Od wielu miesięcy toczy się gorąca dyskusja na temat spożywania napojów alkoholowych na polskich stadionach. W zeszłym roku Senat opowiedział się przeciw sejmowemu projektowi ustawy, który zapalił zielone światło dystrybutorom piwa na meczach piłkarskich. Ostatecznie zapis ten usunięto jako niezgodny z duchem postanowień ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych.
 
Teraz sprawa powraca jak bumerang, bowiem UEFA domaga się modyfikacji naszego prawa krajowego poprzez wprowadzenia zezwolenia na sprzedaż niskoprocentowego alkoholu w czasie mistrzostw Europy w Polsce. Władzom europejskiego futbolu nie w smak polski zakaz, gdyż lat sponsorami imprez tej rangi są właśnie potężne koncerny piwowarskie.
 
Kibice i chcą, i boją się
 
W krajach Europy Zachodniej problemu piwa na stadionach nie ma. Na meczach piłkarskich w najsilniejszych ligach Starego Kontynentu można swobodnie napić się złocistego napoju. - W Anglii nie ma z tym najmniejszego kłopotu - mówi mieszkający w Londynie bielszczanin Dariusz Tync, stały bywalec Emirates Stadium. - Wprawdzie na trybuny Arsenalu wnieść piwa nie wolno, ale są wyznaczone strefy, gdzie można zaspokoić pragnienie. Byłem też na meczu NBA w USA. Piwkiem można się tam raczyć nawet na trybunach.
 
Podobne doświadczenia ma na innych europejskich stadionach spiker bielskich aren sportowych, Tadeusz Paluch. - Miałem przyjemność bywać na meczach mistrzostw świata i Europy oraz spotkaniach Bundesligi, gdzie piwo w ręku kibica jest czymś jak najbardziej naturalnym.
 
Gdy do Sejmu napływały naciski ze strony władz klubów sportowych i producentów piwa, kibice dość sceptycznie odnosili się do pomysłu przywrócenia sprzedaży napoju z pianką w czasie widowisk piłkarskich. Zdaniem różnych stowarzyszeń kibiców, to właśnie z osobami nietrzeźwymi są największe problemy na trybunach.
 
Zapytaliśmy kilku bielskich pasjonatów piłki nożnej, jak zapatrują się na tę sprawę. - Aby wprowadzić sprzedaż piwa na meczach, potrzebne są nowoczesne stadiony, a na nich odpowiednie zaplecze sanitarne i liczne punkty gastronomiczne - podkreśla Marek Więckowski, częsty gość trybun przy Rychlińskiego. - Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy na naszym stadionie trzeba usunąć pijanego wyrostka ze środka zatłoczonego sektora B. Dużo zachodu i kłopotu. Musi być do tego odpowiednia przestrzeń i infrastruktura.
 
Opinię Więckowskiego podziela inny kibic piłkarski z Bielska-Białej, Wojciech Zięba. - Piwo powinno być sprzedawane tylko na nowoczesnych stadionach, a więc na takich, jakie są w Kielcach czy Lubinie. Na takich obiektach są większe standardy bezpieczeństwa, lepszy monitoring oraz - tak mi się wydaje - lepsza kultura oglądania meczów.
 
Do ważnej kwestii kultury picia alkoholu przez Polaków odniósł się inny nasz rozmówca, Wojciech Bryndza. - Zanim wprowadzimy na stadiony piwo, należy zatroszczyć się o skuteczny system identyfikacji kibiców. Tak, aby pijane i agresywne jednostki można było szybko wyeliminować. Jak się nie umie pić, to lepiej tego nie robić w ogóle - pointuje kibic.
 
Tadeusz Paluch: - Trudno oczekiwać, żeby kultura spożywania alkoholu na obiektach sportowych była inna niż w życiu codziennym. Zwłaszcza, że widowiskowo sportowe prowokuje emocje. Jak wiadomo, alkohol wzmaga uczucie animuszu, a ten nie zawsze wpływa na kulturalne zachowanie na trybunach. Byłoby jednak miło doczekać czasów, kiedy i na naszych stadionach i w halach "złoty napój" byłby czymś równie naturalnym, jak np. w Niemczech czy Austrii.
 
Stereotyp pijanego chuligana
 
Wątpliwości nie mają natomiast piwowarzy oraz osoby zarządzające klubami sportowymi. Przyczyna jest oczywista: pieniądze. - Widowisko sportowe jest rozrywką. Dlaczego więc nie można go połączyć z wypiciem kufla piwa? - pyta retorycznie rzecznik prasowy TS Podbeskidzie Jarosław Zięba, dla którego „browarek” na trybunach jest czymś oczywistym. - W Polsce problemem może być mała kultura picia i przyzwyczajenie, że na jednym kuflu nie można poprzestać. Jestem jednak przekonany, że na takich meczach, jak spotkania Podbeskidzia, gdzie nigdy nie było problemów z kibicami, i pod tym względem nasi fani zdaliby egzamin. Z punktu widzenia TS Podbeskidzie sprawa ma podwójne znaczenie. Przypomnę, że jednym ze sponsorów naszego klubu jest Grupa Żywiec S.A.
 
Być może zmiana ustawy zachęciłaby zakłady piwowarskie do śmielszych inwestycji w polską piłkę nożną. W żywieckim browarze uważają, że zezwolenie na spożywanie niskoprocentowego alkoholu przez kibiców piłkarskich jest odpowiednim krokiem w kierunku dalszego cywilizowania kultury konsumpcji piwa.- Musimy wspólnie przełamywać stereotyp pijanego pseudokibica - apeluje Sebastian Tołwiński, rzecznik prasowy Grupy Żywiec S.A. - Jest on krzywdzący dla prawdziwych fanów sportu, którzy w miłej atmosferze chcą spędzić czas wolny i w sportowej atmosferze dopingować swoich ulubieńców.
 
Browar żywiecki jest za wprowadzeniem piwa na stadiony. Pod warunkiem, że będzie ono konsumowane odpowiedzialnie i nie będzie sprzedawane nieletnim. - W Europie Zachodniej można pić piwo w czasie widowisk sportowych i nie kończy się to awanturami stadionowymi - zauważa Tołwiński. - W Polsce natomiast pseudokibice i tak bez problemu obchodzą zakaz, kupując alkohol 20 - 30 m od stadionu.
 
Życie uczy, że jeśli kibic będzie chciał przyjść pijany na mecz, to w ekspresowym tempie wychyli „pod chmurką” kilka puszek bądź butelek piwa zakupionych w pobliskim sklepie, a później zasiądzie na trybunach. Problem nie tkwi więc w zakazach, lecz w mentalności i respektowaniu obowiązującego już prawa.
 
Paweł Hetnał