzów, którzy dziś na wielu forach komentują program. Strona internetowa restauracji jest zablokowana, prawdopodobnie ze względu na dużą liczbę odsłon. 

W rozmowie z naszym portalem współwłaściciel restauracji Marian Czysz przyznał, że to on wpadł na pomysł, aby zaprosić Magdę Gessler do swojego lokalu, ale drugi raz już by tego nie zrobił. Jego zdaniem, program nie był obiektywny. W trakcie jego realizacji recenzentka przebywała w restauracji ok. godzinę dziennie. - Jestem zawiedziony postawą pani Gessler - powiedział Czysz, jeden z bohaterów programu w TVN. - Byłem przekonany, że ona żyje tym co robi. Tymczasem to był tylko telewizyjny show.

Nasz rozmówca przyznał, że wizyta ekipy z Warszawy kosztowała jego rodzinę i personel restauracji sporo nerwów. Twierdzi, że wbrew zaleceniom swojego gościa, działając w uzdrowisku nie może przestawić kuchni lokalu na menu ziemniaczane. W lokalu odwołującym się do tradycji dworskich jest to pomysł dość ryzykowny. Czy reklama, nawet jeśli jest negatywna, opłacała się jego firmie? - Na bilans zysków i strat przyjdzie jeszcze czas - przekonuje pan Marian.

Właściciele Matalmary są ostrożni w ocenie korzyści finansowych tego rozgłosu, lecz nie ulega wątpliwości, że o istnieniu goczałkowickiej restauracji wiedzą już w całym kraju.
 
rok