Rozmowa z dyrektorem Teatru Polskiego, Robertem Talarczykiem

Dlaczego repertuar IV Wiosennego Festiwalu Teatralnego jest uboższy niż w poprzednich latach?
 
 - Chcemy co roku pokazywać publiczności coś nowego. W zeszłym roku to był gwiazdorski festiwal. Na scenie pojawił się Teatr Stary z Krakowa oraz Teatr Polonia Krystyny Jandy z Warszawy. Tym razem zaprezentujemy inne formy teatralne, by w ten sposób zaciekawić widownię. Kiedy z Magdą Piekorz wymyśliliśmy spektakl pt. ,,Hotel Nowy Świat” - realizowany na podstawie filmu pt. ,,Bal” - sam byłem ciekaw, jak publiczność odbierze sztukę, w której nie pada ani jedno słowo. Pomyśleliśmy sobie, że jeżeli to wypali, to nie zrobimy festiwalu, którego wszyscy oczekują, lecz zaskoczymy widzów czymś innym. Być może nie będzie to repertuar dla ,,mieszczańskiej” publiczności, która lubi oglądać gwiazdy. Przyciągniemy za to do teatru widzów oczekujących od artystów scenicznych czegoś więcej niż łatwostrawnej farsy.
 
Jakie są kryteria doboru teatrów, które występują podczas tej imprezy?
 
 - Nie ukrywam, że na pierwszym festiwalu wystąpili artyści, którzy się z nami po prostu przyjaźnią. Żartowaliśmy, że był to festiwal ,,kolegów i koleżanek”. Obecnie staramy się zapraszać do Bielska-Białej teatry, których przedstawienia spotkały się z gorącym przyjęciem publiczności i krytyków, ale jednocześnie zawierają oryginalną formę.
 
Które przedstawienie ma w tym roku największą szansę na zdobycie statuetki?
 
 - Sam jestem ciekaw, kto wygra. Nie ma wyraźnego faworyta, jakim w zeszłym roku były „Grube ryby” z Teatru Polonia czy ,,Elling” z Tomaszem Karolakiem. Moim marzeniem jest, by Teatr Polski nareszcie otrzymał tę statuetkę. Co roku z żalem się z nią żegnam, kiedy wręczam ją innym artystom. Dwa lata temu Teatr Korez „otarł się” o statuetkę. Teraz jego aktorzy zapowiadają, że chcą ją zdobyć.
 
Tegoroczny Wiosenny Festiwal Teatralny odbywa się w czasie długiego weekendu, kiedy trwają m.in. Dni Bielska-Białej. Komu zaszkodzi ta zbieżność terminów?
 
 - Zwykle festiwal odbywa się tydzień wcześniej, ale tym razem termin uległ przesunięciu ze względu na Festiwal Sztuki Lalkarskiej. Nie nastawiamy się na turystów na widowni, ponieważ na spektakle festiwalowe przychodzą głównie bielszczanie. Poza nimi, na widowni jest wielu widzów ze Śląska, którzy przy okazji zwiedzają nasze miasto. Ludzie przychodzą na koniec sezonu. Widzieli wiele spektakli i teraz, przed wakacjami, mogą również zobaczyć i ocenić przedstawienia innych teatrów.
 
Bielski festiwal trwa raptem kilka dni. Czy ta formuła Pana satysfakcjonuje?
 
 - Chciałbym, żeby festiwal był dłuższy. W przyszłym roku będziemy obchodzili pięciolecie istnienia naszej imprezy. Być może z tej okazji uda się nam ją rozbudować. Główną nagrodę Wiosennego Festiwalu Teatralnego - statuetkę Anioła Publiczności – tradycyjnie przyznają widzowie. W przyszłości planujemy również nagrodę jury złożonego z ludzi teatru.
 
Dziękuję za rozmowę.
 
Rozmawiała: Agnieszka Pollak-Olszowska
 
xxx
 
Poprosiliśmy dyr. Roberta Talarczyka o krótkie omówienie spektakli zgłoszonych do tegorocznej edycji festiwalu.

 - Jeszcze dziś zaprezentujemy Państwu spektakl Teatru Formy z Wrocławia pt. „Only you”. Oryginalność wrocławskiej propozycji polega na tym, że sztuka ma formę pantomimy. W pierwszym dniu festiwalu zagramy również ,,Rewizora”, za którego Rafał Sawicki otrzymał Złotą Maskę. Będzie to impreza towarzysząca „Aniołowi Publiczności”.
 
W niedzielę widzowie będą mogli zobaczyć spektakl pt. „Dwa” Teatru Korez z Katowic. Niezręcznie mi o nim mówić, bo jestem jego reżyserem. Chciałbym jednak polecić to przedstawienie, chociażby ze względu na Grażynę Bułkę, która m.in. za tę rolę otrzymała nominację do Złotej Maski. Akcja sztuki rozgrywa się w barze, do którego przychodzą różne osobowości kreowane przez dwoje aktorów. Można powiedzieć, że jest to spektakl słodko-gorzki. Myślę, że spodoba się bielskim widzom, bo w Katowicach zdobył dużą popularność.
 
W poniedziałek na dużej scenie pojawi się interesujący spektakl na podstawie tekstu Iwana Wyrypajewa pt. „Dzień Walentego”. Magnesem przyciągającym widownię może być osoba Anny Seniuk, która gra w tym spektaklu główną rolę.
 
We wtorek na deski wejdzie nasz reprezentant, czyli sztuka pt. „Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami". Mam nadzieję, że spektakl spotka się z uznaniem publiczności, bo to w tej chwili nasz "towar eksportowy”. Jeździmy z nim na różne festiwale. Przed nami m.in. „Raport” w Gdyni.
 
W środę wystąpi Teatr Montownia z Warszawy ze spektaklem pt. „Utwór sentymentalny na czterech aktorów". Bielska publiczność miała już okazję oglądać jednego z aktorów Montowni, Rafała Rutkowskiego w monodramie pt. „To nie jest kraj dla wielkich ludzi”. Jest to kolejny spektakl - idąc tropem ,,Hotelu Nowy Świat” - w którym nie pada ani jedno słowo. Sztuka Piotra Cieplaka ma oryginalną formę. Zdobyła wiele nagród.
 
Na zakończenie proponujemy „Historie Petra Zelenki” Teatru Nowego z Krakowa. W formie groteskowo-zabawnej, ale też absurdalnej twórcy przemaglowali tematy, które pojawiają się w filmach tego reżysera. W przedstawieniu pojawia się gwiazdorska obsada. Co ciekawe, Iwona Bielska i Edward Linde-Lubaszenko występują w spektaklu za pośrednictwem telewizora. Swoją drogą, to ciekawy sposób na sprowadzenie gwiazdy.
 
Wśród imprez towarzyszących festiwalowi polecam m.in. koncert Bożeny Boby-Dygi oraz spotkania z twórcami w kawiarni „Pod Sceną” po każdym przedstawieniu. Jak co roku, podczas imprezy wydawać będziemy gazetkę.
 
Serdecznie zapraszam Czytelników portalu www.bielsko.biala.pl do udziału w Wiosennym Festiwalu Teatralnym.

PS. O festiwalu, w tym także o cenach biletów, pisaliśmy w artykule Czwarty anioł wyczekuje.