Miał być awans, a była desperacka walka o utrzymanie do ostatniej kolejki. Co trzeba zrobić, aby w przyszłym sezonie skutecznie walczyć o ekstraklasę? Postanowiliśmy subiektywnie ocenić postawę piłkarzy pierwszoligowego Podbeskidzia i wystawić im cenzurki. Wskazaliśmy także pozycje, na których potrzebne są wzmocnienia.
 
Sprowadzenie Richarda Zajaca było jednym z najlepszych posunięć transferowych Podbeskidzia w ostatnim czasie. Po odejściu Łukasza Merdy, Słowak pewnie strzeże bielskiej bramki. Jest bardzo pewny na linii i niezły na przedpolu. Doskonale operuje piłką nogami. Skauci kilku drużyn ekstraklasy już zauważyli znakomitą dyspozycję popularnego „Ryśka”, który od 635 minut nie wpuścił piłki do swojej siatki. Zajac jednak zdecydował się pozostać w Podbeskidziu i w sobotę parafował kontrakt, który będzie obowiązywał przez dwa lata.
 
Filary defensywy
 
Na wiosnę bardzo ciekawie zaprezentował się Jacek Broniewicz. Mimo, że rozegrał zaledwie dziewięć spotkań, to pozostawił po sobie dobre wrażenie. Wraz z Jurajem Dancikiem tworzył skuteczną parę stoperów. Ten 29-letni obrońca przychodził do Bielska-Białej jako następca Macieja Szmatiuka. Broniewiczowi jeszcze nieco brakuje do klasy obecnego stopera Arki Gdynia, ale jest na dobrej drodze, by mu dorównać. Zapowiada się, że w przyszłym sezonie będzie filarem defensywy „Górali”.
 
Odkryciem ostatnich wiosennych spotkań był Tomasz Górkiewicz. Ten boczny obrońca został ściągnięty z wypożyczenia do MRKS Czechowice-Dziedzice. Zagrał w zaledwie dziewięciu spotkaniach, lecz zdążył wpisać się dwukrotnie na listę strzelców. Udowodnił więc sztabowi szkoleniowemu Podbeskidzia, że jego miejsce jest w Bielsku-Białej. Popularny „Góra” idealnie wpisuje się w schemat nowocześnie grającego bocznego obrońcy, który haruje na całej długości swojej flanki. Gdyby częściej pojawiał się w wyjściowej jedenastce, to być może „Górale” nie musieliby do ostatniej kolejki drżeć o utrzymanie w I lidze.
 
Większych pretensji nie można mieć do duetu skrzydłowych - Piotra Malinowskiego i Clemence’a Matawu. Dobrze się stało, że „Malinka” został wykupiony z Górnika Zabrze i w przyszłym sezonie będziemy cieszyć się jego rajdami. Problemem może być przedłużenie umów z duetem Ndabenculu Ncube-Matawu. O losie dwóch zawodników z Zimbabwe zadecyduje ich menedżer, Wiesław Grabowski. Szczególnie trudno będzie zatrzymać Matawu, który błysnął już kilkakrotnie na zapleczu ekstraklasy i zapewne wpadł w oko trenerom kilku silniejszych drużyn. Działacze klubu złożyli czarnoskórym zawodnikom propozycję nowych kontraktów i czekają na odpowiedź.
 
Co najmniej przyzwoicie należy ocenić postawę Sylwestra Patejuka, który z dziesięcioma trafieniami na koncie był najskuteczniejszym piłkarzem Podbeskidzia w mijającym sezonie. Przybyły z Nidy Pińczów napastnik, jak na debiut w tej klasie rozgrywkowej, spisał się znakomicie. Drużynie aspirującej do awansu potrzebny jest jednak drugi snajper o jeszcze lepszej skuteczności.
 
Z dobrej strony zaprezentowali się także defensorzy Bartłomiej Konieczny i Sławomir Cienciała. Dopóki obaj nie odnieśli poważnych kontuzji, stanowili o sile bielskiej defensywy. Przed sezonem oczekiwano, że to właśnie ci piłkarze zapewnią spokój na „tyłach” Podbeskidzia, a w tym względzie bywało bardzo różnie. W klubie Janusza Okrzesika można polegać też na Michale Osińskim i wspomnianym Danciku. Zdarzały się im wprawdzie błędy, ale o stracone gole nie można mieć pretensji tylko do defensywy, bo we współczesnym futbolu w destrukcji uczestniczy cała drużyna.
 
