Podopieczni Roberta Kasperczyka nie zatrzymali dziś rozpędzonej poznańskiej lokomotywy. Drużyna Lecha po bramce niezawodnego Rudneva pokonała bielskie Podbeskidzie 1:0 i nadal liczy się w walce o mistrzostwo Polski.
 
Na boisku w Poznaniu bardzo długo zanosiło się na niespodziankę. „Górale” dzielnie walczyli z faworyzowanym „Kolejorzem”, ale w 86. minucie ich starania o dowiezienie do końca korzystnego rezultatu legły w gruzach. Fatalny błąd w niegroźnej sytuacji popełnił Damian Byrtek, a ratujący zespół przed utratą bramki Mateusz Bąk faulował w polu karnym Bartosza Ślusarskiego. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Artjom Rudnev, który pewnym uderzeniem zapewnił swojej drużynie nie tylko trzy punkty, ale także grę w przyszłym sezonie w europejskich pucharach. Podopieczni Mariusza Rumaka wciąż mogą sięgnąć po mistrzostwo Polski.
 
„Górale” od sześciu potyczek nie potrafią zdobyć kompletu punktów. Ostatni raz ta sztuka udała im się 24 marca w starciu z Lechią w Gdańsku. Po zapewnieniu sobie gry w ekstraklasie w następnym sezonie, podopiecznych Roberta Kasperczyka ogarnęła dziwna niemoc. Nie są w najlepszej dyspozycji, choć pod tym względem mecz z Lechem nie wypadł najgorzej. To dobrze, że ten sezon kończy się w najbliższą niedzielę. Po pierwsze dlatego, że tak kiepsko grających bielszczan już chyba nikt nie chce oglądać. Po drugie, w meczu z warszawską Polonią staną przed ostatnią w tym sezonie szansą na rehabilitację.

                                              Lech Poznań - Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:0 (0:0)
Bramka: Rudnev (86 min.)
 
Lech: Burić - Możdżeń, Wojtkowiak, Kamiński, Henriquez (90. Wołąkiewicz) - Ubiparip, Injac, Murawski, Tonev (67. Kikut) - Rudnev, Ślusarski (90. Drewniak).
 
Podbeskidzie: Bąk - Sokołowski, Sourek, Konieczny (28. Byrtek), Król - Sacha (74. Ziajka), Nather, Łatka, Cohen, Patejuk - Demjan (60. Malinowski).
 
KB