Mieszkańcy okolic bielskiej ulicy Witosa protestują. Krążą plotki, że miasto chce wybudować tor motocrossowy tuż obok ich posesji. Ludzie zbierają podpisy pod protestem. Wczoraj wykrzykiwali swoje racje podczas sesji Rady Miejskiej.
 
Temat budowy toru wywołał wczoraj radny Franciszek Nikiel, który poprosił prezydenta miasta o zaniechanie inwestycji w okolicach potoku Krzywa. Rejon ten jest od wielu lat wykorzystywany „na dziko” przez miłośników off-road, lecz zdaniem radnego, realizacja planów urzędników doprowadzi do ostatecznej dewastacji terenów leśnych i zielonych w dotychczas atrakcyjnym obszarze miasta. Protestujący obawiają się, że wraz z nowym torem przy ul. Kiernika pojawią się dziesiątki quadów rozjeżdżających codziennie ulice Lipnika, Kóz i Hałcnowa. 

W imieniu mieszkańców na wczorajszej sesji wypowiedział się w tej sprawie jeden z uczestników protestu, Sławomir Dudek, któremu radni udzieli głosu. Dudek poinformował, że tylko w ciągu jednego dnia mieszkańcy zebrali sto podpisów pod petycją do władz. - Jesteśmy zdeterminowani, aby bronić swojej własności. Jutro będzie nas więcej - zadeklarował mówca. - Jeśli ktoś chce się wyszaleć na motocyklu lub quadzie, to może pojechać na tor do Cieszyna.

W odpowiedzi prezydent Jacek Krywult zapewnił, że żadna decyzja lokalizacyjna nie została jeszcze podjęta i nie wykluczył lokalizacji toru poza granicami miasta. Argumentował, że zamiast protestować, radni powinni wskazać miejsce, gdzie ich zdaniem należy zbudować tor motocrossowy. Na inwestycję czeka wiele osób, gdyż coraz więcej bielszczan uprawia sporty motorowe. Prezydent Krywult podkreślił, że każdy kto decyduje się zamieszkać w mieście, musi liczyć się z określonymi uciążliwościami. Żeby mieć spokój, trzeba wyjechać na wieś.
 
rok