Zabito wiarę, nadzieję i miłość
W latach 20-tych minionego wieku do Gimnazjum Polskiego w Bielsku, gdzie obecnie mieści się I LO im. M. Kopernika, uczęszczali Stefan Sułkowski oraz Franciszek Luranc. Dziesięć lat później porucznik Sułkowski i podporucznik Luranc zostali zamordowani przez NKWD strzałem w tył głowy. Wczoraj w parku Słowackiego, który znajduje się w sąsiedztwie gmachu gimnazjum posadzono dwa dęby na pamiątkę dwóch zamordowanych absolwentów. W hołdzie pomordowanym w 1940 i ofiarom katastrofy lotniczej z 10 kwietnia 2010 roku postawiono także tablicę.
"Tam na nieludzkiej ziemi, zabito wiarę, nadzieję, miłość. Jednym strzałem w tył głowy" (ojciec Józef Joniec).
Ocalili Katyń od zapomnienia
Życie pisze dziwne scenariusze. To zdanie powtarzane jest przez ostatnie dni ze szczególną intensywnością. Wczoraj część bielszczan po raz kolejny dosadnie uświadomiła sobie jego prawdziwość. Dęby zostały zasadzone w ramach akcji „Katyń... ocalić od zapomnienia”. Celem tego projektu jest upamiętnienie polskich oficerów zamordowanych w Katyniu oraz uświadamianie młodym Polakom ogromu tej tragedii i bohaterstwa polskich żołnierzy. Zamysł był taki, żeby zasadzić 21 857 dębów. Jedno drzewo, to jedno nazwisko z listy katyńskiej. Do dziś zasadzono 2 763 drzew.
W poniedziałek, 12 kwietnia 2010 r. w ogrodach Pałacu Prezydenckiego w Warszawie w ramach programu ″Katyń… ocalić od zapomnienia″ miała się odbyć uroczystość posadzenia Dębu Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej. Udział miał w niej wziąć prezydent RP Lech Kaczyński, który objął patronat honorowy nad programem. Inicjatorem akcji oraz pomysłodawcą sadzenia dębów był ojciec Józef Joniec. Na zaproszenie prezydenta, 10 kwietnia poleciał razem z nim na uroczystość upamiętnienia ofiar zbrodni katyńskiej…
W chwili, kiedy osoby zgromadzone w parku Słowackiego wspominały ojca Jońca i sadząc kolejne dęby wypełniali jego testament, w sanktuarium Matki Bożej Nauczycielki Młodzieży w Warszawie trwały przygotowania do pogrzebu ojca Jońca, który miał się rozpocząć tego dnia popołudniu.
Zasadzili pamięć o bohaterach
Oprócz uczniów I LO, na wczorajszej uroczystości obecnych było wielu oficjeli, także wojskowych. Nie zabrakło przedstawicieli rodzin katyńskich, w tym krewnych ppor. Luranca i por. Sułkowskiego. - Stefan Sułkowski był moim wujkiem. W grudniu 39 wysłał taki list: „Proszę powiadomić moją mamusię, że jestem cały i zdrowy. Jestem w Rosji. Przesyłam świąteczne życzenia” - odczytał z pożółkłego kawałka bratanek oficera, Piotr Sułkowski.
- Wszyscy zdawali się znać prawdę, ale nikt o niej nie mówił. Nigdzie nie można było tej prawdy znaleźć, w podręcznikach czy gdziekolwiek indziej - kontynuował Andrzej Skowron, siostrzeniec Stefana Sułkowskiego, absolwent LO im. M. Kopernika. Wspominał też, że w latach 70-tych rodzina postawiła tablicę pamiątkową po wujku na rodzinnym grobowcu przy ul. Grunwaldzkiej. - Wtedy to była duża odwaga, żeby zdecydować się taką tablicę umieścić na grobie. Dziwne też, że jej nie zniszczono. W Warszawie, ilekroć jakiś krzyż poświęcony Katyniowi był stawiany, to po nocy już go nie było. Nie mówiąc już o ludziach, którzy go stawiali... co ich spotykało - opowiadał pan Andrzej.
Siostrzenica porucznika Franciszka Luranca: - Teraz już nawet nie ma kogo pytać o wydarzenia z tamtych lat. Wszyscy poumierali. Ja prawie nie znałam wujka, a w tamtych czasach nawet rodzice bali się mówić, jak było naprawdę.
Morderca był jeden
Zbrodnia katyńska była tragedią także dla rodziny Wandy Sadlik, prezesa Stowarzyszenia Rodzina Katyńska w Bielsku-Białej, która była obecna na wczorajszej uroczystości. Jej ojciec pracował w konnej policji w Bielsku. Został zamordowany w Miednoje. - Masowe groby Polaków odkryli w 1943 roku Niemcy. Oni mówili, że to Sowieci, tamci natomiast wskazywali na Niemców. Dla nas było jednak jasne, kto jest mordercą odpowiedzialnym za tę tragedię - opowiada pani Wanda.
- W niemieckich gazetach zaczęli publikować nazwiska ofiar. Ale nawet jeśli na tej liście nie było czyjegoś męża czy ojca, to i tak rodzina spodziewała się, że został zamordowany. Tyle, że nie zidentyfikowano jeszcze jego ciała. Czy czekaliśmy na przyznanie się do winy? Pewnie trochę tak, ale my i tak wiedzieliśmy swoje, choć nie mówiło się o tym głośno. Przyznanie się Rosjan było więc dla nas ważne z innego powodu. Oznaczało, że pojawiła się nadzieja na prawdziwą wolność, na wyjście z tego zakłamania.
xxx
Stefan Sułkowski urodził się w roku 1908 w Aleksandrowicach. W 1930 roku ukończył Gimnazjum Polskie w Bielsku w klasie 8b. W kampanii wrześniowej był porucznikiem w 21. pułku artylerii lekkiej 21. Dywizji Piechoty Górskiej. W niewoli sowieckiej został osadzony w obozie w Starobielsku. W kwietniu 1940 roku zamordowany przez NKWD w Charkowie strzałem w tył głowy. Awansowany pośmiertnie przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do stopnia kapitana.
Franciszek Luranc w 1929 roku ukończył Gimnazjum Polskie w Bielsku. Był działaczem Ogólnopolskiego Związku Akademickiego Młodzieży Ludowej i Związku Młodzieży Wiejskiej, publicysta „Znicza”. W kampanii wrześniowej podporucznik w 4. pułku strzelców podhalańskich 21. Dywizji Piechoty Górskiej. W niewoli sowieckiej został osadzony w obozie w Kozielsku. W kwietniu 1940 roku zamordowany przez NKWD w Katyniu strzałem w tył głowy. Awansowany pośmiertnie przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego do stopnia porucznika.
Magdalena Dydo
Artykuł wyświetlono 4184 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 1
andy
to na który pomnik Katyński mam teraz składać kwiaty, tamten jest już be? o tempora, o mores

Klauzula informacyjna ›