Nie trzeba cudu, żeby przetrwać
Do końca sezonu piłkarzom Podbeskidzia pozostały cztery kolejki. „Górale” mają zaledwie jeden punkt przewagi nad strefą spadkową. Ich sytuacja jest alarmująca, ale nie tragiczna. Punkty potrzebne do utrzymania leżą na boisku i trzeba je wydrzeć rywalom za wszelką cenę. Czy podopieczni Roberta Kasperczyka podołają temu zadaniu?
Spoglądając na tabelę I ligi nietrudno o wniosek, że spadek stał się faktem dla Stali Stalowa Wola i Motoru Lublin. Teoretycznie, degradacją do niższej klasy zagrożonych jest aż dwanaście zespołów. Z czysto statystycznego względu jest w tym gronie ekipa Pogoni Szczecin, która nad znajdującą się „pod kreską” Wisłą Płock ma jedenaście „oczek” przewagi, a do końca sezonu jest ich do zdobycia jeszcze dwanaście.
Spaść będzie trudno
W miarę spokojnie spać mogą także szkoleniowcy GKS Katowice i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (osiem punktów przewagi nad Wisłą). Nie gorzej wygląda sytuacja duetu Flota Świnoujście i GKP Gorzów Wielkopolski, który ma siedem punktów zapasu nad strefą spadkową. Znacznie słabsze są notowania poznańskiej Warty (pięć punktów przewagi), ale specjaliści byliby raczej zaskoczeni, gdyby podopieczni Marka Czerniawskiego wylądowali w II lidze. Jeden z fachowych portali sportowych wyliczył, że ryzyko spadku poznaniaków wynosi 0,9 proc.
Ten sam portal przewiduje, że z pozostałych drużyn najwięcej szans na utrzymanie ma właśnie Podbeskidzie. Statystycy przekonują, że bielszczanie pozostaną w I lidze na 95 proc. Równie optymistyczne są rokowania dotyczące MKS Kluczbork. Większe problemy w walce o utrzymanie mogą mieć zespoły Wisły Płock i Górnika Łęczna. Za to na 57 proc. na zapleczu ekstraklasy nie zobaczymy w przyszłym sezonie Dolcanu Ząbki. Nieciekawie rysują się też perspektywy Znicza Pruszków, który do znajdującego się nad „gorącą strefą” Podbeskidzia traci sześć punktów. W tej ocenie brano pod uwagę układ ostatnich czterech spotkań i obecną dyspozycję drużyn.
Zdaniem specjalistów od krajowego futbolu, ostateczny dorobek 39 punktów mógłby wystarczyć do zachowania statusu pierwszoligowca. Przy takim bilansie szanse na utrzymanie wynoszą nieco ponad 55 proc. Jeśli zaufać tym matematycznym spekulacjom, to można założyć, że podopiecznym Roberta Kasperczyka (36 punktów na koncie) wystarczyłoby zdobycie trzech „oczek” w najbliższych czterech potyczkach. Punkt więcej, to już o 30 proc. większe szanse na zbliżenie się do celu.
Z aktualnego układu w tabeli wynika, że aby przetrwać na zapleczu, trzeba uzbierać 45 punktów. Dorobek ów może nie tylko zabezpieczyć przed degradacją, lecz nawet wywindować drużynę na pozycje 9-10. Taka ilość punktów w najbliższych meczach jest również w zasięgu bielszczan.
Dwa mecze u siebie
Jaki może być scenariusz najbliższych spotkań „Górali”? W dzisiejszym meczu piłkarze Podbeskidzia zmierzą się z GKS Katowice. Ślązakom nie grozi ani spadek, ani tym bardziej awans. Można zatem mieć nadzieję, że podopiecznym Roberta Moskala nie będzie zależało na wyniku tak bardzo, jak rywalowi. Być może szkoleniowiec „Gieksy” zdecyduje się na wypróbowanie zawodników, którzy dotychczas nie mieli okazji zbyt często wybiegać w wyjściowej jedenastce?
