Być może miasto wykupi jedną lub dwie posesje znajdujące się w sąsiedztwie dumy Ratusza - nowoczesnej sortowni śmieci w Bielsku-Białej. O problemie cuchnącej okolicy przypomniała radna Grażyna Staniszewska na ostatniej sesji Rady Miejskiej.
 
O uciążliwościach związanych z cuchnącym sąsiedztwem pisaliśmy w artykule Koszmar przy Krakowskiej. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej Bielska-Białej o tym wstydliwym problemie przypomniała Grażyna Staniszewska (niezrzeszona), prosząc prezydenta miasta o wykup kilku posesji położonych najbliżej sortowni śmieci ZGO przy ul. Krakowskiej.
 
W pobliżu sortowni grasują hordy szczurów, w ogródkach usychają drzewa owocowe. Mieszkańcom okolicy dokucza smród i pył emitowane przez śmietnisko, które z czasem rozbudowało się i tym samym niebezpiecznie zbliżyło do granic prywatnych posesji. Zdaniem radnej, miasto powinno wykupić kilka z nich, aby założyć w tym miejscu naturalną zaporę, np. w formie gęstego pasa zieleni.
 
W odpowiedzi na interpelację prezydent Jacek Krywult odparł, że zakład jest obecnie w fazie rozruchu i niektóre rozwiązania trzeba dopracować. Prezydent przyznał, że problem istnieje, lecz radna przedstawiła go zbyt dramatycznie. Ratusz nie posiada odpowiednich środków, bo teraz wszyscy właściciele okolicznych posesji chcieliby, aby miasto wykupiło ich grunty. Tymczasem przed laty nie wahali się budować domów w pobliżu śmietniska miejskiego.
 
Prezydent nie wykluczył, że Ratusz wykupi jedną lub dwie posesje bądź zaproponuje mieszkańcom zamianę cuchnących działek na grunt położony w innej części miasta.
 
rok