To bal jest nad bale
Nowatorskie przedstawienie historii Polski opowiedziane bez użycia choćby jednego słowa. Tłumy tancerzy na scenie. Takie właśnie jest najnowsze przedstawienie Teatru Polskiego w Bielsku-Białej reżyserowane przez autorkę ,,Pręgów”, wybitnego filmu, który na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zdobył Złote Lwy w trzech kategoriach: za zdjęcia, kostiumy i dźwięk.
Spektakl pt. „Hotel Nowy Świat” znacznie różni się od innych przedstawień znajdujących się w aktualnym repertuarze bielskiego teatru dramatycznego. Po raz pierwszy w dziejach gościem tej sceny jest teatr ruchu. Sztuka zainspirowana głośnym filmem pt. „Bal” z 1983 roku opisuje różne momenty najnowszej historii naszego kraju. Film Ettore Scoli ukazywał w rytmie tanga wędrówkę po historii Europy - począwszy od 1936 roku, poprzez lata II wojny światowej, aż do wydarzeń studenckich w 1968. W 1984 roku obraz był nominowany do Oscara w kategorii film nieanglojęzyczny.
Spektakl wyreżyserowała Magdalena Piekorz, absolwentka Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Jej największym dziełem jest głośny film pt.,,Pręgi”, który ponad 20 lat później rywalizował o Oscara w tej samej kategorii, co „Bal” Scoli. W Bielsku-Białej Piekorz zrealizowała przedstawienie zbliżone formą do musicalu. Klasyczne dialogi zastępuje w nim muzyka i ekspresyjny taniec w choreografii Jakuba Lewandowskiego.
- Historia jest tłem, pretekstem,okolicznościami, w których dzieją się skomplikowane relacje międzyludzkie - mówi reżyserka. - Kiedy niedawno ponownie obejrzałam „Bal”, pomyślałam: dobrze byłoby zobaczyć, jak taki pomysł sprawdzi się w teatrze?
Ukazanie wędrówki przez kolejne dekady wymaga odpowiedniej scenografii i kostiumów. Sceny sztuki rozgrywają się w tym samym hotelowym barze, a zmieniają się jedynie czasy. Wraz z nimi - dekoracje ścian, ubiór aktorów czy motywy muzyczne. Na parkiecie w Hotelu Nowy Świat widzimy roztańczone szalone lata trzydzieste, dramatyzm II wojny światowej i terroru stalinowskiego, marzec 1968 roku, powstanie Solidarności i pierwszą wolność w latach 90. Scenograf Marcel Sławiński stworzył neutralne wnętrze hotelu. Z kolei Dorota Roqueplo przygotowała barwne kostiumy, dopasowane do historycznych realiów danej dekady. Doskonałym uzupełnieniem scenografii jest oświetlenie, które niczym filmowe zbliżenie potrafi utrzymać wzrok widza na twarzy aktorów.
- Autorka scenariusza, Justyna Tomska zadbała o tło historyczne. Ale na scenie nie robimy podręcznika historii - dodaje Magdalena Piekorz. - Chodziło nam o to, by przedstawić klimat czasów. Znaleźć coś, co w jakiś sposób określało ważny w naszych dziejach moment historyczny.
Role w tym nietypowym przedstawieniu są dla aktorów nie lada wyzwaniem, gdyż wymagają od nich nie tylko umiejętności dramaturgicznych, ale także tanecznych.
- Moim zadaniem było uruchomić ciało aktorów. Nauczyć ich, w jaki sposób ruchem, bez użycia słów, mogą przekazywać informacje i tworzyć postaci - tłumaczy choreograf Jakub Lewandowski.
Spośród bogatej obsady (obok aktorów Teatru Polskiego wystąpiło wielu gości) wyróżniają się role Tomasza Drabka oraz Bartosza Obuchowicza. W tak roztańczonym spektaklu nie mogło zabraknąć Anny Guzik, której dramatyczny, a momentami zabawny taniec na długo pozostaje w pamięci widzów. Wydaje się, że każdy z aktorów gra tego samego bohatera, ale żyjącego w innych czasach. Donosiciele pozostają donosicielami, nieśmiałe kobiety podpierają ściany, a rozdzieleni przez historię kochankowie ciągle się odnajdują.
Taniec w ,,Hotelu Nowy Świat” potrafi wyrażać miłość i namiętność, ale bywa także bardzo brutalny. Scena, w której milicjanci zmuszają do tańca dwie kobiety jest bardziej okrutna niż filmowe obrazy wymyślnych tortur zadawanych osobom przesłuchiwanym przez funkcjonariuszy SB.
