Skacząc przez miasto...
Wśród młodych bielszczan lubiących sport można znaleźć trenujących parkour - dyscyplinę, która w Polsce uprawiana jest od kilku lat. Do zajmowania się nią wystarczą dobre buty, luźny ubiór, przestrzeń miejska, pogodna aura i... własne ciało.
Ta forma aktywności fizycznej polega na jak najszybszym przemieszczeniu się z jednego miejsca do drugiego w aglomeracji miejskiej, używając wyłącznie własnego ciała, bez pomocy jakiegokolwiek sprzętu przy pokonywaniu przeszkód, jakimi mogą być np. murki, barierki czy poręcze. Do parkouru konieczna jest dobra kondycja. - W parkourze każdy mięsień jest najważniejszy, dlatego tak ważne jest przygotowanie fizyczne, czyli dbanie o kondycję, sprawność, siłę mięśni i ich rozciągnięcie - mówi jeden z założycieli Stowarzyszenia Parkour Bielsko-Biała, 19-letni, Igor Polok.
Obok treningu fizycznego młodzież uprawiająca parkour poświęca czas na trenowanie technik. - Jest to bardzo monotonna praca, polegająca na licznych powtórzeniach, by mózg był w stanie zapamiętać daną czynność, która musi być wykonywana płynnie. Poza tym trzeba być pewnym w stu procentach wykonywania danej techniki skoku - tłumaczy Igor Polok.
W parkourze nie ma rywalizacji, a traceurzy (osoby uprawiające parkour) pomagają sobie nawzajem. Poza tym podkreślają, że nie istnieje górna granica w pokonywaniu miejskich przeszkód, gdyż zawsze można wykonać coś jeszcze lepiej. Trenujących trudno wypatrywać w najbardziej tłocznych miejscach miasta, gdyż - jak sami mówią - nie robią tego dla szpanu, lecz dla samych siebie. Ich treningi odbywają się również w hali bielskiego LO im. M. Kopernika.
Reakcje ludzi na widok uprawiających tę nietypową dyscyplinę są różne: - Ludzie myślą że jesteśmy wandalami. Jeżeli my skaczemy na barierkach, to one są nam potrzebne, by móc się dalej rozwijać. Skoro na niej trenuję, to po co mam ją niszczyć? Przecież jest mi potrzebna do treningów. Nigdy nam się nie zdarzyło zniszczyć jakiejś własności prywatnej, własności miasta. Staramy się dbać o miasto, w którym ćwiczymy i którego nazwę mamy w szyldzie - wyjaśnia Igor Polok i zaznacza, że takie reakcje są jednak rzadkością. - Często podchodzą do nas ludzie starsi i interesują się tym co robimy. Mówią, że gdyby byli młodsi, sami by tak poskakali...
Stowarzyszenie Parkour Bielsko-Biała jest jedyną oficjalnie zarejestrowaną w Polsce grupą zrzeszającą traceurów. W jego szeregi nie zostają przyjmowane osoby palące i nadużywające alkoholu. Obok promocji zdrowego trybu życia stowarzyszenie zajmuje się organizacją różnych imprez, które również mają za cel popularyzowanie tej dyscypliny. Na swoim koncie członkowie stowarzyszenia mają między innymi współorganizację kilku ogólnopolskich imprez, takich jak Ogólnopolski Zlot Parkour we Wrocławiu. Natomiast na bielskim podwórku tradycyjnie już od pięciu lat organizują mityngi na rozpoczęcie i zakończenie wakacji. - Planujemy imprezę trzydniową na początek wakacji, obóz treningowy, na który zaprosimy najprawdopodobniej traceurów albo z Rosji, albo z Ukrainy - dodaje Igor Polok.
Swoje talenty wykorzystują nie tylko dla siebie, ale poprzez ich prezentacje starają się pomagać tym, którym ta pomoc jest potrzebna: - Myśleliśmy również nad założeniem fundacji, gdyż angażowaliśmy się w różnego rodzaju akcje charytatywne. Mamy na razie plan połączenia się z bielską Fundacją Drachma, zajmującą się młodzieżą. Poprzez pokazy moglibyśmy promować zarówno siebie, jak i tę fundację. Zależy nam głównie na działaniu tutaj, w naszym mieście. Chcielibyśmy być bardziej zauważeni przez miasto i udowodnić, że potrafimy coś zorganizować na bardzo wysokim poziomie - dodaje 16-letni członek stowarzyszenia, Dawid Bargiel.
Maciej Kiełbas
.jpg)

Klauzula informacyjna ›