Bielszczanin Sebastian Kawa jest sportowcem wyjątkowym w skali światowej. Wczoraj utytułowany szybownik wrócił do szkoły, w której przed laty stawiał pierwsze kroki na niebie. Łącznie bielski pilot wygrał osiem mistrzostw świata, trzy mistrzostwa Europy oraz Światowe Igrzyska Lotnicze.
 
Górska Szkoła Szybowcowa Żar wychowała wiele pokoleń lotników, a wśród nich Franciszka Kępkę i Sebastiana Kawę. Od dziesięcioleci funkcjonuje pod auspicjami Aeroklubu Polskiego. Jest to uznane na świecie miejsce szkolenia młodych adeptów szybownictwa w zakresie podstawowym, ale przede wszystkim zdobywania doświadczenia lotniczego w trudnych, górskich warunkach. Miłośnicy tego pięknego sportu mogą nawet bez licencji szybowcowej podziwiać okolicę z lotu ptaka podczas lotów turystycznych.
 
Kolejny tytuł mistrzowski Sebastian Kawa zdobył podczas 32. Szybowcowych Mistrzostw Świata, które odbywały się w dniach 4-19 sierpnia w Uvalde (Teksas, USA). W klasie 15-metrowej zdeklasował wielu zawodników, dzięki czemu uzupełnił do tuzina swoją niebywałą kolekcję złotych medali wywalczonych w najważniejszych zawodach. Łącznie bielski pilot wygrał osiem mistrzostw świata, trzy mistrzostwa Europy oraz Światowe Igrzyska Lotnicze.
 
Podczas wczorajszego spotkania z mistrzem, które odbyło się w GSS Żar dziennikarze mogli poznać kulisy sierpniowych zawodów w Teksasie. Na okres mistrzostw pogoda sprawiła prezent zawodnikom, gdyż w okolicach Uvalde przez cztery tygodnie nie spadła kropla deszczu, choć w przededniu otwarcia treningu burza z gradem wielkości piłek golfowych narobiła wiele szkód. Burze siały spustoszenie w Teksasie i na pobliskim lotnisku zniszczyły kilkadziesiąt samolotów. Dokuczliwą niedogodnością tych zawodów były jednak rekordowe upały i pył wzbijany przez samoloty. Mocne porywy wiatru tworzyły czasem scenerię godną burz piaskowych na Saharze.
 
Mistrzostwa odbywały się na lokalnym lotnisku komunikacyjnym, które zamykano na okres startów do konkurencji. W dzień zawodnicy pokonywali odległości rzędu 500-700 km, osiągając średnie prędkości w granicach 140- 160 km/godz. Jak podkreślał Tomasz Kawa, ojciec i trener naszego mistrza, latanie nad równinami pozbawiało Sebastiana jego głównych walorów, które czynią go faworytem w pilotażu pośród skalnych ścian. Ale solidne przygotowanie i trening poparte  udziałem w zawodach w Prievidzy, na Żarze oraz w mistrzostwach Polski sprawiły, iż już w pierwszej konkurencji bielszczanin przypomniał światu swoje nazwisko.
 
Zawody w Teksasie były rekordowe pod wieloma względami. Z wyjątkiem regulaminowego dnia odpoczynku, latano codziennie i rozegrano trzynaście wyścigów. W sumie zawodnicy pokonali dystans 800 tys. km, co wystarczyłoby na dwudziestokrotne opasanie Ziemi albo ponad dwukrotne pokonanie odległości do Księżyca. Nasza ekipa dziękuje szczególnie władzom Bielska-Białej oraz Euroregionu Beskidy za pomoc w realizacji przygotowań, treningów oraz finansowaniu zawodów. W tym roku wydatnej pomocy udzieliły Kawie także firmy AQUA, EUROGLAS i FIAT POLSKA oraz starostwo żywieckie i teksańska Polonia.

PS. W klasie szybowców 18-metrowych inni reprezentanci Polski - Zbigniew Nieradka i Łukasz Wójcik wywalczyli pierwsze i drugie miejsce.

ab
Foto: T. Kawa i Liliana Wojcik