Poprawa pogody i zdecydowanie wyższe temperatury spowodowały, że liczba pożarów suchych traw i zarośli znowu wzrasta. Tylko w czasie minionej doby bielscy strażacy interweniowali aż sześciokrotnie.
 
Przedwiośnie i wiosna, to okres najtrudniejszy dla strażaków. Jak Polska długa, palą się wtedy przydrożne rowy, skarpy oraz trzcinowiska na wysychających stawach i torfowiskach. Utrzymuje się moda na bezmyślne podpalanie wszystkiego, co porośnięte jest usychającą trawą. Gęsty dym pochodzący z wypalania jest bardzo niebezpieczny nie tylko z powodu zatruwania atmosfery. Na drogach ogranicza widoczność, przez co - podobnie jak we mgle - dochodzi do wielu wypadków i kolizji.
 
 - Prosimy mieszkańców powiatu bielskiego o zaniechanie wypalania traw i pozostałości roślinnych - apeluje Patrycja Pokrzywa z PSP w Bielsku-Białej.
 
W ciągu ostatniej doby najczęściej paliły się trawy na nasypach kolejowych na terenie Czechowic-Dziedzic, Kaniowa i Bestwinki. Od marca bielska straż pożarna odnotowała już ponad 250 takich pożarów, z tego 70 na terenie Bielska-Białej. Podpalenia są przyczyną poważnych strat materialnych, a także osobistych tragedii.
 
ab