Dzisiaj rano na katowickim lotnisku wylądowali kolejni klienci bielskiego biura Aquamaris. Setki turystów jednak wciąż pozostają za granicą. Urząd Marszałkowski uspokaja, że wszyscy bezpiecznie wrócą do kraju, ale część dopiero za kilka dni, kiedy... skończy im się wakacyjny pobyt.

Rano do Warszawy trafiło 29 turystów z Egiptu. Natomiast na lotnisku w Pyrzowicach wylądowało 167 klientów Aquamaris z Bułgarii. Ok. godz. 15 przyleci tu kolejna 30-osobowa grupa, która wypoczywała na Riwierze Olimpijskiej. Także za kilka godzin do Pyrzowic dotrą autokary ze 121 osobami, które urlop spędzały na Rodos. W ich przypadku nie było możliwości zarezerwowania wolnych miejsc w samolotach.

Za granicą wciąż pozostanie ponad setka turystów, która postanowiła skorzystać z usług bielskiego biura. Na Krecie do 11 sierpnia będzie wypoczywać jeszcze 116 turystów, którym Aquamaris opłaciło pełny pobyt. Urząd Marszałkowski jest w trakcie rozmów z przewoźnikami lotniczymi, aby zapewnić im transport do kraju. Dwa dni później z Salonik wyleci ostatnia, 23-osobowa grupa.

Koszty zorganizowania powrotów turystów pokrywane są z tzw. kwoty gwarancyjnej, na jaką ubezpieczone było biuro. Witold Trulka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego poinformował nas, że na 600 turystów, którzy w chwili ogłoszenia przez biuro upadłości przebywali za granicą, tylko ci z Bułgarii mieli opłacony powrót. Nasz rozmówca zapewnia jednak, że kwota gwarancyjna opiewająca na 500 tys. zł wystarczy na sprowadzenie do kraju naszych rodaków. Problem może pojawić się w momencie, kiedy osoby, których wakacje musiały zostać skrócone lub odwołano (czyli wszystkie, które miały się rozpocząć 3 sierpnia) zażądają zwrotu pieniędzy.

- Zobaczymy jaka pula zostanie nam po sprowadzeniu wszystkich do kraju. Obawiam się jednak, że nie wystarczy na pokrycie pozostałych kosztów, czyli zwrotów za wycieczki. Klienci będą musieli kierować roszczenia pod adresem biura i dochodzić swoich praw na drodze sądowej – wyjaśnia Witold Trulka.

mdp