Przez trzy miesiące przyjeżdżał na bielskie stacje paliw swoim mitsubishi wyposażonym za każdym razem w inne tablice rejestracyjne. Po zatankowaniu do pełna, odjeżdżał, nie regulując rachunku. Kiedy go zatrzymano, nie krył dziwienia. Zdążył w sumie ukraść 500 litrów paliwa.
 
Mężczyzna przyjeżdżał na stacje paliw bordowym mitsubishi carismą. Za każdym razem auto wyposażone było w inne tablice rejestracyjne, które kradł z porzuconych wraków. Tankował do pełna i odjeżdżał, nie regulując rachunku. Po zatankowaniu, wyrzucał tablice do rzeki lub na śmietnik. Prowadzone w tej sprawie przez bielską policję czynności operacyjne doprowadziły do ustalenia personaliów rabusia. Kiedy go w środę zatrzymano, nie krył zdziwienia. Sądził, że jego pomysł na tankowanie za darmo jest doskonały.
 
Dotychczas udowodniono mu dokonanie sześciu kradzieży na stacjach przy ul. Andersa, Cieszyńskiej i Partyzantów. Przez trzy miesiące ukradł łącznie 500 litrów paliwa o wartości blisko 3 tys. zł. Był na tyle zuchwały, że kierował autem pomimo braku prawa jazdy, które zatrzymano mu przed sześcioma laty za jazdę w stanie nietrzeźwości. Mitsubishi zakupił przed rokiem, lecz celowo nie przerejestrował samochodu na swoje nazwisko. Nie ubezpieczył też pojazdu i nie posiadał aktualnych badań technicznych.
 
Wczoraj 53-letniemu mężczyźnie przedstawiono zarzuty kradzieży. Przestępstwo to zagrożone jest karą do pięciu lat więzienia. Złodziej odpowie też za liczne wykroczenia. Postępowanie trwa i niewykluczone, że zostaną mu przedstawione kolejne zarzuty.
 
ab