Z drugiej jednak strony katowiczanie zagrają przed własną publicznością, a przy Bukowej gospodarze przegrali w tym sezonie tylko dwa razy. W rundzie jesiennej GKS wywiózł z Bielska-Białej trzy punkty, wygrywając 3:1. W ostatnich sześciu meczach zespół Moskala jednak nie zachwycał. Zaledwie raz zwyciężył (Motor Lublin 2:0), dwa razy zremisował (z KSZO 1:1 i z Wisłą Płock 0:0) i trzy razy przegrał (2:3 z Dolcanem, 0:3 z Widzewem i 0:2 z GKP).
Następnie Podbeskidzie zagra dwa mecze przy Rychlińskiego. Najpierw do Bielska-Białej przyjedzie GKP Gorzów Wielkopolski. Zespół Adama Topolskiego jest w równie komfortowej sytuacji, co GKS. Dotychczas na wyjazdach gorzowianie spisywali się przeciętnie: pięć razy wygrali, dwukrotnie zremisowali i ponieśli osiem porażek. W rundzie jesiennej lepsi od nich byli bielszczanie, którzy ograli rywala 2:1.
W ostatnich dwóch ligowych potyczkach gorzowianie pewnie zwyciężali przed własną publicznością. Najpierw pokonali Dolcan (3:0), a w miniony weekend rozprawili się z katowickim GKS (2:0). Jeśli gorzowianie będą nadal w tak dobrej dyspozycji, to dla słabo grających na swoim boisku „Górali” nawet podział punktów może być korzystnym rozwiązaniem.
Siedem punktów do sukcesu
Z Motorem bielszczanie powinni bezwzględnie wygrać. Lublinianie już definitywnie pożegnali się z zapleczem ekstraklasy, a teraz grają wyłącznie o honor. W ostatnich sześciu potyczkach podopieczni Bogusława Baniaka zanotowali aż pięć porażek i jeden remis (1:1 ze Zniczem). Grzechem byłoby nie odebrać im trzech punktów tak potrzebnych do utrzymania. W całym sezonie Motor zgromadził jedynie 21 „oczek”. Jedno z nich zdobył kosztem zespołu Podbeskidzia, gdyż „Górale” zremisowali z lublinianami 1:1.
Spotkanie kończące sezon 2009/2010 może być dla ekipy trenera Kasperczyka ostatnią szansą na utrzymanie bądź spotkaniem o przysłowiową pietruszkę. Bielszczanie wyjadą do dalekiego Świnoujścia. Miejscowa Flota powinna mieć już wtedy zapewniony pierwszoligowy byt. Jedyną ambicją jej piłkarzy będzie więc godne zakończenie rozgrywek. W rundzie jesiennej pojedynek obu ekip zakończył się zwycięstwem gości znad morza 2:1. Flota może pochwalić się bardzo dobrym bilansem przed własną publicznością. Na swoim boisku ekipa Petra Nemca ośmiokrotnie tryumfowała, cztery razy podzieliła się punktami i tylko trzy razy przegrała.
Drużyna z Świnoujścia do niedawna legitymowała się niechlubną serią dziewięciu spotkań bez zwycięstwa ( sześć porażek i trzy remisy). Obecnie jednak piłkarze z Pomorza wyraźnie złapali wiatr w żagle. W ostatnich czterech kolejkach biało-niebiescy odnieśli trzy zwycięstwa, pokonując drużyny Dolcanu, ŁKS Łódź i KSZO. Tylko raz bezbramkowo zremisowali - z Widzewem Łódź.
Zakładając, że Podbeskidzie zdoła wygrać z GKS i Motorem, zremisuje z GKP i przegra w wyjazdowym starciu z Flotą, wychodzi nam, że „Górale” mogą jeszcze zdobyć siedem punktów. Gdyby tak się stało, bielszczanie zakończyliby sezon z 43 punktami, co wedle wyliczeń fachowców z przywołanej na wstępie witryny zapewniłoby utrzymanie na 99, 9 proc. Co więcej, dorobek ów pozwoliłby zająć im 11 bądź 12 miejsce w tabeli I ligi.
Paweł Hetnał
Artykuł wyświetlono 1219 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również

Klauzula informacyjna ›