Jutrzejszy pojedynek z Koroną w Kielcach będzie dla bielskiego Podbeskidzia doskonałą okazją, aby odbić się od ligowego dna. Od początku tego sezonu do „Górali” można mieć pretensje nie tylko o niewielką ilość zdobytych punktów, ale głównie o fatalny styl gry. 
 
Piątkowy rywal Podbeskidzia rozpoczął ten sezon bardzo słabo, gdyż już na początku rozgrywek wysoko uległ Legii Warszawa. Na pierwsze punkty sympatycy ekipy Leszka Ojrzyńskiego czekać musieli dopiero do meczu z mistrzem Polski, kiedy kielczanom udało się wywalczyć jeden punkt. Tymczasem po udanym zeszłym sezonie apetyty w Kielcach były znacznie większe. Na dodatek w letnim okienku transferowym zespół wzmocnił m.in. Michał Żewłakow, który miał być odpowiedzialny za regularne zdobywanie bramek. Wbrew nadziejom, kiepska skuteczność jest kolejnym problemem kielczan.
 
Równie nieciekawa po czterech kolejkach ligowych jest sytuacja w zespole z Bielska-Białej. Jak dotąd, drużyna zdołała wywalczyć ledwo dwa punkty, przez co do dwunastu urosła liczba meczów bez zwycięstwa. Na domiar złego piłkarze Podbeskidzia dalecy są od optymalnej formy, co dobitnie pokazują końcówki spotkań ligowych. Sympatyków bielszczan ucieszy powrót do gry Marka Sokołowskiego. Być może kapitan Podbeskidzia zachęci zespół do walki, dzięki czemu „Górale” wywalczą pierwszy komplet punktów od marca br.
 
Jutrzejszy mecz z Koroną w Kielcach rozpocznie się o godz. 18.00 (więcej o tym spotkaniu czytaj na Sportowych Beskidach).
 
bak