W bielskim Teatrze Lalek Banialuka odbędzie się dziś premiera wielobarwnego widowiska, które z dystansem i poczuciem humoru ukazuje jedno z najważniejszych dzieł literatury polskiej. Ile wspólnego mają „Ballady i romanse” z filmami grozy?

Adam Mickiewicz napisał „Ballady i romanse” niemal dwieście lat temu, a dzieło stało się manifestem polskiego romantyzmu. W przeciwieństwie do oświeceniowego „szkiełka i oka”, wieszcz odwoływał się do zjawisk nadprzyrodzonych, wychwalając uczucia, intuicję i wiarę jako narzędzia poznawania świata. Z perspektywy wychowanego w popkulturze współczesnego odbiorcy opowiedziane w balladach historie są często komiczne i groteskowe. Momentami stają się nawet opowieściami rodem z filmów grozy.

Twórcy bielskiej inscenizacji odeszli od pełnego patosu i zadęcia sposobu odczytania słów wieszcza i postanowili ukazać je przez pryzmat współczesności. Na scenie Banialuki doszło więc do swoistego „zapętlenia czasu”, widocznego także w przepięknych kostiumach i muzyce. Pełne przepychu kontusze i żupany uzupełniają współczesne akcenty. Umowność scenografii pozwala widzowi na odwoływanie się do własnej wyobraźni oraz scen już widzianych.

Pierwsza premiera nowego sezonu na scenie Banialuki odbędzie się dziś o godz. 18.00. W przedstawieniu reżyserowanym przez Pawła Aignera występują: Maria Byrska, Małgorzata Król, Marta Marzęcka, Magdalena Obidowska, Władysław Aniszewski, Konrad Ignatowski, Włodzimierz Pohl i Ziemowit Ptaszkowski.

ab
Foto: A.Morcinek