Wbrew pozorom, miasto w sercu Beskidów nie jest płucami Śląska. W Bielsku-Białej od lat utrzymują się ponadnormatywne stężenia zanieczyszczeń w powietrzu, co rejestrują punkty pomiarowe przy ulicy Zofii Kossak-Szczuckiej i 3 Maja. Szczególnie wysokie wartości uzyskują takie wskaźniki, jak benzo-a-piren i pył zawieszony PM 10.
 
Główną przyczyną ponadnormatywnego występowania tych trujących związków w powietrzu jest w okresie zimowym emisja z indywidualnego ogrzewania budynków, a we wszystkich pozostałych okresach - nadmierny ruch samochodowy. W dużym stopniu do wysokich poziomów tych wskaźników przyczynia się palenie śmieci, zarówno w piecach, jak i w innego typu paleniskach. Czy osoby pozbywające się śmieci w ten sposób zdają sobie sprawę, że strzelają sobie „bramkę samobójczą”?
 
Co spalisz, to zjesz
 
Ludzie spalają w swoich piecach drewno meblowe, różnego rodzaju tworzywa sztuczne, torby plastikowe i wiele innych trujących odpadów. Spalanie śmieci powoduje powstawanie tzw. mokrej sadzy, która oblepia ściany komina, co ogranicza jego drożność, a przez to - zwiększa prawdopodobieństwo zatrucia lokatorów tlenkiem węgla. Sadza może też doprowadzić do pożaru budynku. Kominy bielskich domów są stosunkowo niskie, co utrudnia rozproszenie toksycznych substancji w atmosferze. W tej sytuacji nietrudno o wniosek, że to co palimy w piecach, szybko znajduje się w naszych płucach.
 
W wyniku spalania śmieci w domowych kotłowniach powstają rakotwórcze dioksyny i furany, a także chlorowodór i cyjanowodór, metale ciężkie i inne szkodliwe substancje. Wdychanie przez człowieka powietrza zanieczyszczonego szkodliwymi gazami i pyłami prowadzi do zmian w układzie oddechowym (zwiększona podatność na zakażenia bakteryjne, wirusowe i grzybicze), a przede wszystkim zwiększa zachorowalność na choroby nowotworowe układu oddechowego.
 
Szczególnie wrażliwe na czynniki szkodliwe są organizmy dzieci. Pamiętajmy też, że dioksyny później wędrują do gleby i wód. W wyniku konsumpcji płodów rolnych, mięsa czy ryb związki toksyczne dostają się do naszego organizmu przez układ pokarmowy. Tam rozpuszczają się i stopniowo odkładają w tkance tłuszczowej, by po kilkudziesięciu latach odezwać się w postaci nowotworów.
 
Niekorzystne kaniony
 
W Bielsku-Białej, podobnie jak w całym województwie śląskim, tego typu substancji w powietrzu jest bez liku. W 2008 roku Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska zanotował w stolicy Podbeskidzia aż 65 dni, kiedy przekroczone zostały dopuszczalne wartości średniodobowe pyłu zawieszonego PM10 (przy wartości dopuszczalnej 35 dni w roku).
 
W strefie naszego miasta jest też ponadnormatywne stężenie benzo-a-pirenu - 5,6 ng/m3 (przy wartości docelowej 1,0 ng/m3). Do 2013 roku Bielsko-Biała musi obniżyć wskaźniki do norm wyznaczonych przez Unię Europejską. Jeżeli tego nie uczynimy, grożą nam ogromne kary nakładane przez Brukselę.
 
Walka z zanieczyszczeniami powietrza nie jest łatwa. Bielsko-Biała położone jest pomiędzy masywami górskimi, co utrudnia przewietrzanie terenu. Dodatkowo dochodzą zanieczyszczenia z obszarów sąsiednich o wysoko rozwiniętym przemyśle. Bardzo niekorzystny dla miasta jest także układ komunikacyjny, szczególnie ten przebiegający przez centrum. Zanieczyszczenia wynikające z ruchu motoryzacyjnego kumulują się w tzw. kanionach ulicznych, co sprzyja powstawaniu smogu fotochemicznego. Jak zatem bielski Ratusz zamierza zniwelować szkodliwe stężenia?
 
Od kilku lat miasto dofinansowuje wymianę starych kotłów węglowych na nowe nieskoemisyjne bądź gazowe. To pierwszy krok ku ograniczeniu emisji związków rakotwórczych. - Można uzyskać od miasta całkiem pokaźną refundację, stanowiącą do 70 proc. wartości nowego pieca - powiedziała nam Teresa Nolewajka z wydziału ochrony środowiska bielskiego magistratu. - Podobne dotacje dotyczą zakupu kolektorów słonecznych. Niestety, Miejski Fundusz Ochrony Środowiska został rozwiązany, a wypłaty tych środków są na razie zawieszone.
 
 - Te pieniądze są w budżecie miasta, ale nie możemy finansować osób fizycznych - mówi Nolewajka. - Czekamy na odpowiedź z Ministerstwa Finansów, jak można ten problem rozwiązać. Zlikwidowany fundusz dofinansowywał także wymianę okien, ocieplenia budynków, usuwanie azbestu oraz instalację przyłączy kanalizacyjnych.
 
Mandat za palenie śmieci
 
Na poprawę sytuacji powinna wpłynąć powstająca obwodnica wschodnia, która w przyszłości odciąży ruch samochodowy w centrum miasta. Należy jednak przy tym pamiętać, że tak duże inwestycje budowlane zawsze zwiększają zapylenie powietrza poprzez transport materiałów i pracę ciężkich maszyn. Będziemy oddychać czystszym powietrzem także dzięki poprawie jakości dróg oraz takiej polityce parkingowej, która usadowi miejsca postojowe poza centrum miasta. Ale wszystkie te operacje są dopiero planowane.
 
Efektywniej działa Miejski Zakład Komunikacji, który regularnie wzbogaca swój tabor o pojazdy przystosowane do norm Euro 4 i Euro 5. - Mamy w planach rozwój komunikacji zbiorowej, czyli rozbudowę sieci miejskiej w taki sposób, aby łatwiej było dostać się autobusem do centrum miasta, nie korzystając z samochodu - podkreśla Teresa Nolewajka.
 
Najprostszym sposobem na ograniczenie trujących środków w powietrzu jest nie palenie śmieci. Truciciele powietrza nie są bezkarni. Regulacje prawne zawarte w ustawie z dnia 27 kwietnia 2001 r. o odpadach przewidują sankcje prawne (grzywna lub areszt) za spalanie odpadów poza instalacjami do tego przeznaczonymi. Straż Miejska w Bielsku-Białej została upoważniona do przeprowadzenia kontroli w tym zakresie. Strażnicy mogą wejść do domu prywatnego, jeśli stwierdzą fakt spalania odpadów. 

 - Mandat za palenie śmieci może wynieść nawet 5 tys. zł - przestrzega urzędniczka. - Kara obowiązuje również za nie wpuszczenie kontroli.
 
Paweł Hetnał