Dziś i jutro Szczyrk po raz szesnasty będzie gościł międzynarodowy Turniej Nadziei Olimpijskich w judo. W zawodach weźmie udział 448 judoków z 27 państw całej Europy oraz reprezentanci Polski. Do Szczyrku przybędzie łącznie około sześciuset gości. Po zakończeniu sportowych zmagań, na kolejne trzy dni przewidziano wspólny trening uczestników turnieju, tzw. randori.
 
Na premierowy turniej w 1995r. przyjechali tylko judocy z Węgier. Później impreza zyskiwała coraz większą popularność aż jednego roku w zawodach wystartowali przedstawiciele 32 krajów, w tym Japończycy.
 
Ponieśli klęskę
 
W kolejnych latach Azjaci jednak już nie powrócili w Beskidy, bo zdołali wywalczyć tutaj zaledwie dwa medale. - Z siedmiu reprezentantów Kraju Kwitnącej Wiśni tylko dwóch zdobyło brązowe medale, co dla takiej potęgi w judo było klęską - wyjaśnia Wiesław Górny, trener bielskich judoków, a zarazem główny koordynator turnieju.
 
W tym roku nad Żylicą pojawiła się ścisła europejska czołówka kadetów uprawiających judo. Są Anglicy, Rosjanie, Niemcy, Francuzi, Portugalczycy, Ukraińcy i Turcy, którzy ostatnio robią w tym sporcie ogromne postępy. Klasyfikację medalową poprzedniej edycji turnieju wygrali Rosjanie przed Francuzami i Belgami.
 
Otwarcie imprezy nastąpi dziś o godz. 9.30 w szczyrkowskiej hali COS przy ulicy Plażowej 8. Wśród dziewczyn rywalizacja będzie toczyć się w kategoriach do 40, 44, 48 i 52 kg, a wśród chłopaków - do 50, 55, 60 i 66 kg. W niedzielę na maty wyjdą judocy z wyższych kategorii wagowych: kadetki - 57, 63, 70 i + 70 kg oraz kadeci - 73, 81, 90 i + 90 kg. Walki będą toczyć się na trzech matach i potrwają do późnych godzin wieczornych.
 
Doświadczenie zdobyte na turnieju w Szczyrku procentuje później na wielkich imprezach. - Ostatnio Ukraińcy chwalili się, że jeden z ich zawodników rywalizujący kiedyś w naszym turnieju zdobył medal olimpijski w wadze 60 kg - wspomina trener Górny. Rozmach tej imprezy został zauważony poza granicami kraju. W zeszłym roku władze europejskiego judo uznały szczyrkowski turniej jednym z dwóch najlepszych na kontynencie, jeśli chodzi o zawody w kategorii juniorów młodszych.
 
Nową halę trzeba wyposażyć
 
Dlaczego takich uznanych zawodów międzynarodowych nie chce stolica Podbeskidzia? Okazuje się, że chce, lecz tylko hala BKS mogłaby spełnić wymagania organizatorów. Pojemność trybun przy Rychlińskiego jest odpowiednio duża. Istnieje także możliwość rozłożenia trzech tatami i dodatkowej maty treningowej. Na przeszkodzie stoi jednak brak odpowiedniej bazy noclegowej w pobliżu obiektu, która mogłaby pomieścić wszystkich sportowców wraz z osobami towarzyszącymi.
 
Nadzieje olimpijskie mogłyby rywalizować w nowej hali miejskiej już w br., ale obiekt pod Szyndzielnią nie jest jeszcze odpowiednio wyposażony. - Zawieziemy tam przedstawiciela Europejskiej Unii Judo, aby zobaczył, gdzie chcemy w przyszłym roku zlokalizować tę imprezę - zapowiada Górny. - W nowym obiekcie zawody mogłyby przebiegać o wiele sprawniej, choćby ze względu na fakt, że będzie można rozłożyć nie trzy maty, a cztery lub nawet pięć. Tym samym rywalizacja nie zakończy się o godz. 23, lecz zdecydowanie wcześniej, np. o 16.
 
Lokalizacja turnieju w Bielsku-Białej byłaby również atrakcyjniejsza dla samych uczestników, którzy mieliby okazję lepiej poznać nasze miasto. Naczelnik wydziału kultury fizycznej i turystki bielskiego magistratu, Ryszard Radwan zapewnił, że już w przyszłym roku hala zostanie odpowiednio przygotowana na to wydarzenie. - Jeszcze w tym roku w obiekcie pod Szyndzielnią zostanie rozłożona nawierzchnia terafleks, która umożliwi m.in. rozgrywanie meczów siatkówki. Na tę nawierzchnię można ułożyć pięć, a nawet sześć mat do judo, karate i innych sportów walki. Dążymy do tego, aby w nowej hali odbywało się jak najwięcej zawodów rangi międzynarodowej, w tym Turniej Nadziei Olimpijskich w judo.
 
Tak wielkie przedsięwzięcie pochłania mnóstwo pracy i przede wszystkim - pieniędzy. Zdobycie środków nie jest łatwe. Tym bardziej, że sponsorzy nie dopisują. - Sponsoring sportu młodzieżowego w naszym kraju mocno kuleje. Nie można powiedzieć, że sponsorów w ogóle nie ma, ale jest ich niewielu. Dla tych nielicznych darczyńców czapki z głów  - mówi trener Gwardii.
 
Zawody finansuje głównie Polski Związek Judo, który opłaca m.in. sędziów. Poza tym, uczestnicy wpłacają wpisowe, czym również dokładają się do kasy. Miejscowy klub nie jest w stanie wesprzeć imprezy finansowo.
 
Wzory do naśladowania
 
KS Gwardia wystawi w turnieju pięciu przedstawicieli. Bielsko-Białą będą reprezentować: Klaudia Szczepańczyk (brązowa medalistka tegorocznej Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży), Marta Habarta (mistrzyni tychże zawodów w wadze do 44 kg), Justyna Kamińska (wicemistrzyni Olimpiady Młodzieży w tej samej kategorii wagowej) i Maja Rasińska (brąz na tej samej imprezie w wadze do 48 kg). Maja, to „perełka” bielskiego klubu, która jako jedyna polska judoczka wywalczyła kwalifikacje na Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie w Singapurze. Jedynym przedstawicielem płci męskiej będzie z ramienia Gwardii Patryk Wawrzyczek (kategoria do 55 kg).
 
Poza nimi, w klubie trenuje jeszcze ok. 200 zawodników i zawodniczek, którzy prowadzeni są przez pięcioosobowy sztab szkoleniowy. Młodzi adepci judo mają na kim się wzorować, bo Gwardię reprezentowało niegdyś wielu znakomitych sportowców. Klub wychował dwóch olimpijczyków: Krzysztofa Kurczynę (Moskwa 1980) i Andrzeja Basika (Seul 1988). Obaj panowie są wielokrotnymi medalistami mistrzostw Polski.

Także obecny prezes Gwardii, Andrzej Grzegorzek może poszczycić się dziewięcioma medalami mistrzostw kraju, w tym trzema z najcenniejszego kruszcu.
 
Paweł Hetnał