Reasumując, krytykowana jeszcze niedawno linia obrony bielszczan pozostawiła po sobie całkiem niezłe wrażenie. Głównym źródłem pochlebnych opinii jest seria ostatnich sześciu spotkań ligowych z kolei bez straconego gola.
 
„Górale” bez środka
 
Kibice nad Białą z pewnością więcej oczekiwali od Dariusza Kołodzieja. „Kołek” posiada atomowe uderzenie z dystansu, przed którym drżą golkiperzy całej I ligi. Był drugim po Patejuku najskuteczniejszym piłkarzem Podbeskidzia (siedem trafień, w tym dwa z rzutów karnych), ale z zadań kreatora poczynań ofensywnych zespołu wywiązywał się przeciętnie. W drużynie Kasperczyka brak było lidera, który pociągnie grę i niekonwencjonalnym podaniem otworzy drogę do bramki napastnikom. Mimo to, Kołodziej otrzymał propozycję dalszej współpracy z bielskim klubem.
 
Także przyjście Łukasza Ganowicza z Zagłębia Lubin miało być dużym wzmocnieniem bielskiej linii obrony. Szybko jednak okazało się, że nadzieje te nie znajdują pokrycia w postawie „Gany”, który w końcówce sezonu coraz częściej oglądał mecze z ławki rezerwowych.
 
Trudno ocenić postawę Łukasza Matusiaka, który pełnił w Podbeskidziu rolę „łataj dziury”. Raz występował w roli defensywnego pomocnika, by w kolejnym spotkaniu grać na środku obrony. Były piłkarz Tura Turek zaliczył kiepski sezon. Niemniej jednak trzeba obiektywnie przyznać, że żaden ze środkowych pomocników nie stanął na wysokości zadania. Na tej newralgicznej pozycji nie sprawdził się Łukasz Kanik z niemieckiego Energie Cottbus ani też ciągle kontuzjowany Bernard Ocholeche. Nic dziwnego zatem, że Nigeryjczyk został wystawiony na listę transferową. Pełni możliwości nie pokazał też przybyły na wiosnę Krzysztof Świątek, który dopiero uczy się gry na pierwszoligowych boiskach.
 
Po znakomitej dyspozycji Rafała Jarosza z minionych sezonów pozostało jedynie wspomnienie. Jarosz, to jednak mocno zasłużony dla klubu człowiek i dlatego otrzymał ciekawą propozycję dalszej współpracy. Piłkarz pozostanie w kadrze pierwszego zespołu, lecz jego głównym zadaniem ma być wspieranie czwartoligowych rezerw „Górali”. Zawodnik objął funkcję skauta w bielskim klubie i będzie dla niego wyszukiwał uzdolnionych zawodników z terenu Górnego Śląska.
 
W kolejnym sezonie przy Rychlińskiego nie ujrzymy Piotrów Bagnickiego i Rockiego. Obaj doświadczeni piłkarze nie zaprezentowali postawy, która predysponowałaby ich do dalszych występów w tym zespole.
 
Do Bielska-Białej powrócił Piotr Koman, który przez dwa sezony przebywał na wypożyczeniu w Pogoni Szczecin. W tym czasie zaliczył 34 występy i dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Przy Rychlińskiego najprawdopodobniej znów zagra uzdolniony Damian Chmiel, który zaliczył udaną wiosnę w barwach drugoligowego Pelikana Łowicz.
 
Snajper potrzebny od zaraz
 
Po rundzie wiosennej, Janusz Okrzesik najpewniej wystawi trenerowi Robertowi Kasperczykowi pozytywną cenzurkę. Byłemu szkoleniowcowi KSZO Ostrowiec Świętokrzyski nie udało się wprawdzie zaszczepić zawodnikom „krakowskiego” stylu gry, ale osiągnął cel minimum - utrzymał zespół w I lidze. Poza tym, pozyskał solidnego golkipera i stworzył wokół niego całkiem niezłą defensywę. Jak wiadomo, budowanie dobrej drużyny rozpoczyna się od mocnych „tyłów”. Kasperczyk dysponuje więc mocnym fundamentem.
 
Do awansu potrzebny jest rozgrywający z prawdziwego zdarzenia. Bliski przyjścia do Bielska-Białej jest Bartosz Iwan z Piasta Gliwice, który ma predyspozycje, by być motorem napędowym drużyny. Włodarze Podbeskidzia powinni postarać się również o klasowego defensywnego pomocnika, który w dzisiejszej piłce odgrywa na boisku kluczową rolę. W linii ataku musi przybyć napastnik bardziej skuteczny niż Patejuk.  
 
Paweł Hetnał