Ciekawy jest sposób ukazania współczesności w spektaklu. Mimo, że w sztuce aktorzy nie wypowiadają słów, nasza epoka została przedstawiona jako czas zaburzonej komunikacji. Współcześni bohaterowie nie potrafią już razem tańczyć, wspólnie się cieszyć i rozmawiać. Żyją w wirtualnym, piorunująco szybkim świecie.
Nie da się ukryć, że ,,Hotel Nowy Świat” jest bardzo filmowym przedstawieniem. Jest to widowisko barwne i namiętne niczym tango. W niektórych scenach aktorzy poruszają się w zwolnionym tempie, a w innych osadzeni są w scenach rodem z niemego kina. Na pewno nie jest to sztuka dla tych, którzy przychodzą do teatru tylko dla rozrywki. Potrafi jednak sprostać gustom zarówno ludzi ciekawych nowych wrażeń artystycznych, jak i najbardziej wyrafinowanej, ceniącej klasykę widowni.
Opowieść Magdaleny Piekorz bawi, przeraża i wzrusza. Jej pointą jest ciemność, w której dudni sygnał ze szpitalnego urządzenia monitorującego funkcje życiowe. Z jednej strony może on symbolizować przemijanie, z drugiej natomiast otwierać drogę dla kolejnej epoki, dla kolejnego nowego świata. Właśnie do niego nawiązuje tytuł tego spektaklu.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Artykuł wyświetlono 1941 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 10
ted
kliencie,gdybys mial racje to na widowni bylaby zawsze 100 proc. frekwencja
ja
Chodzę do teatru bardzo często i jakoś nie zauważyłem opóżnien. A jeżeli takowe są to super, można dłużej pobyć w Swiątyni Kultury.Ludzie wrażliwi nie mówia na pieniądze KASA
reni
olo chodzę bardzo często do teatru bo lubię i naprawdę ta sztuka jest ok ( jedyna jaka mi się nie podobała to "jabłko" ale dlatego ze to był dramat a tego nie lubię Jeśli chodzi o start spektaklu to prawie zawsze zaczyna się z opóźnieniem ( myślę ze to dlatego ze czekają na spóźnialskich )
Ale w kinie film zaczyna się jeszcze z większym opóźnieniem - i jakoś nikt nie narzeka
Maria_u1
Byłam. Widzialam. I do dziaj bardzo się tym przedstawieniem cieszę. Z poczatku trochę sentymentalne, Lata 50 i dalej - rewelacja. Może dlatego, że to już nasze życie w niebanalnym, tanecznym skrócie.Ciekawie dobrana muzyka i bardzo dobra jakość dźwięku. Mnóstwo drobnych świetnych scenek i podtestów. Trudno wszystkie wyłapać. Po przedstawieniu uzgadnialiśmy ze znajomymi , ile znakomitych mikroscenek kto zauważył.
Gratulacje i podziękowania dla wszystkich - reżyserki, choreografa i no i wykonawców.
olo
byłam na tym przedstawieniu i według mnie nie jest to sztuka dopracowana pod względem choreografii, jest nierówno i niedokładnie. A skoro sztuka ma być przekazana za pomocą ruchu to powinni więcej w to włożyć czasu i poświęcenia. ogólnie nie polecam tej sztuki no chyba, że ktoś nie ma na co kasy wydawać. Ale 50 zł. za taki spektakl to czyste szaleństwo! Dodam, iż byłam pierwszy raz w teatrze, gdzie sztuka zaczyna się z opóźnieniem!
reni
sztuka warta obejrzenia na początku myślałam ze będzie nuda ale potem naprawdę warto zobaczyć
Moje odczucia są takie
widownia to wielkie lustro które obserwuje jak zmienia się świat a mury hotelu mają wiele do powiedzenia
Sztuka dla ludzi po 30 i starszych młodzi nie bardzo będą wiedzieli o co chodzi (zrozumieją tylko lata współczesne )
Pokazane jak działała cenzura u nas (dziady) - rewelacja
okres kartkowy ( korale z papieru toaletowego)
pic
nie wiedziałem o tej sztuce.postaram się znaleźć na nią mój cenny czas:-)
czytelnik
Nowatorska recenzja, która daje do myslenia , ale bez zbędnego "słodzenia" .

Klauzula informacyjna ›