Tysiące wywieszonych przez bielszczan flag z kirem są symbolem żałoby, którą przeżywają teraz wszyscy Polacy. Dwa dni temu pisaliśmy, że mieszkańcy naszego miasta chcą się zjednoczyć w bólu i wspólnie oddawać hołd zmarłemu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Do końca jednak nie wiedzą, gdzie mają to zrobić. Dlatego młodzi bielszczanie postanowili zorganizować Marsz Milczenia w intencji ofiar katastrofy w Smoleńsku.
To naprawdę wzruszający widok dla każdego Polaka, kiedy idąc chodnikiem, widzimy na bielskich kamienicach dziesiątki biało-czerwonych flag. Większe, mniejsze, z orzełkiem lub bez - wszystkie dumnie powiewają na wietrze. Tylko mała, czarna wstążeczka boleśnie przypomina, że przed kilkoma dniami naszą Ojczyznę spotkała największa tragedia w jej powojennej historii. Nikt się nie umawiał, nikt nie nawoływał, nie zmuszał do kupna. Wszyscy z potrzeby serc i sumień sami odszukaliśmy na strychu lub zakupiliśmy w sklepie flagi narodowe.
Flaga, to brzmi dumnie
 - Zabrakło nam polskich flag - poinformowała nas we wtorkowy poranek Jadwiga Górkiewicz, współwłaścicielka Biel-Flagu, firmy  zajmującej się sprzedażą i produkcją flag. - Wszystkie zostały wykupione - duże flagi, które można wywiesić za oknem, oraz małe, do umieszczenia na samochodzie, a nawet takie na autobusy. Na bieżąco staramy się uzupełniać braki i szyjemy nowe.
Takiego boomu flagowego nie było nawet pięć lat temu, kiedy zmarł Papież. Górkiewicz mówi, że nie było jeszcze czasu na jakiekolwiek bilanse, bo cały czas firma pracuje pełną parą. Z szacunków jednak wynika, że w tym tygodniu sprzedano kilka tysięcy flag! Nasza rozmówczyni podkreśla, że wśród jej klientów w ciągu ostatnich dni było bardzo wielu młodych ludzi. To krzepi.
Ale wywieszanie symboli narodowych, to nie jedyny sposób, w jaki bielszczanie czczą pamięć ofiar smoleńskiej tragedii. Ludzie masowo kupują znicze. Jedni udali się pod kościół, inni postawili lampki przed ratuszem. Młodzi Demokraci z Bielska-Białej postanowili „zebrać” te wszystkie osoby i na czwartkowy wieczór zaplanowali Marsz Milczenia.
Milcząca pamięć
 - W poniedziałek spotkaliśmy się na zebraniu naszego koła - opowiada Szymon Pachla, sekretarz Stowarzyszenia Młodzi Demokraci - Koło Bielsko-Biała. - Poszliśmy wpisać się do księgi kondolencyjnej w ratuszu, a potem udaliśmy się pod kościół Opatrzności Bożej. Pomyśleliśmy wtedy, że warto zorganizować taki przemarsz dla wszystkich bielszczan, którzy chcieliby oddać hołd ofiarom katastrofy pod Smoleńskiem.
W informacji nadesłanej do naszej redakcji organizatorzy Marszu Milczenia napisali: „W tych trudnych chwilach dla Narodu Polskiego powinniśmy być razem, niezależnie od poglądów politycznych i społecznych. Niech najwyższa ofiara, jaka została złożona w Smoleńsku przez naszych przedstawicieli - polskich patriotów, połączy nas we wspólnej żałobie. Śmierć w katastrofie poniosły osoby, dla których Polska była dobrem najwyższym, dlatego nie pozostańmy obojętni na tę tragedię. Prosimy o zabranie ze sobą flag narodowych, zniczy, kwiatów, wieńców oraz zdjęć ofiar.”
Pochód ma wyruszyć w czwartek o godz.19.00 z pl. Chrobrego. W drodze pod kościół p.w. Opatrzności Bożej uczestnicy przemarszu udadzą się ulicami: Przechód, Barlickiego, 11 Listopada i Szkolną. Na placu Opatrzności Bożej będzie można zapalić znicze i położyć kwiaty pod tablicą upamiętniającą Ofiary Ziemi Katyńskiej. O godz. 20.00 odbędzie się msza w intencji ofiar. - Ponieważ przemarsz będzie się odbywał zarówno ulicami, jak i chodnikami, jego uczestników prosimy o przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa ruchu drogowego - apeluje Pachla. Na przemarsz Młodzi Demokraci zaprosili także lokalnych polityków.
Ludzie są zdezorientowani
Tymczasem część bielskich radnych przygotowuje się do wyjazdu na pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki. Nie wiadomo jeszcze, czy delegacja naszego samorządu - w której na pewno znajdą się prezydent Jacek Krywult i przewodniczący Rady Miejskiej Jarosław Klimaszewski - pojedzie jedynie na pogrzeb prezydenckiej pary w Krakowie czy także na sobotnie uroczystości żałobne do Warszawy. Można się bowiem domyślać, że w sobotę i niedzielę oba miasta zostaną zupełnie sparaliżowane. Przyjezdni będą się musieli zatrzymywać prawdopodobnie daleko od granic miast. Bielska delegacja musi więc przemyśleć plan podróży.
W tej niezwykłej sytuacji ludzie są zdezorientowani. Nawet władze centralne nie bardzo wiedzą, jak się zachować w dniach żałoby po tragicznej śmierci prawie stu osób, w tym urzędującego i byłego prezydenta RP. Rzecznik prezydenta Bielska-Białej Tomasz Ficoń podkreśla, że nie ma procedur, która precyzyjnie opisują, jak należy się zachować w takich sytuacjach.
 - Rzecz jasna, udekorowane kirem flagi opuszcza się do połowy masztu i odwołuje imprezy masowe. Ale pozostałe działania są w jakimś sensie intuicyjne. Na takiej zasadzie wystawiliśmy księgę kondolencyjną oraz zawiesiliśmy flagi narodowe na autobusach MZK.
Władze miasta długo zastanawiały się, czy postawić telebim na placu Ratuszowym, na którym bielszczanie mogliby oglądać transmisję z pogrzebu prezydenckiej pary. Ostatecznie pomysł upadł.
Magdalena Dydo