W czwartej kolejce ekstraklasy piłkarskiej bielskie Podbeskidzie zremisowało dziś z aktualnym mistrzem Polski, Śląskiem Wrocław. Już od pierwszych minut meczu zawodnicy Roberta Kasperczyka musieli gonić wynik. Spotkanie zakończyli w dziewiątkę.
 
Pierwsza odsłona piątkowego meczu na Stadionie Miejskim w Bielsku-Białej nie dostarczyła wielu emocji. Wszystko, co było w niej ciekawe, to akcja Waldemara Soboty z 7. minuty. Zawodnik gości minął niczym tyczki slalomowe graczy Podbeskidzia i wyprowadził ekipę wrocławian na prowadzenie. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 56. minuty, kiedy Kamil Adamek wykończył świetną akcję Sławomira Cienciały i Fabiana Paweli.
 
Podbudowani bramką gospodarze próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, lecz w myśl zasady "najlepszą obroną jest atak" Śląsk odsuwał grę od własnego pola karnego, często groźnie atakując. Pod koniec spotkania zrobiło się żółto i czerwono, gdy drugi kartonik otrzymał Juraj Dancik. Kilka sekund później podobny los spotkał Pawelę. Do końca meczu bielszczanie zmuszeni byli grać w  dziewiątkę (więcej czytaj w Sportowych Beskidach).
 
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)

Bramki: Adamek (56 min.) - Sobota (7 min.)

Podbeskidzie: Richard Zajac - Sławomir Cienciała, Michal Piter-Bucko, Juraj Dancik, Krzysztof Król - Damian Szczęsny (55. Kamil Adamek), Dariusz Łatka, Matej Nather (46. Liran Cohen), Fabian Pawela, Sebastian Ziajka (74. Piotr Malinowski) - Robert Demjan.

Śląsk:
Marian Kelemen - Marcin Kowalczyk, Rafał Grodzicki, Tomasz Jodłowiec, Amir Spahić - Waldemar Sobota, Rok Elsner (87. Łukasz Gikiewicz), Przemysław Kaźmierczak, Dalibor Stevanović (84. Piotr Ćwielong), Sylwester Patejuk - Cristián Diaz (7. Johan Voskamp).

Maciej Kaliciński
Foto: B.Budny