W sobotnią noc bielszczanka pozostawiła uchylone drzwi do swojego mieszkania. Gdy się przebudziła, z przerażeniem odkryła, że została okradziona. Przybyli na pomoc policjanci ujęli złodzieja, który schował się w... szafie piętro wyżej.
 
Kiedy spała, złodziej prześliznął się do jej mieszkania i skradł laptopa, telefon komórkowy oraz zegarek. Pokrzywdzona obudziła się nad ranem i stwierdziła brak cennych rzeczy, których wartość wyceniła na 5 tys. zł. Najpierw rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. Z innego aparatu telefonicznego zadzwoniła na skradzioną komórkę, której sygnał usłyszała w mieszkaniu piętro wyżej. O swoich spostrzeżeniach poinformowała policję.
 
W mieszkaniu należącym do jej sąsiada nikt nie reagował na pukanie do drzwi wejściowych. Kiedy dzielnicowy przedostał się na balkon, zauważył na stoliku wszystkie skradzione przedmioty. Policjanci przez uchylone drzwi balkonowe przedostali się do mieszkania. Następnie odnaleźli właściciela, który ukrył się w szafie, chcąc uniknąć zatrzymania.

Skradzione mienie zwrócono właścicielce. 24-letni mężczyzna usłyszał już zarzuty kradzieży. Grozi mu do pięciu lat więzienia.
 
ab