Za bombę posiedzi dłużej
Bielscy kryminalni zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o wywołanie fałszywego alarmu o podłożeniu ładunku wybuchowego w sądzie. W przypadku skazania sprawcy będą musieli uregulować koszty akcji sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych.
W ubiegłą środę 28-letni bielszczanin zadzwonił do sądu z informacją o podłożeniu „bomby”. Tego dnia miał zapaść wyrok skazujący go za jazdę w stanie nietrzeźwości. Ponieważ wszystkie takie zgłoszenia traktowane są poważnie, na miejscu natychmiast pojawiły się służby ratunkowe. Ewakuowano ponad 150 osób. Policyjni pirotechnicy przeszukali pomieszczenia sądu, lecz informacja o podłożeniu „bomby” okazała się fałszywa.
Kryminalni szybko ustalili, że związek z tym zdarzeniem może mieć bielszczanin, który otrzymał sądowe wezwanie i czekał na wyrok skazujący. Na dzień przed rozprawą mężczyzna umówił się ze swoim 30-letnim kolegą, że wspólnie zadzwonią do sądu z informacją o podłożeniu ładunku wybuchowego. Sprawca myślał, że uniknie w ten sposób konsekwencji jazdy „na podwójnym gazie”. Srogo się pomylił, bo już następnego dnia policjanci ustalili jego personalia oraz dane jego wspólnika.
Mężczyźni, chcąc zatrzeć ślady przestępstwa, zniszczyli telefon i kartę, z której wykonali połączenie. Obaj usłyszeli zarzuty i przyznali się do wywołania fałszywego alarmu. Grozi im do ośmiu lat za kratami. Będą też zmuszeni uregulować koszty akcji sięgające kilkudziesięciu tysięcy złotych. Prokurator zastosował wobec nich dozory policyjne. Młodszy został dodatkowo zobowiązany do wpłacenia poręczenia majątkowego. Prokurator zakazał mu opuszczania kraju.
ab
Artykuł wyświetlono 1167 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 2
podatnik
hahahahahahahahahah półmózgii do pierdla i płacić za akcje.
Bress
Tyle, że...zapomnieli jedno, że system działający w Policji zapamiętuje lokalizację dzwoniącej osoby czy człowieka piszącego poprzez bramkę internetową w bazie map, jakie mają do dyspozycji czy to dyżurny odbierający telefony alarmowe czy też facet, który odpowiada za odbieranie zgłoszeń poprzez sieć. Numer telefonu czy numer IP komputera przychodzi wraz z użyciem danego sprzętu do wykonania telefonu czy wysłania informacji i zostaje w mailu trzymanym przez kilka miesięcy czy w pamięci urządzenia rejestrującego numery telefoniczne osób dzwoniących. Do tego system numeru alarmowego pokazuje dyżurnemu mapkę GPS z lokalizacją dzwoniącego w terenie, a IP komputeraz to numer, który jest w puli jednego operatora internetowego, więc o wpadkę łatwo.

Klauzula informacyjna ›