Zaasfaltują bulwary?
Na wczorajszej sesji Rady Miejskiej sporo czasu poświęcono dyskusji o problemie bulwarów straceńskich. Prezydent Jacek Krywult ponownie zapewniał, że roboty przy zagospodarowaniu tego terenu ruszą lada dzień i jeśli coś je wstrzymuje, to kłopoty typu prawnego. Ale prace na bulwarach mają ruszać od kilku dobrych lat i zawsze kończy się na deklaracjach. Ostatnio dotarła do nas niepokojąca wieść, że wzdłuż bulwarów ma być budowana droga!
Bulwary Młodości na Leszczynach - bo taka jest ich prawidłowa nazwa - są miejscem urokliwym i bardzo lubianym przez bielszczan. Zwłaszcza w ciepłe letnie dni mieszkańcy naszego miasta z lubością chłodzą się w potoku Straconka płynącym wzdłuż bulwarów. Nie tak dawno zostały na nich ustawione zabawki dla dzieci oraz ławki dla spacerowiczów.
Wczoraj na sesji RM radny Grzegorz Puda zwrócił się do prezydenta Jacka Krywulta z prośbą o ponownie zainteresowanie się tym terenem. Według radnego, nawet po lekkim deszczu pod zabawkami tworzą się kałuże, które uniemożliwiają ich normalną eksploatację. Sporo ławek zostało zdewastowanych przez chuliganów. Prezydent obiecał, że sprawą się zajmie i przypomniał, że wkrótce bulwary mają doczekać się gruntownego remontu.
Kto wstrzymuje inwestycje?
Ale co oznacza wkrótce? O remoncie mówi się już od wielu lat. Na początku pomysł zagospodarowania tego terenu bielszczanie przyjęli z rezerwą. Bali się, że miasto będzie chciało „zabrać” im bulwary, by zalać je betonem. Kiedy jednak okazało się, że pozostanie zielono i pojawią się nowe atrakcje, mieszkańcy przyklasnęli urzędnikom. Na realizację ich pomysłów czekają jednak do dziś. Prace stanęły w martwym punkcie, gdyż - według opinii z ratusza - właściciel gruntu, czyli Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gliwicach miał zastrzeżenia do złożonego przez bielskich urzędników projektu zagospodarowania bulwarów.
- Sprawa bulwarów idzie powoli, ale cały czas do przodu - zapewnił nas naczelnik wydziału inwestycji UM Jan Pacia. - Plany mamy gotowe. Zgodnie z nimi, na bulwarach miałyby powstać boiska, miejsca do grillowania, place zabaw, ścieżki rowerowe, parkingi i toalety. Czekamy tylko na zgodę z RZGW. Jak poinformował nas Pacia, realizacja inwestycji ruszy najwcześniej w roku 2011.
Odmiennego zdania jest radny Puda. - Projekt był przygotowywany bez uzgodnienia z RZGW. Dlatego teraz pojawiają się problemy. Sytuacja jest podobna do sprawy Szyndzielni. Wydano duże pieniądze na plany i projekty, które ostatecznie poszły w błoto.
Kolejne miejskie pieniądze w błoto?
Niestety, ale Puda może mieć rację. W 2009 roku miasto wydało 150 tys. zł na wykonanie projektów budowlanych i wykonawczych wszystkich branż. Również w budżecie na 2010 rok zarezerwowano środki na ten cel. Tymczasem zastępca dyrektora RZGW w Gliwicach Artur Wójcik zaprzecza, aby znajdowały się u nich jakiekolwiek papiery czekające na podpis i blokujące dalsze prace. Zaznacza również, że planów zagospodarowania bulwarów w obecnej formie nie są w stanie zaakceptować.
- Pierwotnie władze Bielska-Białej planowały regulacje na potoku. Miasto wycofało się jednak z tego pomysłu i postanowiło skupić się na terenach wzdłuż potoku - tłumaczy Wójcik historię współpracy z bielskim Ratuszem. - W ostatniej wersji, jaka do nas dotarła, znajdowały się plany lokalizacji toalet, małej gastronomii, drewnianych domków. A my nie możemy się na to zgodzić. Jeśli potok wyleje, to co stanie się z zawartością toi-toji? Podobny kłopot jest z drewnianymi elementami. Kiedy potok wyleje, wówczas porwie deski, a one zatrzymają się na najbliższym moście czy przepuście. I nieszczęście gotowe!
Wójcik tłumaczy, że jeśli nawet rzeka nie wylała dziesięć lat z rzędu, to może się to zdarzyć w 11 roku. Inwestor powinien liczyć się z taką ewentualnością. Chodzi przecież o bezpieczeństwo ludzi. Nasz rozmówca podkreśla, że możliwa jest natomiast budowa boisk oraz ścieżek rowerowych, gdyż one nie odpłyną. Można także postawić dobrze zabezpieczone i umocowane ławki. Ale na pozostałe pomysły bielskich urzędników RZGW nie zgodzi się, gdyż są sprzeczne z przepisami i dyrektywami UE. Dyrektor Wójcik zapewnia, że jest otwarty na dalsze rozmowy i że zależy mu na osiągnięciu konsensusu.
