Postawiła na nogi całą policję
Bielska policja wytropiła sprawczynię fałszywego alarmu bombowego, który kilka dni temu sparaliżował pracę Sądu Rejonowego w Żywcu. Jest nią 15-letnia wychowanka jednej z placówek opiekuńczo-wychowawczych w Bielsku-Białej.
Dziewczyna zadzwoniła na policję w czwartek ok. godz. 11.40 i powiadomiła, że w budynku sądu w Żywcu jest podłożony ładunek wybuchowy. Od razu zabezpieczono wskazany budynek i ewakuowano wszystkie przebywające w nim osoby. W miejsce zdarzenia skierowano policjantów z zespołu minersko-pirotechnicznego, przewodników psów służbowych do wykrywania ładunków pirotechnicznych, strażaków, pogotowie ratunkowe, energetyczne i gazowe.
Funkcjonariusze dokładnie sprawdzili budynek. Nigdzie nie znaleziono bomby. Kolejne czynności zmierzały do ustalenia sprawcy alarmu, co udało się dzięki zakrojonej na szeroką skalę pracy policjantów z wydziału kryminalnego KMP w Bielsku-Białej. Dotarli oni do 15-letniej sprawczyni całego zamieszania, która podczas przesłuchania nie potrafiła sensownie wytłumaczyć powodów swojego postępowania. Jej sprawą zajmie się sąd rodzinny i nieletnich.
Każdy sygnał o podłożeniu ładunku wybuchowego policja traktuje bardzo poważnie. Sprawca fałszywego alarmu odpowiada za przestępstwo z artykułu 224a kodeksu karnego. Przewiduje on karę do ośmiu lat pozbawienia wolności oraz obciążenie kosztami interwencji służb biorących udział w akcji.
ab
Artykuł wyświetlono 1401 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 2
Gross
Co za głupie dziewczę??? Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że coś takiego jak sąd znajduje się zazwyczaj w centralnych dzielnicach miasta, często starych i gęsto zabudowanych, co sie wiąże z nieco szerszą ewakuacją niż tylko ten obiekt, który został objęty alarmem, a także wiąże się z większymi trudnościami dla służb dojeżdżających cięzkimi wozami, co jest spowodowane niczym innym a jedynie po prostu wąskim wymiarem uliczek, co mocno utrudnia manewrowanie nimi. Poza tym to korki na drogach pozostałych, spóźnienia do pracy, szkoły i...zaległości. Nie wspomnę już o stratach, jakie ponosi dystrybutor prądu i gazu. Przecież wtedy trzeba odciąć te media na klika godzin. Bez prądu nie da się zaś pracować, bo potrzebny jest dla zasilania choćby routerów internetowych, bo laptopy popracują kilka godzin na goło. No i to, że te służby mogą być gdzieś indziej potrzebne, a nie mogą się zjawić, bo wszystko zajmuje się bombą, której nie ma. Idiotka...kompletna idiotka i tyle. Jeszcze dorzuciłbym jej zarzut zniewagi powagi organu resortowego, jakim jest sąd. No i te koszty...jak rodzice będą musieli sprzedać nowo kupione auto czy dom, ciekawe jak wtedy będzie ta głupia małolata śpiewać w sądzie....nomen...omen. Do poprawczaka z nią i tyle

Klauzula informacyjna ›