Wyruszyli z Bielska-Białej i w ciągu 20 dni zamierzają odwiedzić 11 państw, aby dotrzeć do wybrzeża Atlantyku w Portugalii. Po drodze zwiedzają najciekawsze miejsca, jedzą na bruku i śpią na plaży. Zobaczcie, jak piękne jest Monako nocą...
 
Pierwszym przystankiem po naszej dwunastogodzinnej podróży jest Werona. Zwiedzamy starą część miasta. Wchodzimy na Torra dei Lamberti, oglądamy amfiteatr i łapiemy Julię za pierś, co ma nam przynieść szczęście w miłości. Po południu jedziemy nad otoczone górami Jezioro Garda, a noc spędzamy na polanie przed winnicą. Za tę grzeczność odwdzięczamy się jej właścicielowi... szarlotką.

Skoro świt wyruszamy do Florencji, która zachwyca nas swoją zabytkową architekturą. Najbardziej imponujące są most Vecchio i katedra Santa Maria del Fiore. Przed domem Dantego szukamy jego twarzy, która ukazuje się po polaniu wodą brukowej uliczki. Kolejną dość niespokojną noc spędzamy na plaży miasta Forte dei Mari. O dziwo, budzi nas deszcz, więc udajemy się w kierunku Lazurowego Wybrzeża.

W drodze przeprawiamy się przez góry, gdzie napotykamy na gęstą mgłę i spadające kamienie. Zamknięty odcinek trasy zmusza nas do zmiany planów. Odpuszczamy Verazzę i jedziemy do Monaco. Jesteśmy pod wrażeniem eleganckiego i okazałego miasta. Jadąc trasą rajdu Monte Carlo, docieramy do kasyn, których przepych przyprawia nas o zawrót głowy. Obok parkują wyłącznie luksusowe samochody.
 
Z Monte Carlo jedziemy bezpośrednio do Francji. Nicea wita nas pięknym wschodem słońca, a my zmęczeni, ale zadowoleni - zasypiamy.
 
Jakub Hurnik

Jest to pierwsza relacja uczestników europejskiej wyprawy Stowarzyszenia „Szeroki Horyzont”, o której szczegółowo pisaliśmy w artykule Wielkie wakacje pod chmurką. Nasz portal jest patronem medialnym tej fascynującej podróży przez pół kontynentu.