Jak więc widać, sprawa nie jest wcale tak prosta, jak sugerują podwładni Krywulta. Komplikują ją dodatkowo plany inwestycyjne, o których dowiedzieliśmy się z wiarygodnego źródła. Według naszego informatora, najbliższa inwestycja, jaka ma być realizowania na bulwarach, to… budowa drogi. Zainteresowaliśmy się tą informacją i okazało się, że w trakcie budowy obwodnicy północno-wschodniej Bielska-Białej część mieszkańców górnego odcinka ulicy Jeździeckiej została pozbawiona możliwości dojazdu do ul. Górskiej. Stało się to za sprawą ogromnego wykopu, który przeciął w poprzek ul. Jeździecką.
Pojawiła się więc konieczność budowy dla tych ludzi nowej drogi dojazdowej do ul. Górskiej. Jest to inwestycja Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Prace nie ruszą jednak wcześniej niż za rok. Część mieszkańców nie jest zadowolona z przebiegu nowej trasy. Miałaby ona biec od górnego („odciętego”) odcinka ul. Jeździeckiej wzdłuż budowanej obwodnicy, a następnie pod wiaduktem i na krótkim odcinku równolegle do potoku Straconka (gdzie dawniej znajdowała się stadnina koni). Z ul. Jeździecką łączyłaby się tuż przy samym mostku prowadzącym na ul. Górską, znajdującym się na odcinku między ulicami Chmurną i Bracką.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
- To oczywiste, że pomysł nie podoba się właścicielom karczmy, w pobliżu której miałaby biec droga. Rozumiem też mieszkańców. Obecnie są odcięci od świata i żeby dojechać do Górskiej, muszą wykonywać ogromne kółko aż do ul. Żywieckiej - tłumaczy mieszkaniec Straconki, radny PiS Grzegorz Puda. Właściciele karczmy są zaniepokojeni, że klienci po wyjściu z ich lokalu będą wychodzili wprost na drogę. W tym miejscu często bawią się dzieci oraz spacerują mamy z wózkami. Dojść więc może do nieszczęśliwego wypadku.
Sytuację próbował nam wyjaśnić zastępca dyrektora MZD Andrzej Kostyński. - Rzeczywiście, wielu mieszkańców ul. Jeździeckiej ma problemy z dojazdem do Górskiej. Kiedy GDDKiA zakończy prace przy wiadukcie nad ul. Górską i nie będzie musiała korzystać z tego terenu przy budowie obwodnicy, przystąpi do realizacji nowego odcinka ul. Jeździeckiej. Dyrektor podkreśla, że nie ma mowy o żadnej wielkiej inwestycji drogowej. - Planowana droga będzie miała 3,5 metra szerokości. W niektórych miejscach powstaną tzw. mijanki. Zlokalizowana będzie w odpowiedniej odległości od karczmy.
Choć wjazd koparek na tereny zielone zawsze budzi sprzeciw, to ze zdobytych przez nas informacji wynika, że w tym wypadku może obejść się bez wielkich strat dla środowiska i mieszkańców. Oby tylko nie okazało się, że budowa drogi będzie pierwszą i ostatnią inwestycją na bulwarach, a obawy bielszczan przed zaasfaltowaniem Bulwarów Młodości okażą się uzasadnione.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 3682 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 9
kasza
Co prawda to prawda Zizul :) Niektórzy bohaterowie tego artykułu powinni siedzieć cicho.
zizul
może ktoś się zapyta niektórych właścicieli czy sprzedadzą miastu teren który należy do nich. a nie decydują o tym co ma być a nie wykupili jeszcze terenu.
Darek
jak ja słyszę że Pacia coś obiecuje i zapewnia to mnie nosi... Co raz więcej inwestycji w mieście sypie się po wybudowani... jakimś cudem wszędzie gdzie są uchybienia wypowiada sie Pacia.
8298
tymczasem na bulwarach szaleją fani crossu i quadów nie zważając na spacerujących ludzi. niestety ani straż miejska , ani policja problemu unikają, aż ktoś zostanie rozjechany
kasztelnik
CZY na przegibek mozna dojechać , czy nadal sa wyrwy , dziury i muldy
dwd
a pamietacie festyny 1 majowe ?wspaniala muzyka do potanczenia a teraz ?kazik i kult fajni dla mlodziezy a dla nas panie prezydencie 40 50 latkow ?ja wiem ze pan ma wieceja lat ale my lubimy potanczyc
wrwr
ludzie taki teren boiska ,place zabaw a tu od 20 lat nic?
dddbb
"Kiedy potok wyleje, wówczas porwie deski, a one zatrzymają się na najbliższym moście czy przepuście. I nieszczęście gotowe!"Kiedy potok wyleje, porwie też deski z ogrodu P. Nowaka oraz "elementy ruchome z posesji P. Kowalskiego. Niech więc P. Wójcik nie przesadza.

Klauzula informacyjna ›