Krajobraz po klęsce
Po ulewnych deszczach, jakie nawiedziły Bielsko-Białą, w czterech miejscach powstały osuwiska. Z tego powodu zagrożonych jest osiem budynków. Kilkadziesiąt dróg ma zniszczoną nawierzchnię. Podmyte są mury oporowe Białej na odcinku ok. 6 km. Uszkodzonych jest też kilka kilometrów koryta potoku Wapienickiego i Olszówki. Usuwanie wszystkich szkód może trwać nawet dwa lata!
Ulewne deszcze spowodowały w Bielsku-Białej liczne szkody, których usuwanie potrwa wiele, wiele miesięcy, a nawet lat.
Usuwanie skutków potrwa lata
- Wstępnie wyliczenia mówią o stratach rzędu 60 mln zł - podkreśla naczelnik wydziału zarządzania kryzysowego bielskiego magistratu, Mikołaj Jakimowicz. - Będziemy próbowali zdobyć dofinansowanie z zewnątrz, żeby nie trzeba było przesuwać środków w budżecie miasta i odkładać ważnych inwestycji zaplanowanych na ten rok czy kolejne lata. Pytany o największe szkody, jakie wyrządziła ulewa, Jakimowicz wymienia m.in. ulice Żywiecką i Kusia.
Jak dotąd, zgodnie z obietnicami premiera znalazły się pieniądze dla poszkodowanych. W Bielsku-Białej ich wypłacaniem zajmuje się MOPS. Są to kwoty do 6 tys. zł na gospodarstwo. - Wysokość wypłaty zależy od stopnia, w jakim dana rodzina została poszkodowana. Jednym lekko zalało piwnice, inni nie mogą mieszkać w swoich podtopionych domach. Dlatego, kiedy otrzymujemy zgłoszenia, specjalna komisja musi sprawdzić zakres zniszczeń. Na razie z terenu Bielska-Białej zgłosiło się 150 rodzin, lecz prawdopodobnie zgłoszeń będzie więcej, gdyż ogólnie na terenie naszego miasta zalanych zostało 500 gospodarstw.
Rzeczniczka Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku-Białej Patrycja Pokrzywa poinformowała nas, że najbardziej ucierpiały domy w Wapienicy, Starym Bielsku i Mikuszowicach. Zalanych zostało kilka budynków użyteczności publicznej. Wodę trzeba było wypompować m.in. z piwnicy Przedszkola nr 32, Szkoły Podstawowej Nr 29 i Komisariatu I Policji przy ul. Składowej.
Osuwiska w centrum Bielska-Białej
Jest także kilka rodzin, których domy nie zostały zalane, ale grozi im inne niebezpieczeństwo. Na czterech bielskich ulicach pojawiły się osuwiska. Zagrażają one ośmiu budynkom. Podmyta przez deszcz ziemia osuwa się na ul. Filomatów, gdzie ze skarpy wycinane są drzewa, żeby ziemia była lżejsza i nie zjeżdżała dalej. Na ul. Drużyny zagrożone są dwa budynki, zerwana została droga. Na Jazowej koszt zabezpieczenia osuwiska wyniesie ok. 100 tys. zł, a na Komandorskiej - milion zł!
Trudna sytuacja panuje na ciekach wodnych. - Wymagają one natychmiastowej naprawy, ale miasto nie może tego dokonać, gdyż podlegają Śląskiemu Zarządowi Melioracji i Urządzeń Wodnych w Katowicach - tłumaczy Jakimowicz. - Nie mamy prawa ingerować w ich utrzymanie czy naprawę. I tak już sami zasypaliśmy dziurę, która powstała obok mostku nad Białą na wysokości ratusza. Kosztowało to miasto ok. 50 tys. zł. Nie mamy żadnej pewności, że ktoś nam to zwróci. Możemy tylko upominać się o podjęcie odpowiednich działań i tak też robimy.
Podobnie jest z ul. Żywiecką. Jej podmycie i zamknięcie, to jeden z najbardziej odczuwalnych dla bielszczan skutków zeszłotygodniowych anomalii pogodowych. Usuwania skutków powodzi na tym terenie nie może podjąć się Ratusz, gdyż inwestorem jest Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Ta natomiast tłumaczy, że przekazała plac budowy wykonawcy i to on odpowiada za wszystko, co dzieje się na budowie.
Dorota Marzyńska, rzeczniczka katowickiego oddziału GDDKiA zapewnia, że podczas budowy nie doszło do żadnych zaniedbań. Poinformowała nas, że plac budowy został ubezpieczony i poszkodowani mieszkańcy mogą starać się o odszkodowanie od wykonawcy. Oczywiście, otrzymają je w przypadku stwierdzenia, że poniesione szkody związane są z prowadzoną budową.
Woda zniszczyła drogi
Żywiecka jest jednak ledwie wierzchołkiem góry lodowej. Cała bielska infrastruktura drogowa bardzo mocno ucierpiała w wyniku zeszłotygodniowych ulewnych deszczy. Główny inżynier bielskiego MZD Krzysztof Rogala powiedział nam, że trwa dokumentowanie szkód. Dokładny bilans strat będzie znany w przyszłym tygodniu. Obecnie dokonywany jest rekonesans, ale sprawdzenie pół tysiąca kilometrów dróg musi trochę potrwać. Koszty naprawy zniszczonej przez ulewę infrastruktury drogowej będą więc znane dopiero za tydzień.
- Najgorsza sytuacja jest na ulicach, które mają duże spadki podłużne, tzn. położone są na wzniesieniach - tłumaczy Rogala. - Należy do nich np. Pienińska, Portowa, Gorczańska oraz boczne uliczki od Żywieckiej i Górskiej. Woda podmywała tam pobocza, wymywała rowy. W szczególnie złej kondycji są drogi nieposiadające nawierzchni bitumicznej.
Procedura naprawiania szkód już ruszyła, lecz z oczywistych powodów musi być podzielona na etapy. Działania te mają być finansowane ze środków pomocowych i dlatego nie powinny zaszkodzić pozostałym planowanym remontom dróg w naszym mieście. Poprzednim razem bielskie drogi ucierpiały w tak dużym stopniu w 1997 roku.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 4145 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
kubol
Gdyby spychologia była dziedziną nauki to Szanowni Panowie Krywult i Juszczyk byliby murowanymi kandydatami do Nobla - problemów na Zywieckiej nie da się rozwiazac bo to ONI winni ci z GDDKiA ; na Białce nie da się bo to ONI winni ci ŚZMiUW - nic tylko siąść i płakać albo poradzić interweniującym mieszkańcom żeby zie bezpośrednio do tych ONYCH zwracali .
bielszczanin1
ucierpią inne inwestycje ,mam nadzieje że stadion będzie jednak budowany przy ul.Żywieckiej,kto zna odpowiedż bo paniM.D. NIEWIE
Bob
Tam jest taka sytuacja bo rowy nie są odpowiednio konserwowane !

Klauzula informacyjna ›