Wczoraj przed północą straż pożarna otrzymała informację o pożarze mieszkania w budynku wielorodzinnym na bielskim osiedlu Karpackim. Osoba zgłaszająca stwierdziła, iż widzi płomienie w lokalu naprzeciwko. Strażacy mieli duży problem z dotarciem na miejsce zdarzenia.
 
Na szczęście, tym razem obeszło się bez ofiar i strat materialnych. Okazało się, że przyczyną alarmu była patelnia pozostawiona na gazie bez dozoru. Płonący w niej olej rozpryskiwał się po całym pomieszczeniu kuchennym. Strażacy mieli duży problem z dotarciem na miejsce zdarzenia ze względu na pojazdy zaparkowane na drogach osiedlowych i przeciwpożarowych. Właściciel lokalu sam ugasił pożar przed przybyciem straży.
 
 - Gdyby strażacy zostali wezwani do większego pożaru, gdy niezbędne jest użycie ciężkich samochodów gaśniczych i rozłożenie drabiny mechanicznej, wtedy mogłoby się okazać, że pomoc może nie dojść na czas - tłumaczy Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej. - Źle zaparkowany samochód, to kilkanaście sekund dłuższy dojazd strażaków na miejsce zdarzenia oraz dłuższe oczekiwanie na pomoc. To czas decydujący nieraz o życiu lub śmierci.
 
ab