Zatrzymano bombowego żartownisia
Policja zatrzymała 21-latka podejrzanego o wywołanie fałszywego alarmu w bielskich sądach. Aby zatelefonować do dyżurnego z informacją o podłożeniu bomby, sprawca pożyczył telefon komórkowy od znajomej, a następnie zniszczył aparat.
W dniu 9 maja oficer dyżurny policji odebrał telefoniczne zgłoszenie o bombie podłożonej w bielskim sądzie. Na miejsce skierowano policjantów i służby ratunkowe. Z czterech budynków ewakuowano ponad 500 osób. Policyjni pirotechnicy wraz z psem szkolonym do poszukiwania materiałów wybuchowych skrupulatnie sprawdzili każde pomieszczenie. Alarm okazał się fałszywy. W tym samym czasie kryminalni szukali sprawcy.
W tych dniach śledczy ustalili i zatrzymali "bombowego żartownisia". Zgromadzony materiał dowodowy dostarczył podstaw do przedstawienia mu zarzutów. Z ustaleń wynika, że bielszczanin pożyczył telefon komórkowy od swojej nieletniej koleżanki. Zatelefonował do dyżurnego z informacją „o bombie”, a następnie zniszczył aparat. Myślał, że uda mu się w ten sposób uniknąć zatrzymania.
Prokurator zastosował wobec mężczyzny dozór policyjny. Teraz musi się zgłaszać do komendy pięć razy w tygodniu. Grozi mu nawet osiem lat więzienia. W przypadku skazania prawomocnym wyrokiem zmuszony będzie uregulować koszty policyjnej akcji sięgające 60 tys. zł.
ab
Artykuł wyświetlono 1564 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 4
ja
ale to musi byc przykre dla rodziców ,że wychowali takiego imbecyla ...
jaar
Pożyczył, a potem zniszczył aparat... Sherlock Holmes fałszywych alarmów :)
Ratownik
No to ciekawe rzeczy się dzieją w naszym mieście. Idiota nie zdaje sobie sprawy z tego, że informując o bombie w sądzie, paraliżuje całą tamtejszą okolicę, nie tylko same gmachy sądu. Przecież standartowe procedury wymagają ewakuacji w tym wypadku nie tylko gmachu ale także całej okolicy. Do tego doliczmy wyłączenia prądu, gazu no i...panikę, która dla niejednego może zakończyć się po prostu zawałem serca i śmiercią.

Klauzula informacyjna ›