Kierowca 15-tonowego tira wjechał w wąską uliczkę Jeździecką, gdzie uszkodził słup energetyczny, a następnie utknął w błocie. Policjantom tłumaczył, że prowadziła go nawigacja. Łatwo zgubić drogę, gdy się ma we krwi blisko 3 promile alkoholu.
 
Do zdarzenia doszło w bielskiej Straconce. 36-letni kierowca ciągnika siodłowego z naczepą przewoził chemię gospodarczą, łącznie 10 ton ładunku. Z ul. Górskiej wjechał w wąską Jeździecką, gdzie najpierw uderzył w słup energetyczny, a następnie ugrzązł w błocie. Próbował wyjechać na główną ulicę, wycofywał pojazd, angażował też przechodniów do pomocy, ale ostatecznie manewr wyjechania 25-tonowym „kolosem” się nie powiódł.
 
Świadkowie zdarzenia wezwali na miejsce policję. Kierowca mętnie tłumaczył, że tak poprowadziła go nawigacja. Badanie alkomatem wykazało, że mężczyzna miał we krwi blisko 3 promile alkoholu. Zatrzymano mu prawo jazdy. Grozi mu do dwóch lat więzienia. Jako zawodowy kierowca, najprawdopodobniej straci pracę.
 
ab