Należące do prywatnych przewoźników busy notorycznie blokują ostatnio zatoki autobusowe. - To się skończy w najbliższym czasie - mówi prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult, który podjął już zdecydowane działania w tej sprawie.

Litania skarg pasażerów na zachowanie kierowców busów jest długa. Bardzo szybka jazda, nieprzestrzeganie przepisów, zabieranie większej liczby osób niż jest to przewidziane względami bezpieczeństwa (zdarza się, że pasażer z braku innego miejsca stoi tuż obok kierowcy), jeżdżenie skrótami bez informowania pasażerów o zmianie trasy. Narzekają też kierowcy innych pojazdów, którym busy niejednokrotnie zajeżdżają drogę, wymuszając pierwszeństwo.

Ostatnio w Bielsku-Białej doszedł do tego kolejny zarzut. Okazuje się, że od jakiegoś czasu największe przystanki „robią” za parkingi dla busów, które już po zabraniu wszystkich chętnych pasażerów nie odjeżdżają, tylko nadal stoją na przystanku, przez kilka, a zdarza się, że i kilkanaście minut. Po co? Można się domyślać, że chodzi o to, by zgarnąć jak największą liczbę pasażerów. Tyle że ta swoista okupacja zatok autobusowych jest sporym utrudnieniem dla autobusów MZK i PKS. Narzekają również pasażerowie, którzy już zajęli miejsce w busie. Kiedy zniecierpliwieni pytają o godzinę odjazdu, słyszą zwykle od kierowcy busa, że nastąpi to za moment, po czym i tak czekają kilka minut.

Problem - znany tym, którzy podróżują komunikacją miejską - zauważyli również radni. Przemysław Drabek na ostatniej sesji bielskiej Rady Miejskiej określił to, co się dzieje na przystankach, mianem wolnej amerykanki. Zwrócił uwagę zwłaszcza na duży przystanek na ulicy Piłsudskiego, na którym zatrzymuje się większość autobusów i busów. - Czy nie można tej sytuacji jakoś rozwiązać? - pytał prezydenta Przemysław Drabek.

Prezydent Jacek Krywult potwierdził, że problem istnieje i użył nawet mocniejszych słów niż radny. - To, co się dzieje, to jest skandal. Okazuje się, że na naszych przystankach może stać każdy, a my nie możemy nic zrobić, bo takie jest chore prawo - mówił Jacek Krywult. Mimo to obiecał dokładniej przyjrzeć się sprawie.

W rozmowie z „Kroniką” po kilku dniach prezydent był już  zdecydowany. - Te busy nie mają prawa tam stać, to nie jest parking. Dochodzi do tego, że jeden bus stoi na początku zatoczki, drugi na końcu, a w środek ma się zmieścić autobus. To się skończy w najbliższym czasie, już zajęła się tym straż miejska - mówi prezydent Jacek Krywult.

Tekst i foto: WOJCIECH MAŁYSZ